Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Świetny start Śląska. WKS będzie bił się o medale?

Świetny start Śląska. WKS będzie bił się o medale?

Koszykówka | 16 grudnia 2014 18:02 | Hubert Błaszczyk
Trener Emil Rajković to główny architekt sukcesów Śląska.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Trener Emil Rajković to główny architekt sukcesów Śląska.

Świetny start sezonu zanotowali koszykarze Śląska Wrocław. Drużyna, która według przedsezonowych przewidywań miała bić się o awans do play-off do samego końca, wygrała 9 z 11 spotkań i zajmuje trzecią pozycję w Tauron Basket Lidze.

 

Przed rokiem w tym samym momencie sezonu wrocławianie legitymowali się bilansem 5:6. Zespół budowano chaotycznie. Przez drużynę Śląska przewinęło się kilkunastu zawodników. Ciągłe zmiany nie sprzyjały dobrym wynikom. Ostatecznie 17-krotni mistrzowie Polski przegrali ostatni mecz sezonu regularnego z AZS-em Koszalin i to Akademicy, a nie WKS zagrali w play-offach.

 

Z ubiegłorocznych błędów wyciągnięto wnioski. Postawiono na sprawdzonych w TBL Lawrence Kinnarda, Rodericka Trice'a, Jakuba Dłoniaka. Mantasa Cesnauskisa i grającego już kiedyś we Wrocławiu, Aleksandra Mladenovica. Jedynymi zawodnikami debiutującymi w polskiej ekstraklasie byli Denis Ikovlev i Murphy Burnatowski. Zakontraktowanie tego pierwszego okazało się strzałem w dziesiątkę. Kanadyjczyk z kolei odgrywa mniejszą rolę, ale gdy już pojawia się na parkiecie raczej niczym się nie wyróżnia.

 

Najważniejszym transferem było jednak zatrudnienie Emila Rajkovica. Młodego, 36-letniego szkoleniowca, który w swojej karierze wygrał mistrzostwo Macedonii, krajowy puchar i Ligę Bałtycką. W Polsce anonimowy trener zrobił ze Śląska prawdziwą drużynę. Znakiem firmowym wrocławian jest twarda obrona, którą sforsować udało się tylko Rosie Radom i Turowowi Zgorzelec.

 

Śląsk świetnie czuje się, grając przeciwko poukładanym zespołom. Rosa i Turów – drużyny, które pokonały wrocławian, prezentują inny styl. Starają się grać szybko i jak najszybciej kończyć akcje. Taki sposób rozwiązywania ataków nastręczał drużynie Rajkovica wielu problemów. Macedończyk w Zgorzelcu był wściekły: „przestańcie wymyślać własną koszykówkę” - krzyczał do graczy.

 

Problemem wrocławian jest też przeciętna gra rozgrywających. Robert Skibniewski rozgrywa swój najsłabszy sezon od kilku lat. Odliczając łatwo wygrane mecze przeciwko Wikanie Startowi Lublin, Polpharmie Starogard Gdański i Jeziorze Tarnobrzeg, Skiba notuje średnio 5,4 pkt. przy skuteczności 27% (10/37), 2,8 as. i 2,7 str. W klubie liczono na jego świetną współpracę z Aleksandarem Mladenovicem. Ta dwójka świetnie rozumiała się w sezonie 2011/2012, kiedy ich akcje były zabójczą bronią Śląska. Zawodzi zmiennik Skibniewskiego, Mantas Cesnauskis. Litwin w ostatnim sezonie był zawodnikiem z końca ławki Stelmetu Zielona Góra i to widać na parkiecie.

 

Dużo pracy czeka też Roberta Tomaszka. Center Śląska to ambitny zawodnik, często przesadzający z agresją. W tym sezonie Tomaszek wyleciał z parkietu w Sopocie po zaledwie 15 minutach, a w Zgorzelcu podczas meczu o Superpuchar już po 10. Doświadczony zawodnik nie należy do ulubieńców trenera Rajkovica, ale w przypadku problemów z faulami Mladenovica, przy obecnej formie Tomaszka pod koszem zespołu z Wrocławia zostaje czarna dziura.

 

Świetny początek sezonu rodzi pytanie, czy wrocławianie będą w stanie powalczyć o medale. Odpowiedź powinniśmy poznać w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy. Śląsk zagra bowiem na wyjeździe z Asseco Gdynia i Stelmetem Zielona Góra, a w Hali Orbita pojawią się Anwil Włocławek, AZS Koszalin, Trefl Sopot i Energa Czarni Słupsk. 4 wygrane mecze sprawią, że realnie będzie można myśleć o przewadze własnego parkietu w fazie play-off.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)