Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Niepasujące elementy Stelmetu
Barlow (z lewej) i Brackins (z prawej) nie spełniają pokładanych nadziei.
fot. Facebook
Barlow (z lewej) i Brackins (z prawej) nie spełniają pokładanych nadziei.

Niepasujące elementy Stelmetu

Koszykówka | 28 paździenika 2013 22:00 | Hubert Błaszczyk

2 graczy wybranych w pierwszej rundzie draftu NBA, reprezentanci Australii i Polski – to zawodnicy, którzy mieli być gwiazdami Stelmetu Zielona Góra. Po kilku spotkaniach tegorocznego sezonu sytuacja nie wygląda jednak różowo. Mocni na papierze mistrzowie Polski dostają tęgie lania w Eurolidze, a na krajowym podwórku ulegli już w spotkaniu o Superpuchar Polski, Treflowi Sopot i w lidze, Czarnym Słupsk.


O sukcesach w Eurolidze marzyli tylko optymiści, bo Stelmet potencjałem odstaje od swoich rywali. Można było mieć nadzieję, że podopieczni Uvalina powalczą chociaż z Bayerem Monachium. Inauguracyjny mecz Euroligi rozwiał te wątpliwości. Zielonogórzanie przegrali z niemiecką drużyną różnicą 21 punktów. Jeszcze większe lanie dostali tydzień później w Maladze. Strach więc pomyśleć, co będzie, gdy dojdzie do pojedynków z Olympiakosem Pireus.


Problemy w lidze przyszły jednak niespodziewanie. Już inauguracyjny mecz z Treflem Sopot pokazał, że w grze zielonogórzan są zbyt duże przestoje. Trener Mihailo Uvalin, stara się grać niemal całą ławką rezerwowych, a w tej fazie sezonu zgranie nie jest na najwyższym poziomie. Wykorzystali to sopocianie i Czarni Słupsk, którzy wygrali ostatnią kwartę 28:11.


W przypadku problemów – jak zawsze – pojawia się pytanie: dlaczego? Przede wszystkim w Zielonej Górze jest zbyt dużo elementów niepasujących do siebie. Za to odpowiada dyrektor sportowy, Walter Jeklin, który nie poradził sobie z budowaniem drużyny w Gdyni i nie radzi sobie również z tym zadaniem w ekipie aktualnych mistrzów Polski.


Na gwiazdę ekipy z Zielonej Góry kreowany był Christian Eyenga. Były zawodnik Cleveland Cavaliers potrzebuje rozgrywającego, który będzie napędzał ataki, kogoś pokroju Jerela Blassingame’a. Tymczasem w Stelmecie zakontraktowano Łukasza Koszarka i Ervinga Walkera – graczy lubiących budować atak pozycyjny. Cierpi na tym nie tylko Eyenga, ale też Przemysław Zamojski.


Kto najbardziej zawodzi? Craig Brackins i David Barlow. Amerykanin to chyba największa pomyłka Jeklina. 26-latek przed laty został wybrany z 21. numerem w drafcie. Kariery w NBA nie zrobił i po tym, co prezentuje w Zielonej Górze wiadomo dlaczego. Dziwny jest natomiast przypadek Barlowa, bo reprezentant Australii to gracz uznany w Europie. W Stelmecie gra jednak ogony i ma fatalną skuteczność z gry.


Sezon na krajowym podwórku i w Eurocup (tam zagra Stelmet po odpadnięciu z Euroligi) jest jeszcze do uratowania. Potrzebne są jednak natychmiastowe zmiany. Do odstrzału są Barckins, Barlow i Walker. Za zaoszczędzone na ich kontraktach pieniądze można polować na spady z NBA. Przypadek Qynetela Woodsa sprzed kilku sezonów pokazuje, że warto.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)