Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Inne Podsumowanie week 2 w NFL

Podsumowanie week 2 w NFL

Inne | 17 września 2013 15:31 | Michał Gutka


Za nami druga kolejka w NFL. Po raz kolejny nie zabrakło emocji. Aż 11 spotkań rozstrzygnęła różnica jednego posiadania piłki, a trzy mecze zadecydowały się różnicą jednego punktu. Co więcej wiele z drużyn wywalczyło zwycięstwo w swoim ostatnim posiadaniu piłki i po dwóch kolejkach takich spotkań jest już aż 22. To rekord w NFL. Zapraszam na podsumowanie week 2.


Carolina Panthers vs Buffalo Bills 23:24
Pierwsze z zaciętych spotkań odbyło się w Buffalo, gdzie miejscowi Bills podejmowali Pantery z Północnej Karoliny. Po bezpunktowej pierwszej kwarcie i niezbyt ciekawej pierwszej połowie na przerwę z prowadzeniem 7:3 schodzili goście. W trzeciej kwarcie Bawoły dołożyły do swojego konta 10 punktów, a Panhers zdobyli przyłożenie za sprawą Teda Ginna Jr., dla którego był to pierwszy touchdown zdobyty w ofensywie od 2010 roku. Na największe emocje przyszło nam jednak czekać do ostatniej odsłony spotkania. Najpierw festiwal celnych kopnięć z pola (trzy celne próby Panthers i jedna Bills), a później kolejne przyłożenie gości. Panthers prowadzili 23:17, ale piłkę w swoje ręce dostała ofensywa Bills i miała 1:38 minuty na wygranie meczu. Skuteczną serię zagrań ofensywnych zwieńczyło podanie rozgrywającego EJ Manuela do Stevie Johnsona na dwie sekundy przed końcem spotkania. Zupełnie niepilnowany Johnson padł w objęciach kolegów, a debiutant Manuel padł na kolana i dał upust emocjom krzycząc i płacząc. Fani Bills świętowali pierwszą wygraną z nowym trenerem i rozgrywającym. Po spotkaniu ogromna krytyka spadła na trenera Panthers, Rona Riverę. Szkoleniowiec Panter w spotkaniach, które decydowało siedem punktów lub mniej ma bilans 2-14 i kibice żądają jego zwolnienia. Konserwatywna gra w końcówce, gdy Twoim quarterbackiem jest Cam Newton jest zupełnie bez sensu. Po dwóch kolejkach Panthers mają bilans 0-2, a Bills 1-1.


Minnesota Vikings vs Chicago Bears 30:31
Jeszcze lepszy mecz oglądali fani na Soldier Field w Chicago. Już w pierwszej akcji spotkania goście z Minnesoty zdobyli przyłożenie po akcji powrotnej Cordarrelle Pattersona. Niewiele brakło, by Bears odpowiedzieli tym samym, ale akcja powrotna Devina Hestera zatrzymała się po prawie 80 jardów. Gospodarze za chwilę i tak zdobyli wyrównujące przyłożenie. Jeszcze w pierwszej kwarcie Niedźwiedzie wykorzysali niefrasobliwość defensywy Vikings i po podaniu Jay'a Cutlera do Brandona Marshalla prowadzili 14:7. W drugiej kwarcie formacja obronna Wikingów wzięła się w garść. Najpierw stratę wymusił Jared Allen, a do piłki dopadł Brian Robison i popędził 61 jardów po wyrównujące przyłożenie. Chwilę później podanie Cutlera przejął Kevin Williams. Kroku defensywie nie dotrzymał jednak atak. Christian Ponder podał wprost do rąk zawodnika Bears, Tima Jenningsa, a ten mając przed sobą puste pole przebiegł 44 jardy i dał przyłożenie. Vikings odpowiedzili przed przerwą przyłożeniem pary Ponder - Rudolph. Po dwóch kwartach mieliśmy wynik 24:21 dla gospodarzy. Po przerwie tempo spotkania siadło, a jedyne punkty zdobył kopacz Wikingów, Blair Walsh. Jego trzy celne próby wyprowadziły Vikings na prowadzenie 30:24. Ostatnie słowo należało jednak do Cutlera i spółki. Sprawnie przeprowadzoną serię ofensywną zakończyło podanie do Martellusa Benneta, który zdobył przyłożenie na 10 sekund przed końcem meczu. Podwyższenie Robbie Goulda dało wygraną 31:30. Bears po dwóch trudnych meczach mają bilans 2-0, a Wikingowie przegrali drugi raz w tym sezonie i drugi raz z rywalem z dywizji, co bardzo komplikuje ich sytuację w NFC North.


