Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Rażony słabizną, czyli debiut filmowy Kevina Duranta

Rażony słabizną, czyli debiut filmowy Kevina Duranta

Koszykówka | 19 stycznia 2014 12:57 | Patryk Pankowiak
Kevin Durant w filmie Thunderstruck
fot. facebook.com/Thunderstruck
Kevin Durant w filmie Thunderstruck

Thunderstruck... genialny singiel rockowego zespołu AC/DC. To nie podlega dyskusji. W poniższym artykule nie będę jednak wywodził się nad wielkością australijskiej ekipy, której w tym momencie zapewne słuchają tysiące osób na całej kuli ziemskiej. Przede wszystkim dlatego, że nie jestem jakimś wielkim znawcą muzyki. No i nie bez znaczenia jest również fakt, że to portal o tematyce sportowej,a nie muzycznej. Dobra, do rzeczy. Dokładnie 24 sierpnia 2012 roku na wielkim ekranie pojawił się film zatytułowany tak samo, jak słynny utwór wspomnianych wyżej Kangurów. Tytuł oczywiście nie nawiązuje do muzyków, a raczej do drużyny odgrywającego jedną z głównych ról w filmie, zawodowego koszykarza Oklahoma City Thunder – Kevina Duranta.


Dla jasności, tylko z jego powodu zdecydowałem się obejrzeć tę iście amerykańską produkcję. 93 minuty – tyle właśnie trwa cały film. Jest to duży plus... ponieważ tyle udało mi się jeszcze wysiedzieć. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby autorzy zdecydowali się przedłużyć niektóre bezsensowne wątki. Ci, którzy oglądali wcześniej chociażby Space Jam z Michaelem Jordanem czy He Got Game z Rayem Allenem, oglądając Thunderstruck mogą poczuć się podobnie, gdy muszą wysłuchać mało śmiesznych żartów. Z tym, że ten joke trwa półtorej godziny... Produkcja, której reżyserem był Spike Lee, to zupełnie co innego. Filmowi z Durantem zdecydowanie bliżej do Kosmicznego meczu... z tym, że nawet się do niego nie umywa.


Królik Bugs i kultowe postacie z Looney Tunes, to już klasyka. Taylor Gray, który z ofermy zmienia się w idola, to raczej gniot jakich na rynku sporo. Nasz ulubieniec, Kevin Durant przypadkiem zamienia się talentem z fatalnie grającym w koszykówkę nastolatkiem. Ten od razu staje się superbohaterem, trafia każdy rzut, odbija dziewczynę uczelnianemu cwaniakowi. Reszty nie trzeba już dopowiadać... Wszystko jest tak przewidywalne, jak wyniki polskiej kadry piłkarskiej. Film jest niby familijny, ale nie poleciłbym go żadnej rodzinie


Wszystko ratuje, jeśli można w jakiś sposób uratować tonący statek... Brandon T. Jackson. Aktor nieźle sobie radzi z rolą agenta Duranta i jest zdecydowanie najlepiej grającą postacią w stawce. Co do umiejętności aktorskich KD, hmmm. Nie jest najgorzej, ale Thunderstruck nie wymagał od niego więcej niż kilku prostych dialogów. Sam zawodnik twierdzi, że najwięcej problemów sprawiało mu seryjne pudłowanie rzutów. Ciekawostką jest natomiast fakt, że w filmie pojawiają się autentyczne postacie z życia NBA. Komentatorzy stacji TNT: Reggie Miller, Steve Kerr, Marv Albert czy chociażby Shaq, Charles Barkley naśmiewających się z nagłego (niesamowite!) spadku formy Duranta. To jednak tylko małe smaczki, które nie zmienią smaku całego dania.


Krótki podsumowując, wolałbym przez półtorej godziny katować singiel AC/DC, niż siedzieć przy Thunderstrucku. Niestety. Ocena: 5/10 i to tylko ze względu na osobę Duranta.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)