Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Wiara, świadomość, dieta. Curtis Millage robi wielkie rzeczy!

Wiara, świadomość, dieta. Curtis Millage robi wielkie rzeczy!

Koszykówka | 10 listopada 2015 17:21 | Hubert Błaszczyk
Curtis Millage
fot. Jakub Janecki
Curtis Millage

Kiedy David Jelinek zdobywał z linii rzutów wolnych 39. punkt w spotkaniu pomiędzy Anwilem Włocławek a PGE Turowem Zgorzelec, wydawało się, że rekord punktowy sezonu długo nie zostanie pobity. Trzy tygodnie później myślących w ten sposób z błędu wyprowadził Curtis Millage. 34-letni obieżyświat, świadomy swojego ciała profesjonalista i przede wszystkim otwarty człowiek, który nie stroni od pomocy kolegom z zespołu. Z sympatycznym Amerykaninem rozmawialiśmy w trakcie przedsezonowego turnieju w Ostrowie Wielkopolskim. Już wtedy zapowiadał: - Bądźcie przygotowani na świetny sezon. Będzie dużo zabawy. Jak się okazało nie rzucał słów na wiatr.

 

Transfer Millage do polskiej ligi jeszcze kilka lat temu odbiłby się dużym echem. Amerykanin to bowiem zawodnik uznany w Europie. Grał w silnych drużynach, takich jak Jenisej Krasnojarsk, Chimki Moskwa, a z Żalgirisem Kowno walczył w Eurolidze. W 2013 roku Millage podpisał kontrakt życia w Doniecku, gdzie zarabiał blisko milion dolarów za sezon gry. Po ukraińskiej przygodzie występował w słabszych klubach, dlatego obawiano się, że do Ostrowa Wielkopolskiego przyjedzie odcinać kupony.

 

Millage tej teorii zaprzeczył już na samym początku przygody z BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski. Amerykanin podczas testów motorycznych był jednym z najlepiej przygotowanych zawodników do sezonu. Obawiano się także o jego motorykę. Zupełnie niepotrzebnie, bo pomimo 34 lat na karku, absolwent Arizona State nadal imponuje efektownymi wjazdami.

 

- Przygotowania do sezonu rozpoczynam od sprawdzenia stanu mojego ciała. Upewniam się z lekarzami czy wszystko z moim zdrowiem jest okej. Pracę nad odpowiednią formą rozpoczynam od odpowiedniego przygotowania mentalnego. Kiedy przychodzi do treningów to najczęściej biegam, pływam i podnoszę ciężary. Ważną rolę odgrywa też boks. Jeśli chodzi o koszykarskie elementy to pracuję nad dryblingiem i poruszaniem się po parkiecie. Dużo czasu spędzam na siłowni. Pojawiają się tam gracze z NBA, a także Amerykanie występujący w Europie – wyjaśnia Millage. Rozgrywający BM Slam Stal resztę czasu spędza z rodziną, której nie widzi przez długi czas podczas sezonu. - Bardzo ważną rolę odgrywa dla mnie rodzina, dlatego poświęcam jej dużo czasu w trakcie offseason. Ona napędza mnie do robienia wielkich rzeczy na parkiecie – dodaje.

 

Lider Stalówki z Tauron Basket Ligą przywitał się w wielkim stylu. W inauguracyjnym spotkaniu w Lublinie niemal w pojedynkę wygrał spotkanie ze Startem, rzucając decydujące punkty na 3,4 sekundy przed końcem. Millage zawisnął w powietrzu, unikając bloku Jarosława Trojana. Z miejsca trafił do TOP 10 1. kolejki. - Koledzy pomogli mi w ostatniej akcji, trener rozrysował świetną zagrywkę – mówił skromnie.

 

W kolejnych spotkaniach Millage grał dobrze, ale bez fajerwerków. Wyróżnił się w wyjazdowym spotkaniu z ROSĄ Radom. Słabsze były w jego wykonaniu mecze z Anwilem Włocławek (zawiodła cała drużyna) i AZS-em Koszalin, gdzie zanotował tylko 33% procent z gry.

 

Do lidera Stali nikt nie miał jednak pretensji. W klubie od początku wierzyli, że jest to koszykarz, który będzie kluczowym zawodnikiem ostrowskiego zespołu. - Kiedy zobaczyłem tego zawodnika po raz pierwszy na treningu, od razu przekonałem się o tym, kim jest Curtis Millage. Przyjechał do Ostrowa idealnie przygotowany fizycznie i teraz widać to w meczach ligowych. Jest w stanie grać przez 40 minut na pełnych obrotach. To rzadkość we współczesnym baskecie. Nie dość, że jest świetnym sportowcem i zawodnikiem, to także sympatycznym człowiekiem. Ma 34 lata i wciąż kocha tę grę – mówi nam Media Manager BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski, Patryk Pankowiak.