Tennessee Titans vs Houston Texans 24:30 (po dogrywce)
Ciekawy pojedynek miał miejsce w Houston. Rywale z dywizji AFC South przystępowali do tego meczu z bilansami 1-0, ale w zgoła odmiennych nastrojach. Tytani pokonali tydzień wcześniej faworytów z Pittsburgha, a Houston ledwo wydarli wygraną ze słabymi Chargers. Pierwsza połowa nie obfitowała w emocje. Po pierwszej kwarcie na tablicy mieliśmy remis 7:7, a w drugiej kwarcie trzy punkty dołożył kopacz Titans, Rob Bironas. Po przerwie obraz meczu uległ jednak zmianie. Texans zdobyli przyłożenie po ładnym podaniu Matta Schauba do Owena Danielsa i prowadzili minimalnie. Czwarta kwarta rozpoczęła się od powalenie biegacz Titans, Chrisa Johnsona, we własnym polu punktowym co oznaczał dwa punkty dla Teksańczyków. Podrażnieni goście odpowiedzili przyłożeniem po podanie Jake'a Lockera do Dalenie Walkera, a chwilę później podanie Schauba przejął Alterraun Verner i po 23-jardowej akcji powrotnej znalazł się w end zone. Titans prowadzili 24:16. Texans mieli trzy minuty na wyrównanie. Udało im się to za sprawą Ariana Fostera, który zdobył przyłożenie, a potem dodał podwyższenie za dwa punkty i stan meczu się wyrównał. Niespodziewanie gospodarze mieli jeszcze szansę na wygraną w regulaminowym czasie gry, ale ostatnie kopnięcie Randy Bullocka było niecelne i oglądaliśmy dogrywkę. Tam decydujący cios zadali Texans. Matt Schaub podał do debiutanta DeAndre Hopkinsa, który w tylko sobie wiadomy sposób utrzymał piłkę i obie stopy w end zone zdobywając przyłożenie. Texans wygrali 30:24, ale drugi raz ich styl nie zachwyca. Jeśli myślą o grze w Super Bowl, to musi się to poprawić.


San Diego Chargers vs Philadelphia Eagles 33:30
Prawdziwą strzelaninę oglądali kibice w Filadelfii. Rozgrywający gości Philip Rivers podał na trzy przyłożenia do Eddie Royala, ale to kopacz Nick Novak zapewnił gościom wygraną na siedem sekund przed końcem. Rozgrywający Eagles, Mike Vick, wprawdzie podał na 428 jardów i dwa przyłożenie, ale Orły nie były w stanie skorzystać z pomyłek Chargers i dali się pokonać u siebie. Do przerwy goście z San Diego prowadzili 13:10, ale po trzech kwartach mieliśmy już remis. Ozdobą spotkania było 61-jardowe podanie na przyłożenie Vicka do DeSeana Jacksona. Ostatnie słowo należało do Chargers, którzy w czwartej kwarcie dołożyli przyłożenie, a na siedem sekund przed końcem zimną krew pokazał Novak. Chargers zdobyli aż 539 jardów i wygląda na to, że defensywa Orłów ma sporo do poprawy. Atak nie jest w stanie za każdy razem zdobywać ponad 30 punktów, jeśli obrona pozwala rywalom na tak dużo.


