Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Hop-bęc Tauron Basket Ligi #1

Hop-bęc Tauron Basket Ligi #1

Koszykówka | 07 listopada 2014 16:08 | Hubert Błaszczyk
Śląsk Wrocław jest rewelacją rozgrywek.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Śląsk Wrocław jest rewelacją rozgrywek.

Za nami pierwszy miesiąc rozgrywek Tauron Basket Ligi. Po pierwszych 5 kolejkach mamy kilka zaskoczeń, ale też rozczarowania. Nasz subiektywny ranking hop-bęc będziemy prezentować, co miesiąc.


 

Śląsk Wrocław - największe zaskoczenie Tauron Basket Ligi. Patrząc na terminarz pierwszych 5 spotkań można było spodziewać się nawet bilansu 1:4. Tymczasem po 5 kolejkach Śląsk jest niepokonany. To niebywałe, biorąc pod uwagę wyniki przedsezonowych sparingów. Najtrudniejszy dla wrocławian był jednak pierwszy mecz z King Wilkami Morskimi Szczecin. Beniaminek kontrolował przebieg gry przez trzy kwarty. W kluczowym momencie odpalił jednak Denis Ikovlev i Jakub Dłoniak, co pozwoliło odnieść premierową wygraną. Na fali dobrej atmosfery Śląsk wygrał w Sopocie, Słupsku i u siebie z Stelmetem Zielona Góra i Jeziorem Tarnobrzeg. 3 z 5 zwycięstw 17-krotni mistrzowie Polski odnieśli w końcówkach – to na pewno dodało dużo pewności drużynie trenera Rajkovica.


Qyntel Woods – od ostatniego kontaktu Woodsa z polską ligą minęły trzy lata. AZS Koszalin ściągając go do swojego zespołu wziął na siebie duże ryzyko, bo Amerykanin w ostatnich latach tak naprawdę więcej czasu spędzał na leczeniu niż graniu. Po pierwszych kolejkach możemy jednak pogratulować Akademikom. Transfer Woodsa był strzałem w „10”. Qyntel nie tylko punktuje, ale też zbiera (ze Stelmetem Zielona Góra miał 15 zbiórek).


Asseco Prokom Gdynia – zespół złożony z młodych Polaków, wspartych doświadczonym Piotrem Szczotką i trzema zagranicznymi zawodnikami robi furorę. Gdynianie nie byli faworytami meczów z Anwilem Włocławek, Treflem Sopot i Stelmetem Zielona Góra, ale to oni z parkietu schodzili, jako zwycięzcy. Świetną pracę w Trójmieście wykonuje David Dedek, który nie przeprowadził rewolucji w składzie. Udało się zatrzymać Ovidijusa Galdikasa i A.J. Waltona – liderów drużyny. Powoli do tej roli zaczyna aspirować Filip Matczak.


Miodrag Rajkovic – za umiejętne zestawienie drużyny i własny rozwój. W Turowie jest odpowiednio zbalansowany skład, który przy odpowiednim zgraniu pozwoli rywalizować nie tylko o mistrzostwo Polski, ale też sukces w europejskich pucharach. Może nie w Eurolidze, ale w EuroCup zgorzelczanie nie będą stali na straconej pozycji. Obserwując Rajkovica widać duży postęp. Nie tylko w podejmowanych decyzjach, ale też zachowaniu. Serb przeszedł drogę od impulsywnego furiata do człowieka budującego pozytywną atmosferę i stawiającego na zespołowość.


Kwamain Mitchell – kandydat na gwiazdę Tauron Basket Ligi, aktualnie najlepszy jej strzelec. Zawodnik, na którym opiera się gra Polfarmexu Kutno. Jest liderem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po pięciu kolejkach imponuje skutecznością rzutów za dwa punkty. W meczu z Wikaną Startem Lublin popisał się 10 celnymi rzutami za 2 punkty na 10 wykonanych prób. Pytanie, czy dotrwa do końca sezonu w Kutnie, bo jego wyczyny nie mogą przejść niezauważone.

 


Stelmet Zielona Góra – bilans wicemistrzów Polski nie jest może zły (3:2), ale przegrane ze Śląskiem Wrocław, a przede wszystkim Asseco Gdynia na pewno drużynie Andrzeja Adamka nie przystoją. W Zielonej Górze za wszelką cenę chcieli zakwalifikować się do rozgrywek Euroligi, ale los nie był dla nich łaskawy. Mecz z Uniksem Kazań był najlepszym Stelmetu w tym sezonie. Zakończył się tak jak wszystkie w Europie – porażką. W lidze zielonogórzanie płacą za ten występ frycowe.


Przemysław Zamojski – jeśli już jesteśmy przy Stelmecie, to nie można nie wspomnieć o nim. Skrzydłowy, który wiele dawał reprezentacji Polski w eliminacjach do EuroBasketu na początku sezonu jest w fatalnej formie. Skuteczność 17% (4/23) za 3 punkty mówi sama za siebie. Pobudka Przemku!


Anwil Włocławek – przedsezonowy skład Rottweilerów nie wskazywał na walkę o najwyższe cele. Start sezonu w ich wykonaniu był jednak fatalny. 4 mecze, 4 porażki, a przede wszystkim brak stylu spowodowały, że głową za nieudane wyniki zapłacił Mariusz Niedbalski. Zastąpił go Predrag Krunić i debiut miał udany. Zespół pokonał Polpharmę Starogard Gdański. Krunić to nie ostatnie wzmocnienie włocławian. Do drużyny dołączył też środkowy, Andrea Crosariol – w przeszłości reprezentant Włoch. Widać więc światełko w tunelu.


Trefl Sopot – trener Darius Maskoliunas uczestniczył w końcowych przygotowaniach swojego zespołu do sezonu. To niestety odbija się na wynikach. Trener narzeka, że zawodnicy nie są przygotowani fizycznie, ale jak mieli być skoro Maskoliunas był na mistrzostwach świata z reprezentacją Litwy? Zespół Trefla jest źle zbudowany, a to bardzo trudno będzie zmienić w trakcie sezonu. Zwłaszcza, że sopocianie dysponują najmniejszym budżetem w historii. Seria 4 porażek może więc nie skończyć się szybko.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)