Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Oni nie przestraszą się nikogo!

Oni nie przestraszą się nikogo!

Koszykówka | 07 września 2015 23:36 | Hubert Błaszczyk
To nie był najlepszy mecz Marcina Gortata. Na zdjęciu blokowany przez Goberta.
fot. Facebook
To nie był najlepszy mecz Marcina Gortata. Na zdjęciu blokowany przez Goberta.

Polska reprezentacja koszykarzy pokazała, że na tegorocznym EuroBaskecie nie przestraszy się nikogo. W meczu z mistrzami Europy, Francuzami zawodnicy Mike’a Taylora do końca liczyli się w walce o zwycięstwo. Źle rozegrana ostatnia akcja i nieudany rzut za trzy Marcina Gortata spowodowały, że to Trójkolorowi zapisali kolejne dwa punkty do tabeli grupy A. Poniedziałkowy mecz był jednak jednym z tych, po których nasi zawodnicy mogli schodzić z parkietu z podniesionym czołem.


Czego zabrakło? Stabilniejszej gry A.J. Slaughtera. Naturalizowany gracz obudził się w końcówce spotkania, kiedy rzucił pięć punktów, ale przez większość spotkania był irytujący. Słabo bronił, a w ataku nie dawał drużynie tyle, ile powinien. O kreowaniu akcji przez Slaughtera najlepiej świadczy fakt, że przez dłuższy fragment gry za przeprowadzenie piłki na połowę rywala odpowiedzialny był Mateusz Ponitka. Więcej można oczekiwać też po Marcinie Gortacie. Niby statystycznie w jego przypadku wszystko wygląda dobrze – 10 punktów i 11 zbiórek, ale na parkiecie rywalizacje z nim zdecydowanie wygrał Rudy Gobert. Zawodnik Washinghton Wizards miał też najgorszy wskaźnik +/-. Fragment meczu z Gortatem na parkiecie polska drużyna przegrała 11 punktami.


Pozytywów było jednak zdecydowanie więcej. Zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy polska reprezentacja świetnie grała w obronie i nie popełniała błędów w ataku. Pojawienie się ich pozwoliło Francuzom zrobić serię punktową 10:0. W drugiej połowie więcej było chaosu i improwizacji, ale Polacy do końca meczu trzymali się w grze. Kto wie, jak zakończyłoby się to spotkanie, gdyby nie szkolny błąd przy wyprowadzaniu piłki Adama Waczyńskiego i A.J. Slaughtera?


Na indywidualną laurkę znów zasłużył Adam Waczyński. Mogę powtarzać to do znudzenia, ale w Hiszpanii zrobił ogromny postęp. Nie o jeden poziom, a aż dwa. Szybkość, z którą składa się do rzutu i trafność podejmowanych decyzji budzą szacunek. W meczu z Francją znów był najlepszym strzelcem kadry Mike’a Taylora. Zdobył 18 punktów. Momenty miał też wcześniej chwalony Mateusz Ponitka, który kilkakrotnie zakręcił rywalami, ale miał też trzy straty.


Bardzo dobre zmiany z ławki dali Damian Kulig i Przemysław Karnowski. Trójka o tablicę tego pierwszego przywróciła wiarę w zwycięstwo. Zawodnik Trabzonsporu dołożył też 9 zbiórek, które pomogły wygrać Polakom walkę na tablicach (39:35). Z kolei Karnowski pod nieobecność na parkiecie Gortata nie odstawał od bardziej utytułowanych rywali. Dobrze radził sobie nie tylko w obronie, ale też w ataku, gdzie wykończył jedną z akcji. Z koszykarzem Gonzagi na parkiecie polska rezprezentacja zanotowała najlepszy fragment w meczu (8 punktów na plusie).


We wtorek koszykarzy czeka dzień przerwy. W kolejnych dniach Polacy zmierzą się z Izraelem i Finlandią. Warto powalczyć o dwa zwycięstwa, bo w kolejnej rundzie łatwych rywali już nie będzie. Najpierw trzeba zapewnić sobie w niej udział. Do tego powinno wystarczyć jedna wygrana. Nasi koszykarze nie są jednak minimalistami i będą chcieli zagrać o pełną pulę. W sporcie nie można odkładać marzeń na jutro, a ta kadra je ma i chce o nie powalczyć.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER:@hubertblaszczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)