Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka NBA Finals #1 - Pierwsze starcie dla Warriors

NBA Finals #1 - Pierwsze starcie dla Warriors

Koszykówka | 05 czerwca 2015 05:41 | Tomasz Chomczyk

fot. NBA.com

Finały NBA, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Mecz z każdej strony wyjątkowy. Dwie niesamowite drużyny, dwóch niesamowitych liderów i dwa zupełnie różne style gry. Pierwsza odsłona tych pojedynków już za nami. Jedno jest pewne - na nudę narzekać nie możemy.

 

Lepiej pierwsze spotkanie rozpoczęli zawodnicy Cavs. LeBron trafiał swoje rzuty, Mozgov stawiał zasłony, a Irving starał się szukać podaniami lidera swojej ekipy. Wprost przeciwnie sytuacja wyglądała u Warriors. Podopieczni Steve'a Kerra nie mogli się wstrzelić. Strasznie pudłował Thompson, a Curry nie mógł znalezć sobie przestrzeni do rzutu. Taki obrót spraw musiał mieć odzwierciedlenie na tablicy wyników. Doszło nawet do sytuacji, w której Cavs rzucili 19 punktów z rzędu, przy 2 GSW.

 

Druga kwarta to udana pogoń Warriors. Bardzo duże wsparcie z ławki dali Marreese Speights oraz Andre Iguodala. W osiem minut drugiej kwarty, GSW odrobiło 14 punktów. U Cavs kulała ławka rezerwowych, bo zdobycze punktowe zanotował tylko jeden zmiennik - J.R.Smith. LeBron nie był już tak skuteczny, jak w pierwszej części i widać było, że potrzebuje odpoczynku. Coach Blatt nie zdecydował się jednak na zmiany i konsekwentnie trzymał swojego lidera na parkiecie. Curry natomiast złapał wiatr w żagle i raz za razem popisywał się fenomenalnymi zagramiami.

 

W trzeciej odsłonie wrócił dawny K.Irving. Młody rozgrywający Cavs popisywał sie wielką świadomością i zdobyczami punktowymi, które ożywiły spotkanie. Po stronie mistrzów z sezonu zasadniczego swoje robili "splashBrothers", Green oraz zawsze grozny z ławki, Iguodala. Nieznacznie lepiej w 3 kwarcie wyglądali Cavs i przed ostatnią częśćią schodzili na przerwę z 6 punktowym prowadzeniem.

 

Czwarta, ostatnia odsłona pierwszego spotkania, to popis strzelecki obu ekip. Raz za razem byliśmy świadkami celnych rzutów dystansowych i znakomitych akcji indywidualnych dwóch liderów. Obaj pokazali, żę są w stanie unieść ciężar odpowiedzialności, a w ciężkich chwilach mogą oddać trudne rzuty. Troszkę brakowało wsparcia dla Irvinga i Jamesa, bo tylko na tej dwójce spoczywał ciężar zdobyczy punktowych. Koniec końców, regulaminowy czas nie wyłonił zwycięzcy i potrzebna byla dogrywka. Tam GSW pokazało wszystko, co ma najlepszego. Świetne rzuty za 3, penetracja parkietu i doskonala obrona. Co więcej, Cavs nie oddali ani jednego celnego rzutu w doliczonym czasie gry. Krótko mówiąć, GSW 1 Cavaliers 0.

 

Cleavland Cavaliers 0-1 Golden State Warriors

MVP 1 meczu wg. SPORT4FANS: Stephen Curry

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)