Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Hop-bęc Tauron Basket Ligi #3

Hop-bęc Tauron Basket Ligi #3

Koszykówka | 03 lutego 2015 19:33 | Hubert Błaszczyk
Stelmet zaczyna grać świetnie. Nie tylko w hali CRS.
fot. Andrzej Romański / PLK.pl
Stelmet zaczyna grać świetnie. Nie tylko w hali CRS.

Sezon Tauron Basket Ligi wkracza w decydującą fazę. Powoli krystalizuje się ósemka zespołów, które zagrają w fazie play-off. Anwil Włocławek i Polfarmex Kutno tracą do ósmego Trefla Sopot dwa zwycięstwa. To dużo i mało. Czas na trzecie notowanie hop-bęc Tauron Basket Ligi.

 

 

Saso Filipovski – Słoweniec odmienił drużynę Stelmetu Zielona Góra. Z ekipy, w której atmosfera nie była najlepsza, stworzył maszynkę do wygrywania. Zielonogórzanie zwycięstwami zakończyli ostatnich jedenaście spotkań! A przecież mierzyli się nie tylko z drużynami z dolnej połówki tabeli, ale też Turowem Zgorzelec i Śląskiem Wrocław. Walka o pierwsze miejsce w tabeli na koniec sezonu zasadniczego rozegra się pomiędzy Stelmetem a aktualnymi mistrzami Polski. Patrząc na formę Stelmetu, zielonogórzanie w tej rywalizacji nie są bez szans. Duże znaczenie będzie miał bezpośredni pojedynek, który odbędzie się w ostatniej kolejce – 26 kwietnia w Zgorzelcu.

 

Śląsk Wrocław – plus głównie za transfery, a nie wyniki. Te bowiem mogły być lepsze. Wrocławianie mają problemy z grą na wyjazdach, ale po dodaniu do składu Vuka Radivojevica i Łukasza Wiśniewskiego przełamali złą passę w Szczecinie. W ostatniej kolejce wrocławianie walczyli jak równy z równym ze Stelmetem Zielona Góra. O przegranej zadecydowała słabsza gra w ataku w końcowych minutach. W ekipie Śląska brakuje klasowego centra, który wspomógłby Aleksandra Mladenovica. Serb w meczach z czołówką notuje dużo słabsze spotkania niż przeciwko ekipom z dolnej połówki. Jego zmiennik, Robert Tomaszek nie wnosi w zasadzie żadnej jakości do gry Śląska. Pytanie, czy wrocławianie mają jeszcze wystarczająco dużo gotówki, by wymienić Tomaszka na klasowego środkowego?

 

Ovidijus Galdikas – zawodnik Asseco Gdynia w 4 z ostatnich 5 spotkań notował double-double. Świetnie układa się jego współpraca z A.J. Waltonem. Na Amerykanina można narzekać, ale jego asysty do Galdikasa przyczyniły się do zwycięstw ze Śląskiem Wrocław i AZS-em Koszalin. Rozwój Litwina może spowodować, że trudno będzie go zatrzymać nad morzem. 26 lat to odpowiedni wiek, by zrobić kolejny duży krok w swojej karierze.

 

Mirosław Lisztwan – doświadczony szkoleniowiec wygrał 5 spotkań z rzędu, jako pierwszy szkoleniowiec Energi Czarnych Słupsk, po czym wrócił do roli asystenta. W Słupsku zatrudniono Donaldasa Kairysa, który trenerskiego fachu uczył się w San Antonio Spurs przy boku Gregga Popovicha. Efekt? Porażka z Wikaną Startem Lublin i męczarnie z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Czasami nie warto kombinować. Wśród kibiców utarło się już powiedzenie: „Lisztwan wygrałby ten mecz”.

 

 


Anwil Włocławek – 7 zwycięstw i 11 porażek to aktualny bilans włocławian. Zespołu nie odmienił Predrag Krunić. Anwil nadal gra słabo. Z wartościowych przeciwników na rozkładzie byłych mistrzów Polski jest tylko Energa Czarni Słupsk i Polfarmex Kutno. Włocławianie doznali też żenującej porażki w Gdyni, ulegając Asseco Gdynia 65:100! Do ósmego miejsca Anwil traci 2 zwycięstwa. Przy obecnej formie drużyny trudno jednak oczekiwać, by stał się cud.

 

King Wilki Morskie Szczecin – zespół o wielkim potencjale. Gdyby poziom sportowy drużyny był na tak wysokim poziomie jak organizacja i marketing klubu, to Wilki Morskie zajmowałyby miejsce w pierwszej piątce Tauron Basket Ligi. Zderzenie z ekstraklasą jest jednak bolesne dla szczecinian. Zbyt długo na stanowisku pierwszego trenera był Krzysztof Koziorowicz. Teraz sytuację próbuje naprawiać Mihailo Uvalin, ale nie ma już w zasadzie realnych szans na awans do fazy play-off. Martwi też liczba obcokrajowców, którzy przewinęli się przez zespół Wilków Morskich. Nie sprawdził się w zasadzie nikt. Po dobrym początku sezonu, mocno z tonu spuścił Trevor Releford. Amerykanin w tym sezonie prawdopodobnie już nie zagra – doznał poważnej kontuzji.

 

Trefl Sopot – minus za kompromitującą porażkę na własnym parkiecie z AZS-em Koszalin. Po niej trener Maskoliunas stwierdził, że nie potrafi zmotywować zespołu. Obserwując jego stoickie zachowanie podczas meczu we Wrocławiu wcale ten fakt nie dziwi. 3 porażki w 3 ostatnich spotkaniach mocno skomplikowały sytuację Trefla w tabeli. Sopocianie są na ósmym miejscu, gwarantującym udział w play-offach. Zajęcie 7. i 8. miejsca jest jednak jak odroczony wyrok egzekucji. W serii ze Stelmetem i Turowem, sopocianie nie będą mieli najmniejszych szans. Przynajmniej z taką grą jak w ostatnich pojedynkach.

 

HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)