Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Dreszczowiec w Wałbrzychu! Fantastyczna czwarta kwarta Polek!

Dreszczowiec w Wałbrzychu! Fantastyczna czwarta kwarta Polek!

Koszykówka | 21 listopada 2015 17:31 | Krzysztof Mokrzycki
Mecz z Białorusią był otwarciem eliminacji do Eurobasketu.
fot. PZKosz
Mecz z Białorusią był otwarciem eliminacji do Eurobasketu.

 Kulminacyjnym punktem zgrupowania reprezentacji Polski w koszykówce kobiet był dzisiejszy mecz z Białorusią, rozpoczynający eliminacje do najbliższego Eurobasketu. Zadanie nie było łatwe, bowiem na Dolny Śląsk przyjechała czwarta ekipa poprzednich mistrzostw. Polki niespodziewanie pokonały faworyzowane rywalki 66:56!


W środku tygodnia Polki rozegrały towarzyski dwumecz z Niemkami. Oba starcia zakończyły się zwycięstwami polskiej drużyny (66:56 oraz 75:69) i w obozie Biało-Czerwonych z optymizmem patrzono na spotkanie przeciwko czwartej drużynie ostatniego turnieju.


W ekipie Białorusi w kadrze na to spotkanie znalazła się między innymi znana polskim kibicom z występów w barwach Basketu Gdynia skrzydłowa Tatyana Troina, czy też koleżanka Eweliny Kobryn z Fenerbahce, Anastasiya Verameyenka. Najwyższą zawodniczką na parkiecie będzie reprezentantka gości, Yelena Leuchanka (194 cm).


Polki wyszły na rozgrzewkę dużo wcześniej, niż białoruska reprezentacja. Nasze rozciągały się, a dopiero jakiś kwadrans później na placu boju pojawiły się rywalki, przywitane brawami przez wałbrzyską publiczność. Mobilizacja wśród naszych Pań była ogromna, co widać było na przedmeczowym rozruchu. Nasze były skoncentrowane i poważne, zaś rywalki uśmiechnięte i wyluzowane. Wyglądało na to, że są bardzo pewne siebie. Trybuny tym razem zapełniły się niemal w komplecie. Mazurek Dąbrowskiego, śpiewany przez taką grupę kibiców brzmiał, w przeciwieństwie do sparingu z Niemkami, głośno i naprawdę mógł robić wrażenie na przyjezdnych.



Pierwsze dwa punkty rzutem z półdystansu zdobyła Tarasava. Polki starały się odpowiedzieć „trójką”, ale chybiły. Nasze grały nerwowo w ataku i notowały sporą liczbę strat. Białorusinki na szczęście także nie grzeszyły skutecznością. Po dwóch minutach nadal 2:0 dla gości. Niemoc pierwsze przerwały Białorusinki i wyszły na czteropunktową przewagę. Rzuty za 3 punkty Polek trafiały jedynie w obręcz kosza, po czym piłkę zbierały białoruskie zawodniczki. Rywalki grały szybko i kombinacyjnie, ale nieskutecznie. Udało im się jeszcze jednak dorzucić  cztery oczka i zrobiło się już 0:8 po niespełna pięciu minutach gry. Niemoc Polek była zatrważająca. Niewiele po połowie pierwszej kwarty było 0:10 i trener Mollov zmuszony był wziąć pierwszy czas. Show dały cheerleaderki, po czym zawodniczki ponownie wybiegły na parkiet. Pierwsze punkty dla Polek na 4 minuty przed końcem zdobyła McBride akcją spod kosza, ale rywalki błyskawicznie odpowiedziały. W rewanżu znowu McBride zdobyła dwa oczka i wynik brzmiał 4:12. Gdy Snytsina trafiła za 3, sytuacja zaczęła powoli wymykać się spod kontroli, na szczęście obudziła się Kobryn i zdobyła „dwójkę”, ale nadal to Białorusinki prowadziły dziewięcioma punktami. W polskiej ekipie za trzy trafiła Stankiewicz, a w ostatniej sekundzie pierwszej kwarty rzutem rozpaczy Białorusinki ustaliły wynik tej części gry na 9:20.


