Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka All-Stars Game, czyli kto zasłużył na pierwsze piątki.
Oficjalne logo
Oficjalne logo

All-Stars Game, czyli kto zasłużył na pierwsze piątki.

Koszykówka | 24 stycznia 2015 17:28 | Tomasz Chomczyk

- It's All-Stars Weekend baby, All-Stars Weekend! - tymi słowami Dwight Howard zapraszał nas na mecz gwiazd w 2009 roku. Tym razem, występ Supermana nie jest pewny, ale nie zabraknie innych wielkich postaci najlepszej koszykarskiej ligi na świecie - NBA. Kto znalazł uznanie w oczach fanów? Kto rzeczywiście zasłużył na pierwszy skład w meczu gwiazd? Kogo brakuje?
 
Raz, Dwa, Trzy - W Nowym Jorku zagrasz ty
 
W piątek w nocy poznaliśmy 10 reprezentantów, którzy wybiegną na parkiet w tegorocznym Meczu Gwiazd. WSCHÓD reprezentować będą - John Wall, Kyle Lowry, Pau Gasol, Carmelo Anthony i Lebron James. O sile ZACHODU mają natomiast stanowić - Stephen Curry, Kobe Bryant, Anthony Davis, Marc Gasol oraz Blake Griffin. Jeśli chodzi o Wschód, jest to najmocniejsze zestawienie. Bardziej cenię Kyrie'a Irvinga, niżeli Kyle'a Lowry'go, ale na tych pozycjach możemy dyskutować do woli, bowiem konkurencja jest tak duża, że zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Kibice Cavs nie powinni jednak rozpaczać, bo prawdopodobnie ich młody rozgrywający, będzie pierwszym wyborem trenera, wśród rezerwowych.
 
W mediach pojawiło się już dużo dywagacji na temat Zachodu. Najwięcej dotyczy Kobe'go Bryanta. Gwiazda NBA, legenda koszykówki, jeden z zawodników z największą ilością punktów w historii, wielokrotny uczestnik Weekendu Gwiazd, ale ten sezon... No właśnie tegoroczna kampania nie jest dla niego udana. Oczywiście, jeżeli nie jest kontuzjowany (obecnie pauzuje do końca sezonu, nie zagra w AS), to Bryant potrafi zagrać mecz na poziomie do jakiego nas przyzwyczaił. Problem w tym, że zdarza mu się to coraz rzadziej, by nie powiedzieć nieczęsto... Czy wyobrażam sobie ten show bez Black Mamby? Odpowiem wprost - tak! Jest symbolem ligi, niesamowitym zawodnikiem i świetnym strzelcem, ale jeżeli mam go rozliczać za ten sezon, to nie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, iż wiek robi swoje. Kobe skończy w tym roku 37 lat, więc nie wymagajmy od niego zbyt wiele. On już swoje zrobił. Po tym jak wczoraj ogłoszono kontuzję, która uniemożliwia Kobe'mu występy do końca obecnego sezonu, wydaje się, że będzie to pożegnanie z wielkim zawodnikiem. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby poproszono mnie o wybór dwóch najlepszych obrońców na zachodzie w tym sezonie, nie znalazłbym miejsca dla gracza Lakers.
 
Wielcy nieobecni
 
Jest ich tylu, że nie wiedziałem początkowo kogo zestawić na pudle. Pierwsze miejsce wypadałoby przyznać dla najlepszego strzelca poprzedniego sezonu zasadniczego - Kevina Duranta. Do pierwszej piątki AS zabrakło mu około 100 tys. głosów. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę jak wielką postacią jest KD. Jego rywalizacją z LBJ emocjonowaliśmy się przez cały poprzedni sezon. Obecna kampania nie jest aż tak udana. Durant przez długi okres pauzował, a jego OKC spisuje się poniżej swoich możliwości. W pierwszej piątce AS nie powinno być Marca Gasola. Zawodnik Memphis jest w tym sezonie w bardzo dobrej dyspozycji, wszyscy znamy jego możliwości. Jednak po pierwsze, nie pamiętam w historii meczu gwiazd, kiedy ostatni raz w „piątce fanów” nie znalazł się SF (niski skrzydłowy). Tym bardziej kiedy ma się w konferencji takiego strzelca jak KD... Po drugie, uważam że Durant jest graczem o wiele większego kalibru, niż Hiszpan. Pomimo jego dobrej gry, pomimo rzucania średnio 19 pkt. na mecz, pomimo świetnej formy Memphis Grizzlies, nie jest to dla mnie zawodnik na All-Stars.
 
