Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Koniec marzeń Stelmetu

Koniec marzeń Stelmetu

Koszykówka | 03 grudnia 2014 21:24 | Hubert Błaszczyk

Stelmet Zielona Góra bez szans na awans do kolejnej fazy Euro Cup. Wicemistrzowie Polski, by przedłużyć swoje szanse na grę wśród 32 najlepszych drużyn tych rozgrywek, musieli pokonać Buducnost w Podgoricy. Zawodnicy Saso Filipovskiego dotrzymywali kroku gospodarzom do połowy trzeciej kwarty, ostatecznie przegrywając 85:100.

 

Tegoroczny występ Stelmetu w Euro Cup to duże rozczarowanie. Po ubiegłorocznych meczach w Eurolidze, w których zielonogórski zespół nie odstawał od rywali, apetyty w Winnym Grodzie wzrosły. Zwłaszcza, że rozbudził je mecz w eliminacjach Euroligi z Unicsem Kazań. Co prawda Stelmet przegrał to spotkanie, ale pozostawił po sobie dobre wrażenie, walcząc do ostatnich sekund o korzystny rezultat.

 

W kolejnych tygodniach drużyna przestała funkcjonować. 4 porażki w Euro Cup i słaby początek sezonu w Tauron Basket Lidze spowodowały zmianę na stanowisku szkoleniowca. Andrzeja Adamka zastąpił Saso Filipovski. Już pod jego wodzą Stelmet przegrał z Ventspilsem i Treflem Sopot. Lepszą grę widać było w Kubaniu, gdzie zielonogórzanie prowadzili przez większość spotkania wyrównaną grę z silnym Lokomotivem. Nadzieje na awans rozbudziła wygrana w poprzednim tygodniu z PAOK-iem Saloniki.

 

W Podgoricy nic nie szło po myśli Stelmetu. Na skutek indywidualnych błędów zawodnicy gospodarzy szybko odskoczyli na 10 punktów. Zielonogórzanie słabo bronili, popełniali głupie faule, a na dodatek pudłowali z prostych pozycji. Misja pokonania Buducnost nie mogła się udać.

 

Szanse na wywiezienie zwycięstwa z Czarnogóry, Stelmet miał w trzeciej kwarcie. Wówczas cuda wyprawiali sędziowie, którzy w krótkim odstępie czasu odgwizdali dwa przewinienia techniczne zawodnikom gospodarzy. Wicemistrzowie Polski doszli Buducnost na dwa punkty. W kluczowych momentach znów nie trafiali z prostych pozycji - Adam Hrycaniuk zderzył się z obręczą, rzucając z metra. W żadnym wypadku nie chcę obwiniać polskiego centra, bo był jednym z niewielu zawodników, którym w dzisiejszym meczu chciało się walczyć i osiągnąć dobry wynik, ale w tak prostych sytuacjach powinien trafiać z zamkniętymi oczami.

 

Gwoździem do trumny zielonogórzan były faule. Na początku czwartej kwarty parkiet z powodu przekroczenia limitu musiało opuścić trzech zawodników – Cel, Troutman i Hrycaniuk. Grający w osłabieniu zawodnicy Stelmetu nie potrafili się przeciwstawić Buducnost, przegrywając wysoko spotkanie.

 

Przed drużyną Saso Filipovskiego jeszcze dwa spotkania w Euro Cup. Słoweński szkoleniowiec może je potraktować szkoleniowo, bo szans na awans nie ma już żadnych. W grze Stelmetu Filipovski ma co poprawiać. Jeśli na wyjeździe traci się 100 punktów, to o zwycięstwie nie ma mowy. Warto byłoby wstrząsnąć kilkoma zawodnikami, bo Quinton Hosley i Daniel Johnson wyszli na parkiet zupełnie ospali. O ile w przypadku Australijczyka to norma, to Amerykanin w tym sezonie znacząco obniżył loty. Czas z nim poważnie porozmawiać, bo w Zielonej Górze zarabia niemałe pieniądze, a dotychczas dawał drużynie niewiele.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

 

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)