Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka All-Star Game - prawdziwe koszykarskie święto

All-Star Game - prawdziwe koszykarskie święto

Koszykówka | 25 lutego 2013 18:00 | Patryk Pankowiak
Główni aktorzy niedzielnego Meczu Gwiazd
fot. Patryk Pankowiak
Główni aktorzy niedzielnego Meczu Gwiazd

Przyjeżdżając do Wrocławia dokładnie w samo południe, nie do końca byłem pewien czego się spodziewać. Z jednej strony wiedziałem, że może być to niezapomniane koszykarskie wydarzenie, ale z drugiej pamiętam wiele imprez tego typu, które później zbierały niezbyt pochlebne recenzje. Chcecie wiedzieć jak było tym razem? Zapraszamy!


Już od godziny 13:00 zwolennicy basketu z całej Polski docierali do legendarnej Hali Stulecia. Równo 60 minut później rozpoczęła się sama impreza. Na pierwszy ogień poszedł występ Haliny Młynkovej, który niekoniecznie porwał tłumy. Pochodząca z Zaolzia piosenkarka zaprezentowała jednak cały swój kunszt i pod względem muzycznym nikt nie powinien mieć zastrzeżeń. Inną kwestią jest sam dobór wokalistki na tego typu imprezę. Na pewno jednak można stwierdzić, że utworów w jej wykonaniu, np. "Czerwone korale" słuchało się całkiem przyjemnie.


Po oficjalnej prezentacji zawodników obu ekip, przeprowadzono stojący na wysokim poziomie konkurs rzutów trzypunktowych. Rywalizację w tej dyscyplinie zdominował Przemysław Zamojski. Utalentowany zawodnik Asseco Prokomu Gdynia już w eliminacjach zdobył 21 na 30 możliwych punktów. W finałowym starciu chciał mu zagrozić Michał Chyliński .Tym razem jednak reprezentant Turowa Zgorzelec nie powtórzył dobrego występu z poprzedniej serii, a trofeum padło łupem 26-letniego Zamojskiego, który zwycięstwo przypieczętował zdobyciem 18 punktów. -Cieszę się po prostu, że udało mi się wygrać - krótko podsumował swój występ zawodnik mistrzów Polski.


All-Star Game:
Całe spotkanie już przed rozpoczęciem wzbudzało wiele pytań i kontrowersji. Standardową formułę starcia Północy z Południem zastąpiono pojedynkiem reprezentantów Tauron Basket Ligi z czeską Mattoni NBL. W tym momencie, z ręką na sercu, mogę stwierdzić, że mimo wszystko na pewno nie był to chybiony pomysł, a wręcz przeciwnie. Zawodnicy obu drużyn od samego początku podeszli do sprawy bardzo profesjonalnie. Było oczywiście i miejsce na zabawę. Szczególnie utkwił mi w pamięci występ koszykarzy TBL w trakcie prezentacji popularnego na całym świecie utworu - Harlem Shake. -Rozmawialiśmy o tym przed wejściem na parkiet. Jak tylko usłyszeliśmy pierwsze takty piosenki, po prostu to zrobiliśmy - mówił Walter Hodge.



Wracając jednak na boisko, do przerwy górą byli gospodarze 58-55, a po 7 "oczek" mieli na swoim koncie FIlip Dylewicz oraz lider Stelmetu Zielona Góra. Po stronie przyjezdnych z Czech niesamowicie prezentował się Michael Deolach, który trafił 6 z 6 oddanych rzutów.

 

Po zmianie stron obie drużyny zapomniały, że jest to tylko pokaz basketu. Koszykarze zapewnili kibicom wiele radości, prezentując przy tym seriami spektakularne akcje. Jednym z ciekawszych zagrań był blok i wsad w wykonaniu Mateusza Ponitki.