 

W niedzielny wieczór, Millage przeszedł sam siebie. Rozegrał fenomenalne spotkanie, które na długo zapadnie w pamięci ostrowskich kibiców. Amerykanin zdobył 41 punktów, trafił 13 celnych rzutów za dwa i wymusił 13 fauli. 34-latek ustanowił tym samym rekordy sezonu w tych kategoriach, które trudno będzie pobić, a co najważniejsze poprowadził zespół do drugiego zwycięstwa w sezonie. Wygranej nie byłoby oczywiście bez udziału innych zawodników, ale to właśnie rozgrywający Stali penetrował obronę rywali i dwukrotnie znalazł na czystej pozycji Adama Kaczmarzyka.

 

- Miałem w swojej karierze kilka takich spotkań jak to z PGE Turowem. To jest jednak szczególne ze względu ogromnego wysiłku, jaki włożyliśmy w nie jako zespół. Graliśmy bardzo twardo w obronie i tworzyliśmy prawdziwą drużynę. Chciałbym podkreślić, że bez pomocy moich kolegów nie byłbym w stanie zdobyć tylu punktów. BM Slam zrobiliśmy to razem! - cieszy się Millage.

 

Wiele osób po niedzielnym występie Millage zastanawia się, jaki jest jego sposób na długowieczność. To odpowiednia dieta, która stanowi bardzo ważny punkt w karierze i życiu Amerykanina. - Nie jem wieprzowiny, ryżu, sera, makaronów, lodów i fast foodów. Ponadto nie piję mleka, alkoholu i nie palę papierosów. Moja dieta opiera się na kurczaku, sałatkach warzywnych, wołowinie, jajkach i rybach. Ponadto bardzo ważne jest dla mnie przygotowanie shaków proteinowych. Piję je trzy razy dziennie. Bardzo rzadko pozwalam sobie na odstępstwa od diety. Zdarza się to może raz w miesiącu. Dieta odgrywa dla mnie dużą rolę. Dzięki niej mogę robić wielkie rzeczy na parkiecie i poza nim – przyznaje 34-latek.

 

Profesjonalizm Millage poznał też Media Manager BM Slam Stal, który chciał pokazać koszykarzowi Stali okolicę. - Curtis ma niezwykłe nawyki żywieniowe. Chciałem pokazać mu ostrowskie lokale, gdzie można zjeść coś smacznego, ale wówczas trochę się zaskoczyłem. Odpowiedział, że i tak będzie gotował samodzielnie, bo nie lubi jadać poza domem. Chce mieć pewność, co i jakiej jakości produkty spożywa – dodaje Pankowiak. - Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Curtis upodobał sobie kilka punktów gastronomicznym w Ostrowie i regularnie się tam pojawia. Sprawy odżywiania traktuje niczym rutynę. To bardzo istotne.

 

Millage stanowi świetny wzór do naśladowania. Młodzi ostrowscy koszykarze mogą wiele wynieść z rad doświadczonego zawodnika. - Zawsze powtarzam młodym zawodnikom, żeby troszczyli się o swoje ciało. Nie chcę, żeby nic zatrzymało ich w osiąganiu kolejnych celów, dlatego tak ważne jest podejmowanie rozsądnych decyzji. Nie ma znaczenia, ile minut grasz na parkiecie. Musisz dać z siebie wszystko i pomóc zespołowi. Najważniejsze jest jednak czerpanie przyjemności z koszykówki – tłumaczy Millage. Po chwili dodaje: - Zawsze gram tak, jakby to był mój ostatni mecz w karierze. Nigdy nie wiesz, co będzie jutro i kiedy skończy się dla ciebie przygoda z tym pięknym sportem. Kiedy opuszczam parkiet chcę, żeby ludzie byli zadowoleni z mojej gry i szanowali mnie.

 

Curtis Millage to bardzo wierzący zawodnik. Niedawno w wywiadzie dla oficjalnej strony internetowej BM Slam Stal przyznał, że jego ulubionym zawodnikiem jest Bóg. - Wierzę w umysł, ciało i przeznaczenie. Wiara w te trzy rzeczy pozwala mi iść przez życie i robić wszystko, żeby pozostać pokornym i wdzięcznym za wszystkie prezenty od Boga, które otrzymałem na tym świecie – kończy koszykarz, o którym z pewnością jeszcze niejednokrotnie usłyszymy.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)