Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Vuk Radivojević: Paliłem się do gry
Vuk Radivojevic w akcji.
fot. mojacrvenazvezda.net
Vuk Radivojevic w akcji.

Vuk Radivojević: Paliłem się do gry

Koszykówka | 07 stycznia 2015 23:27 | Hubert Błaszczyk

Rzadko zdarza się, że do Tauron Basket Ligi trafia doświadczony zawodnik z bardzo ciekawym CV. Najczęściej polska liga jest przystankiem do wielkiej kariery. W przypadku Vuka Radivojevica było inaczej. Serb to doświadczony zawodnik, który niemal rokrocznie występował w rozgrywkach Euro Cup. Był również na EuroBaskecie w 2007 roku, gdzie zagrał w trzech spotkaniach. Kontrakt ze Śląskiem Wrocław, Radivojević podpisał ze względu na wysokie cele, które stawia przed sobą drużyna.

 

Jakie są pana odczucia po debiucie przed wrocławskimi kibicami? Wygraliście z mocnym AZS-em Koszalin.
To było ważne spotkanie ze względu na fakt, że Koszalin był drugi w tabeli. Dzięki zwycięstwu zamieniliśmy się miejscami w tabeli. Dla mnie to był ważny mecz, ponieważ nie grałem 7 miesięcy w koszykówkę. Być może mogłem zrobić więcej, ale paliłem się do gry i z tego powodu nie wszystko wychodziło. Byłem z drużyną zaledwie od trzech dni. Starałem się coś dać drużynie, ale muszę lepiej poznać kolegów, by kreować dla nich pozycje. Fizycznie czuję się jednak bardzo dobrze.

 

Dlaczego nie grał pan przez 7 miesięcy?
Ze względu na moje ambicje. W poprzednim sezonie skończyłem rozgrywki w Turcji około 10 maja. Od tego czasu czekałem na sygnały z tureckich klubów, gdyż bardzo odpowiadała mi gra w ich lidze. To jednak nie wydarzyło się. Później zmieniłem nieco swoje oczekiwania. Chciałem trafić do klubu, który będzie walczył o wysokie cele i przedstawi mi odpowiednią wizję rozwoju, dlatego trwało to aż 7 miesięcy.

Przez większość kariery występował pan na Bałkanach. Czy przychodząc do Wrocławia, wiedział pan coś o polskiej lidze?
Wiedziałem o tym, jak wygląda gra w polskiej lidze. Dzwoniłem do kilku serbskich zawodników, którzy występowali w Tauron Basket Lidze. Gra tutaj różni się od tego, co można zaobserwować w Turcji. Drużyny grają ofensywnie, jest zdecydowanie więcej akcji rzutowych, ale dla mnie to nie problem. Sprawdzę się również w takiej grze.

 

Nie miał pan swojego dnia w ofensywie. Dużo lepiej wyglądała pana gra w obronie. Qyntel Woods nie będzie miło wspominał Vuka Radivojevica.
Nie przypisywałbym zasług sobie. Bronić musi cały zespół. Zatrzymanie Woodsa nie jest tylko moją zasługą i Denisa Ikovleva, ale tego, że trzymaliśmy się założeń, które nakreślił trener przed meczem. Najważniejsze, że Woods i Szewczyk nie wykręcili swoich średnich. Zatrzymaliśmy ich. W meczu z Koszalinem nie trafiałem jednak rzutów z otwartych pozycji. Czasami podejmowałem zbyt pochopne decyzje, ale brakowało mi gry i chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Dojście do optymalnej dyspozycji nie zajmie mi dużo czasu. Niebawem kibice zobaczą prawdziwego Vuka Radivojevica.

Jak po kilku dniach spędzonych z drużyną ocenia pan potencjał zespołu?
Drużyna jest świetna. Chłopacy przed moim przyjściem wygrali wiele spotkań, część w końcówkach. To pozwoliło im stworzyć team spirit, a dobra atmosfera jest bardzo ważna. Postaram się jak najlepiej wpasować w zespół, ale w tych pierwszych dniach zostałem naprawdę świetnie przyjęty przez kolegów.

W Serbii jest niewielu zawodników, którzy mogą pochwalić się grą w reprezentacji. Pan jest jednym z nich. Jakie to uczucie?
Niezapomniane. Dla każdego zawodnika to cel, żeby dostać się do reprezentacji. Zwłaszcza w Serbii, gdzie konkurencja jest ogromna. Gra w serbskich barwach to wielki zaszczyt. Na EuroBaskecie w 2007 roku zagraliśmy jednak słabo. To była nasza najsłabsza impreza w ostatnich latach. Zabrakło nam trochę szczęścia i formy. Nie miałem okazji grać już dla reprezentacji na kolejnych imprezach, ale zawsze bardzo miło będę wspominał reprezentacyjny epizod.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk



Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)