Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Holendrzy lepsi od Polaków

Holendrzy lepsi od Polaków

Inne | 15 września 2013 00:01 | Michał Gutka

fot. Maciej Lulko, NFL24.pl

Reprezentacja Polski przegrała z Holandią 14:37 w swoim debiucie w pełnowymiarowej, 11-osobowej odmianie futbolu amerykańskiego na stadionie Polonii Warszawa przy ulicy Konwiktorskiej 6 w obecności około 3 tysięcy widzów. Kluczowa okazała się pierwsza kwarta, w której podopieczni trenera Macieja Cetnerowskiego stracili 19 punktów.


Już sam początek meczu okazał się niezwykle pechowy dla Polaków. W akcji powrotnej otwierającej mecz Tomasz Dziedzic, nasz skrzydłowy upuścił piłkę, a do niej dopadli Holendrzy. Doświadczony zespół gości wykorzystał taki prezent i kilku dobrze przeprowadzonych zagraniach Holendrzy zdobyli pierwsze przyłożenie w meczu i prowadzili 7:0. Biało-czerwoni wyraźnie stracili wiarę w siebie i ich posiadanie w ataku wyglądało mizernie. Słabo wyglądał rozgrywający Michał Kołek. Formacja specjalna zmuszona była odkopywać piłkę w ręce Holendrów. Ci szybko pokazali na co musimy przygotować się w tym spotkaniu, bo już w pierwszym zagraniu rozgrywający Pomarańczowych posłał precyzyjne podanie, a skrzydłowy Haver Droeze zdobył przyłożenie. Cała akcja liczyła 78 jardów. Tym razem udanym zagraniem popisali się nasi blokujący i Holendrom nie udało się zdobyć dodatkowego punktu, więc na tablicy widniał wynik 13:0 dla gości.


Nasz atak starał się nawiązać walkę, ale współpraca w tej formacji wyglądała fatalnie. Nasi nie zdobyli ani jednej pierwszej próby i piłkę znów mieli Holendrzy. Kibice przeżyli deja vu, bowiem po raz kolejny podanie Bouthoorna złapał Haver Droeze i zdobył długie przyłożenie. Nasi po raz drugi zablokowali próbę podwyższenia, więc Holandia prowadziła już 19:0, a wciąż trwała pierwsza kwarta!


W drugiej kwarcie tempo spotkania siadło i nie oglądaliśmy punktów żadnej z drużyn. Warto odnotować jednak naszą udaną, niemal 65-jardową akcję, ale cały jej zysk został anulowany z powodu przewinienia naszego blokującego. Pod koniec nasi zawodnicy starali się o zryw, ale w dwóch kolejnych seriach ofensywnych nasi rozgrywający podawali prosto do rąk rywali.


Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości, którzy jako pierwsi otrzymywali futbolówkę. Akcja powrotna Holendrów zatrzymała się po niemal 90 jardach na linii trzech jardów od naszego pola punktowego. Już w następnej akcji goście zdobyli przyłożenie, a nasi blokujący zablokowali podwyższenie i było 25:0. Z trudem oglądało się poczynania naszych zawodników w ataku, który po raz kolejny grał mizernie. Miejsce na pozycji rozgrywającego raz zajmował Kołek, a raz Damian Kołpak, nominalny zmiennik. Na szczęście rażących błędów nie popełniała obrona, a Robert Rosołek, gracz mistrzów Polski Giants Wrocław, powstrzymał Bouthoorna przed linią. Holendrzy musieli odkopywać piłkę, a ta spadła tylko dwa jardy od naszego pola punktowego. Oznaczało to, że aby nasza ofensywa zdobyła punkty musiała przejść 98 jardów.


Stało się jednak coś zupełnie innego. Środkowy linii ofensywnej zbyt nisko podał piłkę do rozgrywającego, a ta upadła w naszym polu puntowym. Jako pierwszy dopadł do niej linebacker gości Kevin Bourne i zdobył przyłożenie. W tym momencie Holendrzy prowadzili 31:0, a Bourne miał na swoim koncie przechwyt, powalenie rozgrywającego, sporą ilość zatrzymań i przyłożenie - wynik niebywały. Za chwilę doszło jednak do jeszcze bardziej kuriozalnej sytuacji. Przy próbie podwyższenia przez Holendrów piłkę zablokowali nasi reprezentanci, a do niej dopadł Karol Mogielnicki. Nie zastanawiając się nasz cornerback przebiegł całą długość boiska i znalazł się w polu punktowym. Ci, którzy spodziewali się przyłożenia jednak zawiedli się. Według zasad futbolu amerykańskiego takie zagranie przy próbie podwyższenia warte jest jedynie dwa punkty. Holendrzy prowadzili więc 31:2.


Trener Cetnerowski postanowił dać szansę trzeciemu już rozgrywającemu, najmłodszemu w naszej kadrze Filipowi Ilnickiemu. 18-latek na co dzień występujący w Niemczech wyraźnie ożywił grę naszego ataku. Nasi zawodnicy złapali wiatr w żagle i na początku czwartej kwarty w końcu zdobyli przyłożenie. Podanie Ilnickiego złapał Tomasz Zubrycki i zameldował się w end zone. Wynik 31:8 wciąż nie wyglądał dobrze, ale nie przynosił wstydu. Taki rozwój wypadków podrażnił gości i za chwilę odpowiedzili przyłożeniem ze swojej strony. Mimo dobrej gry naszej defensywy Holendrzy pokazali pazur. Przy trzeciej próbie, gdy do zdobycia pierwszej Pomarańczowy potrzebowali 31 jardów nie tylko przekroczyli ten dystans, ale zdobyli punkty. Podanie Bouthoorna złapał van Berkum i Holendrzy znów prowadzili 31 punktami.


Na otarcie łez polskim kibicom pozostała akcja dnia. Ilnicki zerwał się obrońcom, nie dał się powalić, a potem skorzystał ze świetnych bloków i samodzielnie przebiegł 55 jardów dając nam drugie w tym meczu przyłożenie. Ostatecznie przegraliśmy spotkanie 14:37, ale nie powinniśmy się wstydzić. Rywale grają w reprezentacyjnym futbolu od niemal 30 lat, a dla Polaków był to drugi oficjalny mecz, a pierwszy w pełnowymiarowym futbolu. W drugiej połowie nasza gra wyglądała dużo lepiej. Bohaterem po stronie biało-czerwonych był Ilnicki oraz dobrze dysponywani obrońcy Rosołek oraz Kamil Ruta. Wśród Holendrów na pochwałę zasługują MVP meczu skrzydłowy Haver Droeze oraz linebacker Bourne.


Kibice nie powinni tracić wiary w naszą reprezentację. Póki co oba mecze przegraliśmy, ale warto pamietać, że za rywali mieliśmy Szwedów, czyli mistrzów Europy 2005, czwarty zespół Europy 2010 i czwarty zespół MŚ 2007 oraz Holendrów, doświadczoną i solidną ekipę, choć nie czołówkę kontynentu. Celem Polaków jest występ na Euro 2014 w Austrii oraz w Mistrzostwach Świata w 2015, które zorganizuje Szwecja. Do tego czasu będą zbierać doświadczenie i spotkania przeciwko dobrym ekipom są ku temu najlepszą okazją.


Autor: Michał Gutka

Kategoria: Inne
Komentarze (0)