Druga kwarta rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od dwóch punktów dla rywalek. W tym momencie awarii uległ zegar 24 sekund i gra została na chwilę przerwana. Pauza w grze nieco zdekoncentrowała Polki, które najpierw popełniły prosty błąd, a potem odpuściły krycie i Białorusinki trafiły za trzy. Chwilę później Stankiewicz wykorzystała rzut wolny, ale nadal dużą przewagę punktową utrzymywały Białorusinki, które na domiar złego miały jeszcze dwa wolne, bezbłędnie wykorzystane przez Papovą. W jej ślady poszła Martyna Koc już w kolejnej akcji. Chwilę później rezerwowa Idczak zaliczyła dobry przechwyt i solową akcją dorzuciła kolejne dwa oczka. Białorusinki wykorzystały akcję, ale w rewanżu za trzy trafiła Stankiewicz. Niewiele potem kolejną „trójkę” trafiły nasze, a konkretniej zrobiła to kapitalnym rzutem Pawlak. Biało-Czerwone jeszcze przed upływem czwartej minuty przekroczyły limit fauli, co skutkowało rzutami wolnymi dla rywalek. Optyczną przewagę miały Polki, ale co z tego, skoro niemiłosiernie pudłowały, a Białorusinki konsekwentnie powiększały swoją przewagę? Po rzutach wolnych Leuchanki zrobiło się już 20:35. Odnotować należy też piękny indywidualny rajd Idczak, zakończony celnym rzutem spod kosza. Białoruski trener poprosił o czas, pomimo czternastopunktowej przewagi jego zespołu. Po wznowieniu błąd kroków popełniła Kobryn, a rywalki w efekcie trafiły za trzy, podwyższając prowadzenie. W 7.minucie limit przewinień przekroczyły Białorusinki, a Ewelina Kobryn wykorzystała oba osobiste. Po chwili Agnieszka Skobel wykończyła spod kosza koronkową akcję naszej reprezentacji i wlała nieco nadziei w serca kibiców. W końcówce nasze popełniały błąd za błędem w ataku, a nasze wschodnie sąsiadki bezlitośnie z tego korzystały. W efekcie po pierwszej połowie spotkania Białoruś prowadziła w hali Aqua Zdroju 42:30.


W przerwie spotkania doszło do nagrodzenia kończącej karierę Pauliny Pawlak. Zainteresowana nie ukrywała wzruszenia, a na hali rozległo się gromkie "Dziękujemy". Była juz zawodniczka Wisły Kraków otrzymała drobny upominek od związku, bukiet kwiatów oraz pamiątkową koszulkę reprezentacyjną z numerem 6, czyli takim, jaki przywdziewała podczas swojej kariery. 


