Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Jak niszczy system?

fot. tumblr

Jak niszczy system?

Inne | 27 czerwca 2013 20:53 | Kamil Skrok

Myślę, że nieraz zastanawialiście się jak tak naprawdę działa system edukacji w Polsce. Jakie jest podejście większości nauczycieli, czy nawet samych trenerów do młodzieży, z którą mają coś wspólnego, mianowicie łączy ich sport. Jako, że wciąż jestem uczniem, postaram się Wam przybliżyć działanie owej wielkiej machiny zwanej systemem.

 

Fałszywe uśmiechy
Każda ze szkół (co jest najzupełniej normalne) chce każdego roku przyjąć jak największą liczbę nowych uczniów, którzy stanowią dla takiej placówki wybicie w rankingu popularności. Większość organizuje tak zwane dni otwarte, dzięki czemu mogą zaprezentować swoje atuty oraz zalety, tak aby jak najwięcej nowych osób niejako zwerbować. Na porządku dziennym jest to, że podczas takich prezentacji nie usłyszymy o szkole nawet jednego złego słowa. O ile brak wymienienia nie najlepszych stron owej placówki nie jest grzechem, o tyle kłamanie odnośnie zalet to zwyczajne oszczerstwo, dodatkowo okraszone obłudnymi uśmiechami, które przykrywają niedoskonałości. Jeżeli damy się "wplątać" i trafimy do takiej szkoły, to z góry możemy być pewni, że więcej stracimy niż zyskamy.

 

Chodźcie do nas, z nami wygracie

Wiele szkół na swoich stronach internetowych zamieszcza informacje o całym gronie sportowych zajęć pozalekcyjnych, dzięki którym dzieci są w stanie rozwijać się w praktycznie dowolnym kierunku i wykorzystywać czas z pasją, tak aby osiągać w życiu jak najwięcej – wygrywać (w końcu nauczyciele są tutaj „najlepsi”). Wiadomości takie to w głównej mierze zwyczajne kłamstwo, którego zadaniem jest tylko zdobycie kolejnej grupy osób, gdyż nauczycielom najzwyczajniej w świecie nie chce się zostać z dzieciakami godzinę dłużej, aby pomóc im w rozwoju.

 

Chcę dużo osiągnąć w sporcie, ale zaraz… nie mam czasu
W polskich szkołach znajdziemy całą masę ludzi, dla których sport to prawdziwe życiowe powołanie, to coś co kochają i są gotowi poświęcić dla niego wiele, to dzieci z potencjałem, które za parę lat przy dobrym nakładzie pracy mogłyby zdobywać najwyższe sportowe szczyty. Co jednak im to utrudnia? No właśnie tytułowy system, dzięki któremu dzieci muszą siedzieć w szkolę średnio 8 godzin swojego życia codziennie, tak aby siatka godzin się zgadzała. Pomijając nawet ten fakt, kolejne 3/4 godziny czasu muszą poświęcić na naukę w domu (odrobienie lekcji, przygotowanie się do sprawdzianów, kartkówek). Jeżeli ktoś chce więc wyrabiać w szkole na te dobre wyniki w nauce, musi praktycznie codziennie przez okres 10 miesięcy spędzać co najmniej 10 godzin ślęcząc nad książkami. Doba ma 24 godziny, po odjęciu 10 do dyspozycji zostaje 14, z kolei aby dziecko było wypoczęte lekarze nakazują przynajmniej 8 godzin snu, po kolejnej różnicy zostaje nam 6 okresów sześćdziesięciominutowych. Średni trening trwa około 1,5h, jednak z możliwością przedłużenia do tych 2 godzin, dodajmy że jest on zazwyczaj dość wyczerpujący i delikwent uczęszczający na takie treningi wraca do domu bardzo zmęczony z myślą, aby jak najszybciej się położyć i odpocząć. Wolnego czasu zostaje około 3 godzin, ani to wyjść ze znajomymi, ani to obejrzeć film, czy wyjść na dwór. Wniosek, który się nasuwa jest prosty – dziecko musi wybrać czy chce być dobrym uczniem, sportowcem, czy może duszą towarzystwa. Niestety wszystkim na raz nie może – jest tylko człowiekiem. A gdzie tu jeszcze zmieścić pomoc w domu...

