Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka BiblioTeczka „PP”: Książka marzeń, drużyna marzeń

BiblioTeczka „PP”: Książka marzeń, drużyna marzeń

Koszykówka | 29 grudnia 2013 13:26 | Patryk Pankowiak
Michael Jordan - jedna z gwiazd Dream Teamu
fot. flicker.com
Michael Jordan - jedna z gwiazd Dream Teamu

Długo zastanawiałem się jak zacząć tę recenzję. W końcu doszedłem do wniosku, że „otwarcie bram raju”, bo tak się czułem gdy przeczytałem pierwszą stronę opisywanej poniżej książki, powinno od razu ukazać z jakim dziełem mamy do czynienia. „Fascynująca”, „idealna”, „najlepsza” - to tylko kilka (trafnych) określeń opowieści o zespole, który na zawsze odmienił oblicze postrzegania koszykówki na całej kuli ziemskiej. - Nigdy więcej nie będzie takiej drużyny – twierdzi Magic Johnson i wiecie co? Ma absolutną rację. Nie jestem niedzielnym czytelnikiem, a pomimo tego, z ręką na sercu śmiem twierdzić, że lepszej książki nie czytałem już bardzo, bardzo dawno. Zapraszam do międzypokoleniowej przejażdżki, z ulic Stanów Zjednoczonych do klimatycznej Barcelony, z przystankami choćby w legendarnym Monte Carlo, Hollywood czy w końcu wyniesionym pod niebiosa Illinois.

 

Pierwszy rzut oka na okładkę. Duży biały napis „Dream Team” na czerwonym tle i sylwetka Michaela Jordana w reprezentacyjnej koszulce Stanów Zjednoczonych. Okej, może się wydawać, że będzie to książka jakich na rynku wiele. Nie jest to jednak pozycja stricte opisująca wydarzenia olimpijskie z 1992 roku (i świetnie się składa). Amerykanie po raz pierwszy w historii zostali dopuszczeni wówczas do wystawienia, grających na co dzień w NBA zawodowców. Wiedzieliście jednak, że najlepsza liga świata zrobiła to niezbyt chętnie? Nie była przekonana, co do tego pomysłu, „rzuconego” przez inspektora do spraw kontroli jakości mięsa. David Stern jest przez wielu uznawany za najlepszego komisarza sportowego w historii, ale ten zawsze w pierwszej kolejności martwił się o portfel. Nie tyle swój, co swojego „dziecka”, którym była (i jeszcze przez rok jest) liga. Tak robią wszyscy najwięksi. Pieniądze napędzają ten świat. Bez nich jesteś nikim. Z nimi, możesz wiele. Amerykański prawnik pochodzenia żydowskiego, doskonale o tym wiedział. Jak pisze jednak autor: - To pod jego niebiosa zesłały Michaela Jordana, Magica Johnsona i Larry'ego Birda, a przecież na koniec dnia jedyne, co może zrobić dobry marketingowiec to podkręcić reflektory. Stern podkręcał flesze, jak nikt inny. Wiedział jak wykorzystać nie tylko reklamowy potencjał . Mniejsza już o samym komisarzu.

 

W momencie przeczytania pierwszych słów książki „Drużyna marzeń”, przeniosłem się gdzieś daleko. Na wyspy Bahama, lazurowe wybrzeże. Poczułem, jakbym wsiadł do najnowszego modelu Ferrari czy Rolls Royce'a. Bardzo się cieszę, że taką pozycję w 2012 roku zdecydowano się wydać, a co więcej – pod koniec 2013 roku przetłumaczyć na język polski. Dzięki temu do rąk polskiego czytelnika trafia wreszcie „święty Graal” wśród książek traktujących o koszykówce. To encyklopedia wiedzy, która będzie na czasie nawet za 30 czy 40 lat, a nasze dzieci traktować ją będą z należytym szacunkiem. Blisko 350 stron, bo tyle liczy książka, „pochłonąłem” może w niecałe 3-4 dni, czytając dziennie po kilka godzin. Czasami skupiając się jak podczas trzymającego w napięciu filmu, czasami śmiając jak podczas komedii z Jimem Carreyem.

 

Wszystkiego dowiadujemy się z pierwszej ręki. Autor książki, Jack McCallum był na miejscu, był w Barcelonie, był wszędzie, jeśli wymagała tego sytuacja. Nie jest to byle pismak, który rzuca kaczkami dziennikarskimi, bo chce po prostu zaistnieć. Ten obecnie 64-letni mężczyzna żyje koszykówką i świetnie zna się na rzeczy. Jadał lunche z Jordanem, pił drinki z Birdem, droczył się z Charlesem Barkleyem, rozmawiał z wieloma znanymi osobistościami. Oprócz wielu czysto historycznych wydarzeń, dowiecie się również jakie nie do końca eleganckie słówko przypadło szczególnie do gustu Larry'emu. Jakim kawalarzem był (i jest) ten gościu, który z precyzją rzeźnika potrafił ciąć rywali na kawałki. Co tak naprawdę siedziało w głowie Scottie'go Pippena, jaki był Jordan, czym podpadł Isiah Thomas, jak w życiu po ogłoszeniu choroby radził sobie Magic, jak wyglądał nabór do drużyny olimpijskiej. Oczywiście, abstrachując od wszystkiego, w samej książce jest również mnóstwo informacji na temat lata 1992 roku i pamiętnej olimpiadzie, która na zawsze zapisała się złotymi zgłoskami na kartach sportowej historii. „Dream Team” to jednak nie sam suchy opis sparingu wewnętrznego czy w końcu samych spotkań w walce o złoto. To wiele, wiele więcej... Wierzcie mi. Na każdej stronie czeka na nas wiele smaczków, mniej lub bardziej smacznych, ale to cały czas coś nowego. Jeżeli nie miałeś szczęścia żyć w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, to prawdopodobnie Twoja wiedza na temat najbardziej znamiennego lata w historii sportu jest znikoma. Teraz możesz ją poszerzyć. Nie będę zdradzał nic więcej, bo ile frajdy sprawiłoby nam granie w Heavy Rain wiedząc kto jest zabójcą z origami, czy oglądanie "Gry o Tron", wiedząc, że główni bohaterowie tak i tak zginą.  Tę pozycję po prostu trzeba przeczytać i doświadczyć wszystkiego na własnej skórze!

 

Jedynym mankamentem są zdjęcia. Przede wszystkim jest ich niewiele, a w dodatku są również przeciętnie umiejscowione. Nic nie może być jednak idealne. Fotografie z tamtego okresu bez problemu znajdziemy jednak w sieci, więc absolutnie można to przeboleć. Czytając książkę, warto wspierać się również materiałami wideo, które również szybko i przyjemnie znaleźć można na youtube. Wówczas przeniesiemy się w tamte czasy jeszcze bardziej „namacalnie”. Podwójna satysfakcja gwarantowana.

 

Ocena książki: 5/5


Dla fanów koszykówki – pozycja obowiązkowa


Perfekcyjna książka, perfekcyjny temat, perfekcyjny autor.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)