Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne LŚ 2013: Małe błędy, które wiele kosztują...

LŚ 2013: Małe błędy, które wiele kosztują...

Inne | 26 czerwca 2013 19:03 | Kamil Skrok

fot. http://voolleyworld.tumblr.com/

Słaba gra większości zawodników. Problemy ze wzajemnym zrozumieniem. Cztery porażki z rzędu. Na usta ciśnie się tylko jedno pytanie, co się dzieje?! Gdzie podziali się ci wszyscy zawodnicy, którzy zaledwie rok temu gromili przeciwnika za przeciwnikiem?! Zawsze jest jakiś powód, choć nie zawsze widać go na pierwszy rzut oka. Spróbujmy rozłożyć nasz kochany zespół na czynniki pierwsze i przeanalizować, co tak właściwie sprawiło, że kolejny mecz został boleśnie przegrany.

 

Optymistyczne rozpoczęcie
Dogodny terminarz spotkań, wymagająca, aczkolwiek jak najbardziej w zasięgu zeszłorocznych mistrzów grupa, mocny skład, uśmiechy na twarzach Polaków, optymistyczne podejście
w wywiadach. Wszystko wskazuje na to, że reprezentacja jest świetnie nastawiona oraz przygotowana na zbliżającą się Ligę Światową 2013. Chyba każdy kibic jest pewien, że jeżeli nie na pierwszym miejscu, to z pewnością na drugim Polacy awansują do dalszego etapu rozgrywek. Co w takim razie się stało? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Lekceważenie przeciwników i zbyt luzackie podejście do gry ZAWSZE sprawia, że mecz rozpoczyna się
z przegranej pozycji. Podczas gdy inne drużyny wylewają litry potu na treningach, po czym regenerują się odsypiając, nasi zawodnicy żyją w biegu, najpierw mocno trenują pół dnia,
a następnie udzielają setek wywiadów, zamiast odpocząć.

 

Optymalny skład
Zespół stworzony przez trenera polskiego zespołu wygląda naprawdę dobrze – sprawdzeni, doświadczeni zawodnicy, bardzo mocne skrzydła, niemalże perfekcyjny odbiór, znane, szanowane w siatkarskim świecie nazwiska. Na dodatek to MY bronimy tytułu, który rok temu przyszedł nam bez większych trudności. Co się dzieje? Nie ulega wątpliwości, że zawodnicy grają słabo, popełniają proste błędy, brakuje im koncentracji i motywacji. Nasi przeciwnicy narzucają nam własne tempo, zdobywają kolejne z rzędu punkty, kiedy Polacy złoszczą się na boisku i rzucają kolejnymi przekleństwami. Panuje zła atmosfera – przyznaje Andrea Anastasi.

 

Idealne treningi
Sztab szkoleniowy mówił, że polscy reprezentanci trenują całe dni, tak aby byli w szczytowej formie podczas finałów, jednakże… do tego finału jeszcze trzeba dotrzeć. Mordercze treningi zamiast pomóc, najwidoczniej tylko pogorszyły formę Polaków. Na treningach wszystko wygląda dobrze, ale kiedy rozpoczyna się mecz, nagle wszystko obraca się o 180 stopni. Brakuje nam świeżości, pewności siebie, której zanim wystartowała było aż za dużo. Osobiście uważam, że błędy popełniane na boisku są efektem przepracowania i zmęczenia, zatem jaki sens ma to wszystko?

 

Brazylijski triumf
Pierwsze spotkanie z Brazylią zakończyło się znaczącą porażką Polaków z Brazylijczykami 1:3. Kolejny mecz skończył się w tie-breaku – 3:2, ponownie triumfem zawodników z Ameryki Południowej. Powody? Zmęczenie, przepracowanie, wypalenie, brak pomysłu na grę, złe przygotowanie, niedopracowanie odpowiednich elementów. Nie chcę krytykować Polaków, którzy dawali z siebie wszystko, mimo wszystko graliśmy przecież z jedną najlepszych drużyn na świecie, ale to w końcu właśnie MY zdobyliśmy rok temu tytuł najlepszej drużyny świata. Byliśmy bezradni – komentowali zawodnicy po meczu w Warszawie. Nie możemy nic zrobić – przyznali po spotkaniu w Łodzi. Polacy niszczą samych siebie, wyzywając się na boisku, dają się „zeżreć” emocjom, popełniają proste błędy, w boisko wpadają piłki, które nie powinny NIGDY się tam znaleźć. Co z tą Polską?