Po przerwie pierwsze na parkiecie pojawiły się reprezentantki Białorusi. Polki wyszły niespełna dwie minuty później, ale jakoś nie było widać w ich oczach załamania czy też niepewności.
Trzecią kwartę niemal tradycyjnie rozpoczęły rzutem za dwa nasze rywalki. Nasze popełniły w swojej akcji prosty błąd, ale na szczęście w defensywie dobrą pracę wykonała Żurowska-Cegielska. Po 48.sekundach tej części gry Białoruś miała na koncie już dwa przewinienia. Pierwsze punkty dla Biało-Czerwonych to dzieło Kobryn, która kilka sekund później ponownie zaliczyła dwa oczka, kończąc dobrą kontrę Polek. Białorusinki zaczęły się gubić i łapać kolejne faule. Po niespełna czterech minutach rywalki miały już na koncie 5 przewinień i zaczęły się rzuty wolne. Wykorzystała oba Ewelina Kobryn i strata zmalała do 10 oczek. Za chwilę rzut za dwa trafiły rywalki, ale efektowną „trójką” odpowiedziała Angelika Stankiewicz i zdenerwowany trener Buyalski poprosił o czas. Po czasie jeden punkt z wolnego zdobyła Żurowska-Cegielska, ale Troina w rewanżu odpowiedziała dwoma . Mnożyły się faule, a na linii rzutów wolnych na 50% skuteczności pokazała się McBride, dorzucając kolejne oczko. Białorusinkom nie szło, gra była szarpana, zwłaszcza w ataku. Polki, po stracie w ataku, nie zdążyły wrócić i Troina wyprowadziła Białoruś na 11-punktowe prowadzenie. Nie ustawał za o doping kibiców, za co odwdzięczyła się Żurowska-Cegielska, celnie rzucając za trzy punkty. Po koszmarnej stracie Polek z przodu, jeszcze gorszą wpadkę zanotowała Troina. W kolejnej akcji Skobel trafiła za dwa i przewaga rywalek stopniała do zaledwie sześciu punktów. Równo z syreną kończącą trzecią część gry rywalki trafiły jeszcze spod kosza i po tej odsłonie meczu było 46:55 dla gości. To było dobre 10 minut w wykonaniu polskiej reprezentacji.


Na otwarcie ostatniej kwarty obie ekipy zanotowały po nieudanej próbie z dystansu. Po chwili znakomita akcję w obronie zaliczyła Koc. Po dobrze rozegranym ataku Żurowska-Cegielska zdobyła dwa punkty, premierowe w tej części gry. Zaraz potem dwa wolne miała ta sama koszykarka. Spisała się na medal, bo wykorzystała oba i przewaga Białorusi stopniała do ledwie pięciu punktów. Wynik meczu zatem był sprawą otwartą. Po nieudanej akcji rywalek, kolejne dwa oczka spod kosza dorzuciła ta sama zawodniczka. 6:0 w czwartej kwarcie i tylko 3 punkty straty do rywalek mogło napawać optymizmem. Trener Buyalski poprosił o czas. Po wznowieniu koszmarny błąd w obronie popełniła Tarasava, ale bez konsekwencji, bo chwilę potem faulowała Idczak. Za moment Skobel idealnie zmieściła spod kosza i obie ekipy dzielił już tylko jeden, malutki punkcik. Polki wybroniły kolejną akcję i za trzy trafiła Idczak, a w efekcie  Polska po raz pierwszy w tym meczu wyszła na prowadzenie. Szansa na wygraną rosła, tym bardziej, że Białoruś nadal nie potrafiła złamać polskiej obrony. W efekcie kolejne dwa oczka dorzuciła Żurowska-Cegielska i hala oszalała z radości. Błąd w polu trzech sekund kosztował nasze rywalki kolejną stratę szansy na podgonienie wyniku. Spudłowały jednak także i nasze Panie. Po kolejnej udanej akcji w defensywie nasze wyprowadziły szybką kontrę i po podaniu Stankiewicz spod kosza trafiła nie kto inny, jak Żurowska-Cegielska. Na tablicy wyników widniały cztery minuty do końca meczu i wynik 61:55. 15:0 w tej kwarcie! Nokaut. O czas poprosił trener Mollov, chcąc jeszcze zmotywować nasze na końcowe fragmenty spotkania. Po wznowieniu Białoruś chybiła za trzy i znowu nasze rozpoczęły natarcie na kosz rywalek. Tym razem jednak nieudane. Ale co z tego, skoro nasze rywalki notorycznie pudłowały. Niestety, i Polkom zdarzył się błąd, a mianowicie przekroczenie 24 sekund. Po ośmiu minutach czwartej kwarty nadal nasi goście bez punktów w tej odsłonie gry. Żurowska-Cegielska stanęła ponownie na linii rzutów wolnych i tym razem także nie pomyliła się ani razu. Niesamowicie walczyła na parkiecie Stankiewicz, która raz po raz lądowała na podłożu. Julie McBride także nie pomyliła się z wolnych i przewaga Polek wzrosła. Białorusinki znalazły się pod polskim koszem, ale kapitalnie zachowała się Kobryn. Czas dla Mollova. Po chwili niesamowitą ambicję po raz enty pokazała Stankiewicz. Ależ zawodniczka z Polkowic rozgrywała spotkanie! Na trybunach kibice zaintonowali Mazurka Dąbrowskiego. Na siedem sekund przed końcem po faulu Kobryn, Leuchanka miała dwa rzuty wolne, z czego jeden udało jej się wykorzystać. 19:1 w czwartej kwarcie. NOKAUT!!!



