Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka NBA Finals #2 - Znowu dogrywka, tym razem jednak dla Cavs

NBA Finals #2 - Znowu dogrywka, tym razem jednak dla Cavs

Koszykówka | 08 czerwca 2015 11:10 | Tomasz Chomczyk

fot. nba.com

Dzisiaj w nocy odbyło się drugie starcie w serii finałowej pomiędzy Cleveland Cavaliers, a Golden State Warriors. Pod niebecność Irvinga miał to być spacerek dla podopiecznych Kerra, ale w drużynie gości jest jeszcze jeden wielki zawodnik - LeBron James. Gdy on jest na parkiecie wszystko może się zdarzyć.

 

Wielkim osłabieniem dla drużyny "Kawalerzystów" był brak Kyle'a Irvinga, który odniósł kontuzję w pierwszym meczu. Jego nieobecność dała się gościom we znaki szczególnie w pierwszej kwarcie, kiedy M. Dellavedova zebrał dwa faule i do końca pierwszej części grali bez typowego rozgrywajacego. GSW jednak nie potrafiło tego wykorzystać. Klay Thompson również szybko złapał przewinienia i usiadł na ławce. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem po 20. W drugiej odsłonie na boisku pojawili się zmiennicy, ale cała gra toczyła sie niezmiennie wokół Curry'ego i LeBrona. Lider GSW wyraznie dziś zawodził. W całym spotkaniu trafił zaledwie 5/23 rzutów z gry.  Na szczęście w drużynie Kerra jest jeszcze Klay Thompson. To on trzymał wynik w drugiej kwarcie i tylko dzięki niemu, Cavs nie odskoczyli na dwucyfrową przewagę.

 

W drugiej połowie spodziewałem się podwojenia krycia na LeBronie, bo w pierwszej robił on, co chciał z zawodnikami gospodarzy. W całym meczu, lider Cavs zgromadził 39 punktów, 12 zbiórek i 11 asyst. W trzeciej kwarcie GSW się obudziło. Lepiej funkcjonowała penetracja, wreszcie gospodarze zaczęli grać zespołowo i szukać niesamowitego Thompsona. Jednak "Kawalerzyści" trzymali wynik, a LBJ i koledzy grali z wielkim zaangażowaniem. Dobrą robotę wykonał James Jones, który dołożył dwie trójki w trudnych chwilach.

 

Czwarta kwarta, to już akcja za akcję, rzut za rzut. Curry nadal zgaszony, a LBJ robił to co do niego należało. Jednak wtedy, kiedy przyszła końcówka spotkania, a różnica punktowa wahała się między 1-2 punktami, to Curry wreszcie pokazał dlaczego jest MVP sezonu zasadniczego. Najpierw świetna trójka z trudnej pozycji, a potem znakomity layup i wbicie się w pole 3 sekund. Goście dawali mu więcej swobody, bo tego dnia nie trafiał zbyt wiele, jednak dzięki niemu GSW wywalczyło dogrywkę.

 

Cavaliers wyciągnęli wnioski z ostatniej porażki. Tym razem w doliczonym czasie gry zagrali perfekcyjnie - skutecznie w ofensywie i agresywnie w obronie. Kilka bardzo ważnych strat zanotował Curry, co pozwoliło gościom zdobywać łatwe punkty z linii rzutów osobistych i w konsekwencji wygrać mecz.

 

Cleveland Cavaliers 1-1 Golden State Warriors

MVP meczu wg. SPORT4FANS: LeBron James

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)