 

Płacz Polaków
Dwa kolejne mecze zapowiadają się bardzo dobrze, w końcu Francja to średni zespół, co prawda wiedzą o co w tym sporcie chodzi, ale to my jesteśmy ci lepsi w rankingu. BUM, przegrana chłopców z orłem na piersi 2:3 w tie-breaku – no nic niewiele brakowało. BUM, kolejna porażka Biało-Czerwonych 2:3 – chyba jednak „coś” jest nie tak… Jak tłumaczy się sztab szkoleniowy? Mieliśmy za mało czasu na przygotowanie, zawodnicy są zmęczeni, źle to rozegraliśmy. Ci sami zawodnicy, którzy niecały miesiąc temu mieli uśmiechy na twarzach i cieszyli się na nadchodzące mecze, schodzą teraz ze łzami z boiska, boleśnie przegrywając z przeciętnym, francuskim rywalem. Trudno mieć do Łukasza pretensje, bo on naprawdę miał mało czasu na zgranie
z chłopakami. Błędy, które popełnia są w tej sytuacji zrozumiałe – mówi trener Anastasi, w takim razie nasuwa się pytanie – gdzie podziewa się drugi rozgrywający, Fabian Drzyzga? Młody, świeży zawodnik z pomysłem na grę może zdziałać cuda, dając Polakom motywacje. Przecież
w razie słabej gry można zrobić zmianę powrotną.

 

Obronić tytuł
Szansę na awans po czterech z rzędu porażkach o wiele spadły, a kibice zamiast zastanawiać się kto będzie naszym rywalem w finale, obliczają matematyczne szansę Polaków na przejście do kolejnego etapu rozgrywek. Skoro już o tym mowa, mimo ostatniego miejsca w tabeli, Biało-Czerwoni wciąż mogą wygrać Ligę Światową, o ile WSZYSTKO pójdzie po ich myśli. Biorąc pod uwagę ten fakt, zawodnicy wychodząc na boisko będą grali pod presją, zestresowani, co tylko może pogorszyć ich zmagania. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli szansę zobaczyć Polaków broniących zeszłorocznego tytułu.

 

Zdominowani dominatorzy
Przez ostatnich parę lat Polacy przyzwyczaili nas do dominacji wszystkich napotkanych na parkiecie drużyn, wygrywając „na luzie” większość meczy, niezależnie od ich wagi. Co prawda Igrzyska Olimpijskie nie wyszły najlepiej, ale przecież każdemu się może zdarzyć ten gorszy czas. Jednakże teraz dzieje się ponownie nienajlepiej, podopieczni Andrei Anastasiego poddają się swoim rywalom, dając im możliwość narzucenia własnego tempa gry, do którego Biało-Czerwoni muszą się dostosować. Polakom nie jest łatwo się podnieść, kiedy tracą 5 punktów z rzędu, dają się łapać na prostych błędach. Uważam, że chłopcy muszą ryzykować, inaczej trudno im będzie wrócić do roli dominatorów.

 

Przecież mocni
Chociaż nie wiedzie się najlepiej, to w końcu ci sami, mocni zawodnicy, pełni miłości i pasji do siatkówki, ci którzy chcą wygrywać, którzy dla zwycięstwa zrobią wszystko. Moim zdaniem są do tego zdolni, wierzę nich, nie można tylko ich krytykować, przecież trzy tie-breaki nie są oznaką słabości, a głównie zmęczenia. Przez ostatnich parę meczy byliśmy świadkami naprawdę dobrej siatkówki, na poziomie klasy światowej. Oni wiedzą co robią, to bardzo dobrzy zawodnicy, najlepsi z całej Polski, muszą jedynie zapomnieć o ostatnich spotkaniach, zacząć od nowa. Eliminacja własnych błędów to podstawa, później wystarczy tylko dodać parę elementów gry, szczyptę wiary i nadziei na finał tegorocznej Ligi Światowej. Wystarczy chcieć…

 

Odbić się
Wciąż istnieje szansa na awans. Reprezentanci muszą skupić się na treningach i zaprezentować podczas meczy swoją najlepszą grę, to co potrafią najlepiej. Czas pokazać, że nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tym sezonie. Wystarczy odbić się mocno od dna i wypłynąć na powierzchnię, dogonić Brazylijczyków, przecież i im może się zemknąć noga w kolejnych spotkaniach. Polacy jeszcze to wygrają, a my po prostu wierzmy.
 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)