W ostatnich minutach niedzielnego spotkania widać było, że obu drużynom zależy na zwycięstwie, mimo że miała to być tylko zabawa. Szalę na korzyść zawodników reprezentujących polską ligę przechylił niesamowity Walter Hodge. Portorykańczyk odebrał również nagrodę dla najlepszego zawodnika (22 punkty, 3 przechwyty). 27 punktów dla MNBL skompletował natomiast Deloach. Niezły występ zanotował również Polak występujący na czeskich parkietach - Paweł Mróz.


Ciekawostką jest również fakt, że w szeregach TBL wystąpił zawodnik miejscowego I-ligowego Śląska Wrocław - Paweł Kikowski, a trybuny Hali Ludowej zaszczycili swoją obecnością ekstraklasowi piłkarze. W sumie to chyba nawet nieźle się bawili.

 

-Gratulacje dla obu zespołów, to był dobry mecz. Graliśmy twardo i nieustępliwie przez całe spotkanie. Całą imprezę uważam za bardzo udaną. Wspaniale było spotkać wielu koszykarzy i wspólnie bawić się przez cały dzień - mówił po wszystkim MVP niedzielnego Meczu Gwiazd - Walter Hodge.

W przerwie pomiędzy połowami, odbył się również efektowny popis Emila Olszewskiego i finalisty programu" Mam talent" - Mieszka Włodarczyka.


Nie zabrakło oczywiście konkursu wsadów. W tej długo wyczekiwanej dyscyplinie triumfował, mierzący niespełna 185 centymetrów - Michael Deloach, który po całej imprezie mówił skromnie, że nie dokonał niczego nadzwyczajnego: -Podszedłem do tego na spokojnie. Wsadzam od czasów liceum i dzisiaj nie zaprezentowałem nic szczególnego.

 

Cały konkurs, dzięki Telewizji Polskiej, możecie obejrzeć pod linkiem poniżej. Można żałować tylko, że próby wsadów nie wyszły naszemu reprezentantowi. Ambitne próby Zamojskiego mogłyby mu z pewnością zapewnić zwycięstwo. Zresztą, oceńcie sami. Jest na co popatrzeć.



Sensacją dnia był z pewnością wyczyn (na oko) 15-17 letniego chłopaka, który celnym rzutem z połowy rozgrzał całą Halę Stluecia, na której zasiadało blisko 7 tysięcy kibiców. Szczęśliwiec za swój wyczyn otrzymał cenną nagrodę. Była nią piłka z podpisami wszystkich graczy Phoenix Suns, ufundowana przez Marcina Gortata. No co? Polacy też potrafią trafiać z połowy. Chciałoby się rzecz, że rzut niczym z NBA. Szkoda tylko, że nie podbiegł do niego ktoś przypominający LeBrona Jamesa.



Konkurs niespodzianka:
Organizatorzy imprezy zadbali również o dodatkowe atrakcje. Jedną z nich był konkurs tz. Shooting Stars. Na parkiecie po raz kolejny mogliśmy zobaczyć więc stare gwiazdy koszykówki. Rozbawiła mnie szczególnie sytuacja, w której Adam Wójcik męczył się z trafieniem stosunkowo prostego rzutu. W tej konkurencji wziął również udział piłkarz - Sebastian Mila. Zwyciężyła drużyna Dolnego Śląska.



Podsumowując, cała impreza wywarła na mnie naprawdę niesamowite wrażenie. Jestem zadowolony zarówno pod względem strikte sportowym, jak i ogólnych występów artystycznych, tanecznych etc. Wyjeżdżając z Wrocławia byłem prawdziwe usatysfakcjonowany z tego co przed chwilą zobaczyłem. Myślę, że narzekać nie mogą również kibice. Ci młodsi mogli bez problemu odebrać autograf od swoich idolów, którzy dla swoich fanów mieli czas nawet w trakcie meczu.

 

-Dziękuję za zorganizowanie takiej imprezy. Było to świetne show i cieszę się, że mogłem w nim uczestniczyć. Dziękuję również zawodnikom obu zespołów za to co zaprezentowali na parkiecie - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Gwiazd TBL - Miodrag Rajković.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)