Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Cichy bohater, dobry występ LeBrona Jamesa i co trzeba zmienić w GSW.

Cichy bohater, dobry występ LeBrona Jamesa i co trzeba zmienić w GSW.

Koszykówka | 11 czerwca 2015 21:37 | Krzysztof Brzeziński
Statystyki Curr'ego przy obronie Dellavedovy
fot. ESPN na Twitterze
Statystyki Curr'ego przy obronie Dellavedovy

Pisząc zapowiedź serii finałowej, wiedziałem że źle pokryty Curry będzie śmiertelnym zagrożeniem dla kolejnego pierścienia LeBrona Jamesa. Spodziewałem się że to właśnie James weźmie ciężar krycia Stephena Curr'ego. Dziś parę godzin przed meczem numer 4 bardziej zastanawiam się jak spisze się pewien Australijczyk czyli Matthew Dellavedova!
 

Pierwszy mecz w Cleveland wyprowadził drużynę Jamesa na prowadzenie w serii 2:1. Wspomniany James zrobił oczywiście co swoje rzucając 40 punktów, zbierając 12 piłek (11 w obronie 1 w ataku) oraz zaliczył 8 asyst przy 4 stratach. Jednak cichym bohaterem spotkania numer 3 został człowiek, który nie rzucił więcej punktów niż James. Tym cichym bohaterem jest oczywiście wspominany we wstępie Matthew Dallavedova. Gdy ten zawodnik przebywał na parkiecie tak dobrze krył najlepszego zawodnika gości, czyli Stephana Curry'ego że MVP sezonu zasadniczego nie był w stanie nawiązać do swoich najlepszych spotkań. Krycie Dellavedovy jest tak dobre, że w ostatnich dwóch meczach, w których David Blatt wpadł na pomysł wysłania swojego obrońcy do krycia Curry'ego ten rzucił tylko 14 punktów (5-20 z gry, 4-12 za trzy) i zaliczył aż 6 start. Tak słabo lider Warriors nie grał, gdy był kryty przez innych zawodników, co miało miejsce choćby w meczu numer 1. Oczywiście Stephen jak to Stephen obudził się w końcówce wczorajszego meczu i w ostatnich 19 minutach rzucił 24 punkty ale tu nasuwa sie pytanie, gdzie był przez pozostałe 29 minut. By dodać otuchy kibicom Warriors trzeba tu napisać o wypowiedzi Curry'ego po meczu, w której stwierdził że dużo sobie przemyślał i juz wie jak zaatakować podczas czwartego meczu.
 

Oddajmy cesarzowi co cesarskie.
 

Dzięki dobrej defensywie całego zespołu Cavs i słabej postawie rywali Jamesa, kiedy ten gra w obronie (Barnes i Iguodala), LeBron ma o wiele więcej energii do atakowania kosza i rzucania dużej ilości punktów. W czym niewątpliwie jest najlepszy na parkietach NBA. Statystycznie James w tych finałach rzuca aż 41 punktów, zbiera 12 piłek, zalicza 8.3 asysty, 1.7 przechwytu i 1 blok na mecz. Dodatkowo rzucił już 123 punkty w trzech meczach co stanowi nowy rekord ,,otwarcia finałów''. W tym miejscu można znaleźć również ciekawe porównanie do Michaela Jordana, bo skoro juz i tak Jamesa cały czas porównujemy właśnie do gracza Bulls to czemu nie i tu. Otóż w roku 1993 w serii finałowej Jordan zdobył 121 punktów w pierwszych trzech meczach. Gdzie podobieństwo? Otóż i LeBron i Michael potrzebowali do tego 107 rzutów. Tylko dlaczego Cavs bez Jamesa wyglądają aż tak słabo? Razi w oczy fakt że gdy James jest na parkiecie na 100 posiadań Cavs zaliczają 105.6 punktów, niestety gdy lidera zespołu nie ma na parkiecie wskaźnik ten wskazuje tylko 55.1 punktów na 100 posiadań.
 

Game 4 już dziś w nocy. Co dalej z serią?
 

Przede wszystkim trzeba wspomnieć iż mimo że Cavs grają na prawdę bardzo dobrą obroną to i Warriors nie są bez szans. Gdy tylko przebudzi sie Curry i Thompson dołoży kilka punktów więcej niż dotychczas jest szansa że Warriors wrócą do Oakland z remisem 2:2. Nie tylko jednak Splash Brothers musza ciągnąć Warriors. Steve Kerr już znalazł jedną z brakujących cegieł. Był to oczywiście David Lee, który w niespełna 14 minut meczu numer 3 zaliczył bardzo dobrą linijkę statystyczną a zespół z nim na parkiecie był aż +17. Trzeba też w Warriors poprawić defensywę, a w szczególności musi sie znaleźć ktoś taki jak w Cavs Dellavedova tyle że do krycia Jamesa. Opcje są raczej dwie. Pobudka Barnesa albo troszeczkę ostrzej grający Iguadala. Jedno jest pewne mecz numer 4 już dziś w nocy a ruch w tym spotkaniu należy do Golden State. To drużyna prowadzona przez Steva Kerra była faworytem tych finałów i to oni muszą udowodnić coś sobie, kibicom i dziennikarzom. A w szczególności muszą odmienić losy tych finałów i z powrotem przejąć przewagę parkietu w ewentualnym meczu numer 7.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)