Drugi wielki nieobecny, tym razem najlepszy punktujący obecnego sezonu - James Harden. Jego miejsce w piątce zajął Kobe Bryant. Już wiemy, że Kobe nie zagra i tylko od decyzji komisarza ligi - Adam Silver, zależeć będzie czy JH#13 zajmie jego miejsce. Nie sądzę, aby była potrzebna dyskusja, komu bardziej należy się wyjściowa piątka. Nie znajduję argumentów dlaczego brodaty, rzucający obrońca miałby nie znaleźć się w gronie szczęśliwców. Obecnym sezonem pokazuje, że powoli możemy go traktować na równi z jego byłymi kolegami - Kevinem Durantem i Russellem Westbrookiem. Harden odkąd odszedł z OKC poczynił niewyobrażalny postęp. Z roli "6th player", zmienił status na "One of the main stars of the league". To co robi w Rockets w tym sezonie, przekracza moje oczekiwania, ale nie sądzę by było ich stać na więcej niż półfinał konferencji. Za dużo jest tam braków, ale to już temat na inną dyskusję.
 
Na 3 miejscu, ex aequo duet z Portland, czyli Damian Lillard oraz LaMarcus Aldridge. Obaj panowie są w tym sezonie w niesamowitej formie. Aldrige notuje średnio 23 punkty i 10 zbiórek, a jego kolega 22 punkty i 6 asyst na mecz. Portalnd w tym sezonie mocno naciska na pedał gazu, oprawiając z kwitkiem kolejne zespoły. Duża w tym zasługa właśnie tych gentelmanów. Jeżeli wcześniej porównywałem KD i Marca Gasola, to moim zdaniem również Aldrige jest lepszy od centra Memphis. Jest zwrotniejszy, szybszy, agresywniejszy na tablicach i co najważniejsze ma lepsze statystyki. Wiem, wiem... zaraz powiecie - "spójrz na tabele konferencji". No tak Memphis jest wyżej, ale o czym to świadczy? New York jest na samym dnie, a Melo na mecz zasługuje jak mało kto. Co do Lillarda, to jest to dla mnie numer 2 jeśli chodzi o zastąpienie Black Mamby.
 
Póki co był sam Zachód, więc teraz przenieśmy się na drugą stronę. Jak już wspominałem, moim zdaniem na Wschodzie wszystko gra i trąbi, jak zespół Combi. Trochę zdziwiły mnie wyniki głosowania, gdzie nie ma co ukrywać zdolny i notujący fantastyczny sezon - Jimmy Butler wyprzedził o blisko 80tys. głosów swojego kolegę z Bulls, wielką gwiazdę ligi NBA - Dericka Rose'a. Fakt, ten drugi wrócił po ciężkiej kontuzji, trochę dochodził do siebie, ale jeżeli będzie cały czas grał tak jak wczoraj w nocy przeciwko Dallas Mavericks, to bezapelacyjnie jest to pierwszy kandydat do rezerwowych Wschodu.
 
All-Stars to nie miejsce dla weteranów
 
Zachód: Tim Duncan (38lat), San Antonio Spurs, 546,817 – 4 miejsce wsród podkoszowych, Dirk Nowitzki (36 lat), Dallas Mavericks, 292,557 - 9 miejsce wród podkoszowych. Wschód: Chris Bosh (30 lat), Miami Heat, 542,006 - 5 miejsce wśród podkoszowych, Kevin Garnett (38 lat), Brooklyn Nets, 106,820 - 13 miejsce wśród podkoszowych. Każdy z tych zawodników, to weteran ligi, ma za sobą wspaniałą historię, cieszy się wielką popularnością i z pewnością rozpoznaje go co drugi fan koszykówki. To teraz pytania. Dlaczego tych Panów nie ma w pierwszej piątce? Dlaczego są tak daleko w głosowaniu? Dlaczego prawdopodobnie tylko jeden z nich zagra w meczu gwiazd? Wiadomo, że ludzie głosują, na zawodników drużyny, którą lubią, ale nie powiecie mi, że Memphis Grizzlies i Marc Gasol cieszą się większą popularnością niż Tim Duncan i San Antonio Spurs. Nie bagatelizuje formy Gasola, stawiam jedynie pytanie, czy na pewno jest on lepszy, bardziej popularny i przyciągnie więcej kibiców niż KD, TD i LA? Nie wiem. Wszyscy ci gracze, których wymieniałem na początku to uznane marki, a ludzie lubią używane, oldschoolowe samochody. Może jednak warto jakiś odpalić Panowie trenerzy?

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)