Denver Broncos vs New York Giants 41:23
Na MetLife Stadium po raz trzeci w karierze zmierzyli się ze sobą bracia Manning. Starszy Peyton w barwach Broncos tydzień temu zdobył siedem przyłożeń przeciwko Ravens i umocnił swój status jako jednego z najlepszy QB w historii, ale to młodszy Eli ma na swoim koncie dwa mistrzowskie pierścienie, o jeden więcej od brata. W barwach gości dobrze zagrał nominalny zmiennik na pozycji biegacza, Knowshon Moreno. Chimeryczny zawodnik w tym akurat spotkaniu błysnął i to nie jeden raz. Zdobył dwa przyłożenia i wybiegał 93 jardy. Peyton Manning podał na 307 jardów i dwa przyłożenia i tak naprawdę od początku drugiej połowy kontrolował przebieg wydarzeń na boisku. Eli nie miał najlepszego dnia, o czym świadczą aż cztery przechwyty. Punktem zwrotnym był drugi przechwyt młodszego z braci, zaraz po którym Broncos odpowiedzili przyłożeniem Juliusa Thomasa i prowadzili 31:17. Za chwilę akcję powrotną na TD zamienił Trindon Holiday i zwiększył prowadzenie do 21 punktów. Giants odpowiedzieli honorowym przyłożeniem po podaniu Manninga do Da'Rela Scotta. W staraciach braci Manningów jest jednak już 3-0 dla Peytona.


San Francisco 49ers vs Seattle Seahawks 3:29
Daniem głównym niedzieli miał być pojedynek dwóch rywali z dywizji NFC West i dwóch bodaj najlepszych drużyn w całej konferencji NFC. Na słynącym z głośnych fanów CenturyLink Field, którzy w tym meczu pobili rekord Guinessa jako najgłośniejsi fani na świecie (131 dB w pewnym momencie!) gospodarze pozostawili gości z San Francisco bez złudzeń. Spotkanie zdominowała defensywa oraz... pogoda. Z powodu burzy z piorunami spotkanie przerwano na godzinę, bo zgodnie z regulaminem NFL wszelkie wyładowania atmosferyczne zagrażają zawodnikom i spotkanie należy przerwać do czasu przejścia burzy. Przed nieplanowaną przerwą na tablicy był jednak wynik 0:0 więc nie można powiedzieć, że wpłynęło to na przebieg rywalizacji. Defensywa Seahawks nie dawała żyć rozgrywającemu 49ers, Colinowi Kaepernickowi. Już w pierwszej kwarcie przechwyciła jego podania, a przez cały mecz dobrze kryci byli Boldin i Davis, najgroźniejsze bronie ekipy z San Francisco. Obaj złapali ledwie po jednym podaniu. W barwach gospodarzy najlepiej w ataku grał biegacz Marshawn Lynch. Popularny "Beastmode" zdobył wszystkie trzy przyłożenia swojej ekipy, dwa razy po biegu, a raz po złapanym podaniu. Łącznie obrona Seahawks wymusiła na Kaepernicku trzy przechwyty, raz wytrąciła mu piłkę z rąk przy próbie biegu oraz dwa razy powalała go przed wykonaniem podania. Po słabej pierwszej kolejce gracze z Seattle udowodnili, że przedsezonowe zapowiedzi mistrzostwa nie są mrzonką. Spotkanie mogło się podobać konserom futbolu i fanom twardej, defensywnej gry.


Wyniki pozostałych spotkań week 2 (gospodarz na drugim miejscu):

New York Jets - New England Patriots 10:13
St. Louis Rams – Atlanta Falcons 24:31
Cleveland Browns – Baltimore Ravens 6:14
Washington Redskins – Green Bay Packers 20:38
Miami Dolphins – Indianapolis Colts 24:20
Dallas Cowboys – Kansas City Chiefs 16:17
Detroit Lions – Arizona Cardinals 21:25
New Orleans Saints – Tampa Bay Buccaneers 16:14
Jacksonville Jaguars – Oakland Raiders 9:19
Pittsburgh Steelers - Cincinnati Bengals 10:20


Autor: Michał Gutka

Kategoria: Inne
Komentarze (0)