 

A w Hiszpanii to jakoś mają czas i wygrywają
A no mają, dlaczego? Może dlatego, że dzieci po tych 8 lub 9 godzinach siedzenia w szkole wracają do domu i są całkowicie wolni, jeżeli materiał z lekcji się nie wyczerpał to jest on kontynuowany na kolejnych zajęciach, a nie zadawany do domu pod postacią 5 rozległych zadań. Dodatkowo uczniowie mają 3, góra 4 sprawdziany z jednego przedmiotu w czasie całego roku. Po powrocie mogą w spokoju zjeść obiad, chwilę odpocząć i rozwijać swoją pasję, iść na trening, bawić się, spędzać czas ze znajomymi, rodziną. Są o wiele bardziej wypoczęci, optymistycznie nastawieni, żyją bez pośpiechu, mają czas na eliminacje własnych niedoskonałości i naukę tego, czego chcą. To właśnie dzięki temu posiadają takie wyniki, czy to w piłce nożnej, czy koszykowej.

 

Podejście nauczycieli
To jak traktuje się sportowców w polskich szkołach przechodzi wszelkie granice, dlaczego? Otóż pomijając fakt, że wychowanie fizyczne nie jest uważane przez 90% grona pedagogicznego za przedmiot niegodny innych, o ile w ogóle jest uważany za przedmiot, to nieraz sami utalentowani uczniowie są traktowani jako głupi lub gorsi. Dla 3/4 szkolnego społeczeństwa sport nie jest żadną wartością, a ludzie którzy go uprawiają to zwyczajne oszołomy. Sam byłem uczestnikiem sytuacji, w której wróciliśmy z zawodów bez czołowego miejsca i akurat wtedy wypadał sprawdzian, co usłyszałem? „To po co jechaliście, skoro nie wygraliście”. Z drugiej strony ten sam nauczyciel składa gratulacje kiedy coś osiągamy, wtedy jest z nas taki dumny, w końcu go rozsławiamy…

 

Pozostaje jeszcze kwestia nauczycieli WF-u. W Polsce bardzo trudno jest trafić na dobrego, który ma chęci robić coś dobrego z uczniami, zostać z nimi godzinę po pracy, aby umożliwić osiągnięcie jakichś wyższych miejsc, czy po prostu omówić popełnione na ostatnich zawodach błędy. Najchętniej nie robiliby nic, ale zdobywali szczyty. Niestety, tak się nie da. Jak w takim razie dzieci mają się czego nauczyć?

 

Co system ma z tym wszystkim wspólnego?
Nauczyciele, czy nawet trenerzy są w większości już wiekowi, nie chce im się nic robić, najchętniej zamknęliby się z dala od uczniów i rzucili im piłkę – „róbcie co chcecie”. Sport jest zganiany na ostatnie miejsce w świecie wartości, najważniejsza jest w końcu nauka, skończenie studiów z wyróżnieniem i posiadanie dziesięciu dyplomów na półce. Młodzi ludzie, którzy z wielką chęcią, za małe pieniądze mogliby, szkolić młodzież z ogromnym potencjałem, nie są nawet dopuszczani do jakichkolwiek stanowisk. Osoby pełne pasji i miłości, chcące wychować pokolenia dobrych sportowców, którzy osiągaliby genialne wyniki są tracone, pracują w sklepach, a często w ogóle… Osoby pełne siły i pomysłów, pełne potencjału i werwy – uczniowie, nie mają możliwości, aby zaprezentować swoje umiejętności… Jesteśmy tylko trybikami w tej wielkiej machinie i to ona steruje nami, zamiast my nią.

 

Co należy zmienić?
Przede wszystkim szansę powinno dać się tym nieznanym, młodym zawodnikom, którzy zazwyczaj są o wiele lepsi od tych starych, którym chociaż może nie brakuje doświadczenia, to jednak już pomysłu i siły na zabawę w to wszystko. Dzieci powinny mieć więcej czasu na rozwijanie własnych pasji, czy nawet sam odpoczynek, który przynosi i tak ogromne efekty. Stanowiska trenerów i nauczycieli WF-u zająć powinni ci dopiero co kończący kursy ludzie, pełni motywacji do szkolenia grona młodzieży z potencjałem, a tych w naszym kraju nie brakuje… Ci starsi zaś powinni przekazywać całe to doświadczenie nowym, nieobeznanym do końca osobom. I tak łącząc wspólnie siły można by stworzyć kolejne pokolenia, które osiągałyby najwyższe miejsca na całym świecie, niemalże w każdej dziedzinie sportu.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)