Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Szosówka od kuchni – czyli jak zwyciężyć w Tour de France

Szosówka od kuchni – czyli jak zwyciężyć w Tour de France

Inne | 23 lipca 2013 17:47 | Marta Tuszyńska
Domane
fot. Marta Tuszyńska
Domane

3360 kilometrów, 21 etapów, około 84 godziny jazdy… właśnie zakończyła się 100. edycja Tour de France, w której zwyciężył Chris Froome, Brytyjczyk, w którego ojczyźnie aktualnie obserwujemy rowerowy boom. Polsce daleko do rozwijającego się w Wielkiej Brytanii rynku rowerów szosowych, jednak wiadomo, że zwycięzcy zawsze napędzają zapotrzebowanie na dany sport, w danym kraju. Może kiedy Michał Kwiatkowski ukończy kolejny wyścig kilka oczek wyżej (w Tour de France na 11 pozycji), i nasze drogi zapełnią się szosowcami. Nadzieja jest, bo już w sobotę rusza 70. edycja Tour de Pologne!

Wierzcie mi, że rower szosowy, to przede wszystkim zaawansowane technologie i dużo fizyki. Naprawdę niełatwo jest wyselekcjonować najważniejsze informacje laikowi w tych dziedzinach. Na szczęście zawsze można udać się do eksperta. Mi udało się dotrzeć do Pana Piotra Szlązaka, który jest prawdziwym entuzjastą kolarstwa i właścicielem sklepu rowerowego w Warszawie.

Z czego to jest zrobione?
Włókno węglowe, włókno węglowe i jeszcze więcej włókna węglowego. Może być też aluminium, ale to w tych tańszych wersjach, przeznaczonych dla amatorów. Rower szosowy, który bierze udział, nie w sportowym, lecz w technologicznym wyścigu musi być wykonany z jak najlepszej jakości włókna węglowego. Pod lupę bierzemy teraz rowery marki Treck (budującej szosówki dla zawodowych kolarzy, m.in. Fabiana Cancellary - czterokrotnego mistrza świata i mistrza olimpijskiego). Tak więc Treck, w swoich najlepszych rowerach, proponuje nam robione przez swoją własną fabrykę włókno węglowe z dożywotnią gwarancją na ramę z niej wykonaną (o ile rower ma jednego właściciela). Ramy te wykonywane są w USA, ręcznie, z użyciem technologii chronionych, gdyż wykorzystywanych na potrzeby wojska.

Opona jak w F1
Co jest najważniejsze jeśli chodzi o prędkość rozwijaną przez rower szosowy? Właśnie opona. Są wykonane z różnego rodzaju mieszanek gumy, które stosuje się w zależności od warunków atmosferycznych, zupełnie jak w Formule 1. Są więc opony na deszcz, na suchą nawierzchnię, na wyższe i niższe temperatury. Opony są prawie całkowicie pozbawione bieżnika, co zmniejsza dodatkowo opór toczenia i wpływa pozytywnie na prędkość roweru. Dla zawodników wysokiej klasy 2km/h więcej może być kluczem do sukcesu, jednak dla amatora inwestycja 8-10 tys. w same opony dla niewiele większej prędkości to już kosmos. Zabawa z aerodynamiką w wyścigach zaczyna się na czasówkach. Tam zawodnicy stosują najczęściej pełne koła, które działają na zasadzie żagla… wykorzystują ruchy powierza, które dodatkowo je napędzają!

Im lżejszy tym lepszy?
Powinno być: Im lżejszy tym droższy. UCI (Union Cycliste Internationale – Międzynarodowa Unia Kolarska) ustanowiła dla kolarzy biorących udział w zawodach pewne limity, i tutaj minimalna waga roweru szosowego wynosi 6,5 kg. Tak więc, mniejsza waga roweru nie ma prawa pomóc kolarzowi w osiągnięciu wyższej prędkości. Co prawda, istnieją rowery o wadze 4,5 kg, ale utrzymanie się na nich w pionie graniczy z cudem. Jest możliwe tylko dla profesjonalistów i to na śmiesznie małym odcinku. Różnice dla rowerów amatorskich nie są szczególnie zniechęcające. Najtańsze rowery szosowe ważą już w granicach 7-8 kg.