Swoje zrobił reprezentacyjny spiker, który rozruszał niemrawą podczas meczu z reprezentacją Niemiec, wałbrzyską publikę. W efekcie nasze zawodniczki przez pełne 40 minut gry słyszały głośny doping fanów.  


Polska – Białoruś    65:56    (9:20, 21:22, 16:13, 19:1)


POLSKA: Żurowska-Cegielska 20, Kobryn 10, Stankiewicz 10, Idczak 7, McBride 7 (12 zb), Skobel 6, Pawlak 3, Koc 2
Trener: Teodor Mollov


BIAŁORUŚ: Papova 13, Leuchanka 12 (14 zb), Verameyenka 9, Troina 9, Snytsina 7, Tarasava 4, Likhtorovich 2
Trener: Anatoli Buyalski


Konferencja Prasowa:

Kilkanaście minut po zakończeniu spotkania doszło do konferencji prasowej. W sali konferencyjnejAqua Zdroju zaprezentowali się obaj trenerzy oraz zawodniczki; Żurowska-Cegielska i Troina. Specjalnie dla naszych czytelników wybraliśmy najciekawsze fragmenty wypowiedzi.



Teodor Mollov (trener Reprezentacji Polski): Mamy dziewczyny z charakterem, są zdeterminowane w tym co robią. Źle zaczęły ten mecz, była trema. Pokazały, że w trakcie meczu mogą się zmienić, że mogą zrealizować założenia taktyczne. Chcieliśmy zrobić zespół i mentalną rewolucję. Myślę, że to pokazało się dziś na boisku. Jeszcze nic nie zrobiliśmy, to jest długa droga. Przed nami duża, duza praca. Wierzę w te dziewczyny, mam nadzieję, że one wierzą we mnie. To 80 procent sukcesu.


Anatoli Buyalski (trener Reprezentacji Białorusi): Reprezentacja Polski walczyła do końca i w ostatniej kwarcie nic nie mogliśmy zrobić. Ten wynik mówi zresztą sam za siebie. Zespół polski mocno nacisnął na nasze małe zawodniczki. To długie kwalifikacje, więc mam nadzieję, że ten mecz nie wpłynie na końcowy rezultat. Następny nasz mecz na pewno będzie inny.


Justyna Żurowska-Cegielska (Reprezentacja Polski): Mam milion myśli. Chciałabym powiedzieć wszystkie, ale nikt z nas nie ma na tyle czasu. Weszłyśmy do szatni w przerwie. Wiedziałyśmy, że ich rzuty to kwestia naszej obrony. Zmieniłyśmy defensywę, nasze myślenie. Białoruś to zespół z osiągnięciami, o których możemy marzyć. Jestem dumna, że gram w takiej reprezentacji - która gra i walczy. My o takich sukcesach mozemy pomarzyć. Jedynie pomarzyć.  Mamy podniesioną głowę. Doping był fantastyczny, hala żyła z nami, hala wręcz grzmiała.


Tatyana Troina (Reprezentacja Białorusi): Ostatnia kwarta to masakra. Brak koncentracji, zagrywki nie zagrane do końca. Jeden punkt w całej kwarcie - dawno nie pamiętam takiego meczu. Nie chcę zwalać winy na rozgrywające, bo to nie jedna zawodniczka przegrywa cały mecz, tylko cały zespół. To dobrze, że teraz mamy kolejne spotkanie. Musimy się zmobilizować i pokazać co umiemy.
 

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)