Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne LŚ 2013: Polska maszyna została uruchomiona ponownie, po poważnym błędzie systemu

LŚ 2013: Polska maszyna została uruchomiona ponownie, po poważnym błędzie systemu

Inne | 01 lipca 2013 22:52 | Kamil Skrok

fot. fivb.org

Polacy wracają do gry! Polacy znów dominują! Pierwsze pewne zwycięstwo reprezentacji stało się faktem. Po pięciu nie najłatwiejszych dla Biało-Czerwonych spotkaniach wreszcie udało się bez większych problemów wygrać w drugim meczu z drużyną Argentyny. Jeden z naszych największych atutów – środek (zarówno atak jak i blok) został ponownie uruchomiony, co dało Polakom dużą przewagę nad rywalami. Bardzo ważna okazała się także świetna zmiana Bartmana w drugiej części meczu, a nasi liderzy: Kurek oraz Winiarki (MVP meczu) nie zawiedli nawet przez chwilę. Wielkie brawa dla naszej ekipy!

 

Argentyńska impreza
Początek meczu nie wyglądał dla Polaków najlepiej, dużo własnych błędów, mała skuteczność
w każdym z sektorów, strach, presja. Po raz kolejny w tegorocznej nic nie idzie po naszej myśli, Argentyńczycy grają niemalże perfekcyjnie, obydwa skrzydła uruchomione, nasi chłopcy są praktycznie bez szans. Na dodatek psujemy własne zagrywki, Jarosz ma problemy
z przełamaniem bloku, a nasi rywale wyciągają piłki, które w oczach wszystkich są już w boisku. Po pierwszym secie to właśnie przeciwnicy Polaków schodzą szczęśliwi z boiska, wygrywając 25:18 – dodatkowo po błędzie w naszej zagrywce.

 

Chłopaki! Przejmujemy ten lokal
Nikt nie wie co stało się podczas przerwy między setami, może nasi reprezentanci wypili magiczny eliksir rodem z Asterixa i Obelixa? To nie ma znaczenia, ważne, że w drugiej partii wracamy do gry, dołączając się do argentyńskiej imprezy… A jak wiemy, w naturze Polaków leży, aby przejmować wszelkie lokale, tak też stało się na boisku. Choć na początku nie było łatwo odbić się od dna, jak przyznają rodacy, to jednak po jakimś czasie udało nam się przełamać i zacząć robić to co wychodzi nam najlepiej od paru lat – zdominować rywala. Nasz atak zaczyna funkcjonować jak należy, gramy więcej środkiem, który nie jest w zasięgu Argentyńczyków, mających coraz to większy problem z odbiorem. Marcin Możdżonek fenomenalnie blokuje, wyłączając skrzydła. Zaczynamy odbierać! W końcu udaje nam się wyzwolić spod tempa rywali
i zacząć narzucać własne, co procentuje, gdyż set kończy się 25:21, a to dopiero początek „dobrej roboty”!

 

Argentyńczycy nie chcą oddać parkietu
Rywale z Ameryki Południowej zaczynają widzieć co się dzieje, natomiast Polacy nie zwalniają nawet trochę, w ten oto sposób widzimy istną walkę w Ergo Arenie, bardzo zaciętą i twardą. Od samego początku obie drużyny idą łeb w łeb, nikt nie chce oddać nawet jednego punktu, dlatego wszyscy kibice non stop czują bicie serca… w gardle. Każda ze stron bardzo dobrze pracuje
w ofensywie oraz defensywie, zagrywki są coraz to mocniejsze i bardziej skuteczne. To w tej części spotkania widzimy jak bardzo wielki wkład mają nasi przyjmujący: Bartek Kurek, a także Michał Winiarski. Tym razem to drugi z nich ciągnie drużynę ku zwycięstwu, bez przerwy przedzierając się przez blok, deprymując przeciwników oraz i genialnie grając. Tak w końcu Polakom udaje się przechylić szalę wygranej na własną stronę. Set kończy się 26:24, za sprawą dwóch fantastycznych ataków: Winiar z drugiej linii, a następnie Kurek bardzo mocnym atakiem.

 

Argentyńczycy! Szybko! Do drzwi!
Czwarta, a zarazem ostatnia partia spotkania to zupełny pogrom w wykonaniu Polaków. Chłopcy grają jak jeden organizm, maszyna, której celem jest zniszczenie rywali. Przestają się mylić, dominują, sieją zamęt wśród szeregów rywali, non stop rzucanych w różnych kierunkach, za sprawą ataków Zbigniewa Bartmana. Gramy jak z nut! Żadna piłka nie chce wpaść po naszej stronie boiska, mimo ogromnych starań Argentyńczyków. Polacy są nie do zatrzymania, blok jest dla nich niewidzialny, natomiast nasz to istna, betonowa ściana, stopująca raz po razie piłki, których celem jest uderzenie w parkiet, należący do Biało-Czerwonych. Gdyby nie chęć efektywnego skończenia seta, to wygralibyśmy do 15. Koniec końców ostatni set, a zarazem całe spotkanie kończy się triumfem Polaków i wynikiem 25:17.

 

Rzut okiem na statystyki
Najwięcej punktów dla zespołu zdobył bohater poprzedniego meczu Bartosz Kurek, który tym razem na swoim koncie nagromadził ich aż 17, czyli o 4 więcej od najlepszego punktującego rywali. Największa skuteczność w ataku miał Zbigniew Bartman, dający bardzo dobrą zmianę
w drugiej części spotkania, aż 71%! Po raz kolejny Kurek, tym razem w bloku, dzięki któremu zdobył dla drużyny 4 punkty. 2x2, czyli Bartman, Kurek na zagrywce. I Bartek razy trzy, czyli najlepszy przyjmujący polskich reprezentantów. Dziwi fakt, że mimo wygranej naszego zespołu, to my mieliśmy aż 11 błędów własnych więcej, bo aż 32! MVP: Michał Wianiarski – bezapelacyjnie dał wiarę w wygraną Polakom, zawodnik nie do zatrzymania w tym meczu, pełen pozytywnych emocji i pomysłów na grę!

 

No to jak z tymi Polakami?
Szansa na dostanie się do Final Six jest coraz to większa, a my jesteśmy coraz to bliżej awansu. Polska maszyna została zresetowana i powraca do poprawnego funkcjonowania, co widać po ostatnich dwóch meczach. Chłopcy są coraz to pewniejsi siebie na boisku, co daje duże efekty. Miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej i nie damy szans naszym kolejnym rywalom. Cieszy poprawa formy chyba wszystkich zawodników oraz mnóstwo nowych pomysłów naszego szkoleniowca. Wyrazy uznania należą się każdemu z polskiej ekipy, bo ich ostatnie spotkania to kawał dobrej roboty. W górę serca, a Polska wygra mecz! No i Ligę Światową oczywiście.


 

Kategoria: Inne
Komentarze (0)