Wygoda i bike fitting
Rower szosowy do najwygodniejszych nie należy, szczególnie w pozycji, w której jeżdżą zawodowi kolarze – właściwie leżący na kierownicy. Dlatego też, dla amatorów przygotowywane są specjalne kierownice, żelowe, dodatkowo owinięte, by były jak najbardziej miękkie i dostosowane do jazdy w trzech możliwych pozycjach. Aby zawodowcy wytrzymali na rowerach kilka godzin, pokonując długie trasy, ich rowery są budowane pod ich wymiary, dopasowywane do sylwetki i wagi - jest to tzw. bike fitting. Badania przeprowadzane są statycznie, dynamicznie oraz komputerowo w technice 3D, co zmniejsza możliwość popełnienia jakiegokolwiek błędu w konstrukcji praktycznie do zera. Sportowcom wygodę zapewniają przede wszystkim siodełka i buty, dlatego też u zawodników jednego teamu możemy zauważyć różne ich rodzaje, kolory. Choć muszą godzić się na rozwiązania techniczne proponowane przez swoich konstruktorów, zawodnicy pozostawiają sobie możliwość indywidualnego dobrania butów (popularne wśród zawodników są te firmy bontrager) i siodełek (szczególnie lubiane są włoskie).

Różnice w kosztach
Różnice, jeśli chodzi o cenę zakupu roweru, są kolosalne porównując kolarstwo amatorskie i zawodowe. Rower dla amatora, którego rama wykonana jest z aluminium, może kosztować już 3000 zł. Ceny rowerów karbonowych to koszt od 6500 zł wzwyż. Firma Treck za swój najdroższy rower (w którym możemy wybrać wersję kolorystyczną i dodatki) żąda około 48 tysięcy, z tym że właściwie wszystko w nim jest wykonane z włókna węglowego. Podobne różnice cenowe występują w całym osprzęcie: oponach, butach, pedałach, okularach. Z drugiej strony, dla przeciętnego użytkownika, nie będzie to miało większego znaczenia, czy kupił buty za 500 zł czy za 2000 zł, bo nie wpłynie to diametralnie na komfort jazdy. Tak czy inaczej pojedzie na swoim rowerze maksymalnie ok. 35 km/h, podczas gdy zawodowcy jadą ze średnią prędkością ok. 40-45 km/h, a zjeżdżając ze wzniesień, mogą osiągnąć nawet 90 km/h. Wszystko zależy tutaj od indywidualnych umiejętności technicznych i siły w nogach. W jeździe na wysokim poziomie różnice w sprzęcie mają już większe znaczenie, dlatego też biedniejsze teamy nie mają szans z innowacyjnymi technologiami wykorzystywanymi przez najbogatszych.

Na start
Jeśli chcecie rozpocząć swoją przygodę z kolarstwem szosowym potrzebujecie trzech tysięcy na rower i kolejnych trzech na osprzęt i strój kolarski. Nie ma sensu wydawać dziesiątek tysięcy na rower, na którym nie będziecie mogli usiedzieć dziesięciu minut – ze względu na nienaturalną dla was pozycję, którą wymusi budowa roweru stosowanego w zawodach. A 6 tysięcy to przecież nie lada wydatek. Czego potrzebujecie oprócz roweru? Lista jest zaskakująco długa. Specjalistyczne pedały – około 200 zł, do których wepniecie buty – 500-1000 zł. Obowiązkowo kask szosowy z odpowiednią wentylacją – 400 zł. Spodenki z pieluchą – 400 zł, pod nie termiczna koszulka – 300 zł. Pewnie przydadzą się też okulary, bidon, licznik…


Nie chodzi o to, by was zniechęcić, ale by pokazać, że szaleć z kupnem roweru za więcej niż 3000 zł nie warto, bo koszty rosną i rosną. Wprawdzie można też kupić rower za 2000 zł w popularnej sieciówce, ale doświadczenie konstruktorów marek, których rowery jeżdżą w profesjonalnych zawodach jest bezcenne, a zabiegi stosowane w rowerach zawodowców są wraz z dalszym rozwojem technologii przekazywane do rowerów amatorskich. Lepiej zainwestować, bo marka wolnej traci na wartości i zapewnia lepszy komfort jazdy, lepsze osiągi prędkościowe.

IsoSpeed
IsoSpeed to technologia stosowana przez Treck’a. Rama jest tutaj niezależna od sztycy podsiodłowej, dzięki czemu rower może jeździć po różnych nawierzchniach (np. kostce brukowej), a wszelkie drgania są tłumione. Poniżej mała dokumentacja i rower Domane – na rowerze z tej serii jeździ właśnie Fabian Cancellara.

Kategoria: Inne
Komentarze (0)