Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Stephen Curry - maszyna nie do zatrzymania

fot. Flickr

Stephen Curry - maszyna nie do zatrzymania

Koszykówka | 10 lutego 2015 17:00 | Tomasz Chomczyk

Jeszcze kilka lata temu przeciętny Kowalski nie kojarzył w ogóle drużyny Golden State Warriors, o  poszczególnych zawodnikach już nie wspominając. Teraz, nazwisko Curry otwiera wszystkie drzwi i znajdziemy je prawdopodobnie na szczycie listy MVP każdego kibica koszykówki. Prawie 27-letni rozgrywający GSW, w obecnym sezonie robi furorę na parkietach za oceanem. Jak to się dzieje, że ten niewysoki chłopak (191cm wzrostu), o wąskiej budowie ciała i stosunkowo małej sile eksplozyjnej, budzi postrach w całym NBA?

Kiedy w 2009 roku Golden State Warriors z numerem 7 w pierwszej rundzie draftu wybrało Stephena Curryego, wielu scoutów i obserwatorów po cichu przyklaskiwało temu pickowi. SC już za czasów uniwersyteckich był znakomitym finiszerem. Sezon przed draftem zakończył ze średnią 28,6 pkt. na mecz. Wybierany był do najlepszych piątek, zdobywał liczne wyróżnienia, ustanawiał nowe rekordy w tym m.in. pod względem sumy zdobytych punktów (także rekord konferencji), trafionych rzutów za 3, czy rzutów osobistych.

Debiutancką kampanie w zawodowej lidze NBA na pewno zaliczy do udanych. Rozegrał 80 spotkań, w których odnotowywał średnio 17,5 pkt, 4,5 zbiórki i 6 asyst na mecz. Jego nieoszlifowany talent miał się jeszcze bardziej rozwinąć w kolejnych sezonach. W kuluarach mówiono nawet o aspiracjach na play-offy. Problem w tym, że w tamtym okresie GSW przeżywało dość mocny kryzys i nawet duet Curry-Ellis nie mógł temu zaradzić. Brakował najzwyczajniej w świecie kolektywu, koszykówki drużynowej.

 

Przebudowa zespołu trwała dłużej niż zakładano, ale niezmiennym kawałkiem tej układanki był zawsze Stephen Curry. Przed obecnym sezonem pracował bardzo intensywnie. Na obozach przygotowawczych doskonalił przede wszystkim grę jako rozgrywający, a nie strzelec. Jak sam mówi, koncentrował się na poprawie dynamiki, penetracji parkietu i dokładności podań. Najlepszą odpowiedzią na pytanie czy mu się udało, są słowa Jrue Holidaya i Dericka Rosa.


"Powinniście przesunąć go z 3. miejsca na pierwszą pozycję."(odnośnie rankingu rozgrywających wg ESPN) - D. Rose
"Naprawdę nie da się go zatrzymać". - J. Holiday

 

Wszyscy wiedzą, że nie podania, a drybling i rzut są jego największymi atutami. Tak szybkim, precyzyjnym i wyrachowanym rzutem może pochwalić się jedynie kilku graczy w historii NBA. Zauważyłem, że Curry potrafi trafiać z nieprzygotowanych pozycji, ale nie robi tego zbyt często. Po pierwsze akcje Warriors są trudne do przewidzenia i doskonale potrafią wykreować swojego lidera na czystą pozycję rzutową. Po drugie sam Curry dysponuje doskonałą penetracją parkietu, co ułatwia mu znajdywanie dogodnych pozycji. Młodzi adepci koszykówki powinni codziennie przed snem oglądać ruch bez piłki gracza GSW. Dzięki niemu, Curry nie tylko jest świetnym egzekutorem zza łuku, ale również znakomicie odnajduje się w kończeniu akcji spod obręczy. Jego budowa ciała oraz warunki fizyczne z pewnością mu tego nie ułatwiają, ale paradoksalnie i tak w tym elemencie ma lepsze statystyki niż m.in. D.Rose czy R. Rondo.

 

Jeżeli zwracałem uwagę, że jego ruch bez piłki może być materiałem szkoleniowym, to arsenał zwodów i dryblingów  Pana z numerem 30 na plecach, powinien być wyświetlany w kinach jako film. Chyba obecnie nikt w NBA, może poza LBJ i T. Parkerem, nie dysponuje tak fantastycznym czuciem piłki. Tudno jest mu ją odebrać, a zatrzymać 1 na 1 to praktycznie niewykonalne. Tylko spójrzcie, jak radzi sobie z obroną OKC:

 


Szybkość, mobilność, zwrotność i zwinność to cechy, którymi charakteryzuje się rozgrywający Warriors. Nie jest on typowym graczem z pozycji numer 1. Nie jest on również typowym strzelcem, jest po prostu Stephanem Currym - doskonałym połączeniem wszystkich aspektów koszykówki. Jego statystyki w obecnym sezonie wyglądają imponująco. Jest 8. pod względem zdobytych punktów, 5. pod względem asyst i 2. pod wzglęem przechwytów w całej lidze. Czy sezon zasadniczy zakończy z tytułem MVP? Wydaje mi się, że nie ma innej opcji.


Tomasz Chomczyk

Twitter: @TChomczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)