Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Czy Miami Heat mogą czuć się zagrożeni? Część 2 - Analiza Konferencji Wschodniej
NBA
NBA

Czy Miami Heat mogą czuć się zagrożeni? Część 2 - Analiza Konferencji Wschodniej

Koszykówka | 04 grudnia 2012 14:58 | Grzegorz Kordylas

Listopad to miesiąc, w którym rozgrywki NBA dopiero raczkują. Jednak która inna liga zawodowa, w ciągu 30 dni byłaby w stanie przynieść nam tyle emocji? Każda  z drużyn zza oceanu rozegrała już kilkanaście spotkań i można wstępnie ocenić, kto ma szansę osiągnąć w sezonie 2012/2013 najwięcej. Kilka zespołów od początku sprawia znakomite wrażenie, czy jest jednak w lidze team, który będzie w stanie zagrozić pozycji Miami Heat ?

 

Część 2. - Konferencja Wschodnia

New York Knicks

Każda drużyna to inna historia. New York Knicks szokowali od początku sezonu wygrywając mecz za meczem bez Amare. Stoudemire po powrocie ma być gotowy na pełnienie roli zmiennika i może być to kolejne wielkie wzmocnienie i świetna decyzja Mike'a Woodsona. Współpraca Melo i Amare oraz robienie z nich na siłę graczy, którzy mieli poprowadzić Knicks do sukcesów skończyło się fatalnie. Teraz, Anthony, który po raz pierwszy odkąd przyszedł do NBA tak stara się w obronie, jest liderem z prawdziwego zdarzenia. Do pomocy ma nie byle kogo, bo Tyson Chandler stał się w ostatnich latach jednym z najlepszych środkowych NBA i kapitalnym defensorem. Więcej na jego temat napisał niedawno Hubert, a współpraca Chandlera i Raymonda Feltona, który po fatalnym poprzednim sezonie świetnie odnalazł się w ekipie Woodsona, przynosi ogromne efekty i jest naprawdę miła dla oka. Najstarszy zespół w historii NBA? Rasheed Wallace nie ma z tym problemu wyglądając po powrocie z emerytury na pewniejszego siebie niż kiedykolwiek. Każdy z zawodników drugiego unitu rozgrywa udany sezon, a absolutnym fenomenem jest J.R. Smith. Ian Begley z ESPN napisał niedawno, że dla kibiców NBA w życiu pewne są 3 rzeczy. Śmierć, podatki i nieprzemyślane zagrania J.R. Smitha. I ta trzecia rzecz zmieniła się w tym sezonie. Smith gra bardziej dojrzale niż kiedykolwiek będąc jednym z najlepszych rezerwowych w lidze. Zbiera ponad 5 piłek w meczu i przede wszystkim, rzuca na dobrej skuteczności. Do tej pory tylko w jednym sezonie Smith trafiał ponad 40% z dystansu. Obecnie jego średnia wynosi 46%. Rezerwowi Knicks robią więc co do nich należy i dodanie do drugiego składu Stoudemira może być strzałem w dziesiątkę. Knicks są obecnie drugą drużyną wschodu dzieląc miejsce ze sąsiadami z Brooklynu. Czy utrzymają tą dyspozycję do końca sezonu? Kibice w MSG w ciągu ostatnich lat byli świadkami tylu wzlotów i upadków swoich ulubieńców, że nie zdziwi ich już nic, tym razem jednak istnieje szansa, ze się nie zawiodą, a Knicks wreszcie wygrają serie w Play Offs. O pojedynku z Heat póki co w Nowym Jorku nikt woli nie myśleć i rzeczywiście byłaby to ciężka przeprawa. Anthony jest jednym z 5 najlepszych zawodników ligi w ataku, jednak z LeBronem Jamesem przed sobą i podwajaniem przez obrońców Heat może mieć duże problemy ze zdobywaniem punktów. Obrona Miami jest w stanie uprzykrzyć życie każdemu przeciwnikowi i Knicks nie są tu wyjątkiem. Jeśli więc myślą o pokonaniu Heat, muszą nie tylko wymyślić sposób jak zatrzymać Lebrona i spółkę w obronie, ale także skupić się na własnej ofensywie. Postać Feltona i Jasona Kidda w ewentualnym pojedynku z Heat może okazać się x-factorem.

 

Brooklyn Nets

Gdyby drużyna ta powstała w latach 90., byłaby prawdopodobnie najbardziej hip-hopową drużyną w historii sportu. Przeniesienie Nets na Brooklyn w 2012 roku jest jednak równie porywające i oprócz derbów Nowego Jorku mamy okazję oglądać w tym sezonie całkiem nowy zespół, choć zmiany kadrowe nie były aż tak spektakularne. Joe Johnson to nie materiał na supergwiazdę. Jest to jednak świetny SG, jeden z najlepszych w lidze, który oceniany jest obecnie głównie przez pryzmat olbrzymiego kontraktu. Umiejętności nikt mu nie odbierze i obok Wade'a i Howarda jest to najlepsza druga opcja w ataku w lidze, choć co raz częściej ma problemy ze skutecznością. Prawie perfekcyjni w Barclays Center i mający problemy na wyjeździe i w potyczkach z drużynami z czołówki Nets to wielka zagadka tego sezonu. Nie jest to skład mistrzowski, który byłby w stanie zagrozić Miami Heat, mają jednak powody by myśleć przyszłościowo. Brook Lopez to jeden z najlepszych graczy w lidze, którzy nie grali jeszcze w All-Star Game. Warunki fizyczne i umiejętności pozwalają mu równie skutecznie grać pod koszem co kilka metrów od niego, a jego rzut bez wyskoku to prawdziwa zabójcza broń dla defensywy przeciwnika. Deron Williams wreszcie gra w zespole, który ma szansę zajść dalej niż do pierwszej rundy PO i sam wygląda świeżej niż kiedykolwiek. Nie musi już zdobywać tylu punktów i spokojnie może skupić się na rozgrywaniu, choć wszyscy wiemy jak znakomitym jest strzelcem i ten czynnik uratuje Nets niejedno spotkanie. W walce z najlepszymi to jednak wysocy będą największym atutem Brooklynu i od nich zależeć będzie, czy drużynie uda się osiągnąć sukces. Jednakże zdetronizować Miami Heat będzie bardzo trudno o czym coach Avery Johnson wie bardzo dobrze, póki co jednak – finał konferencji jak najbardziej w zasięgu Nets.

 

Boston Celtics

Cóż można powiedzieć o zespole z Beantown. Po raz kolejny nikt nie wymienia ich w gronie faworytów, a oni sami znów grają w kratkę. Potrafią w pięknym stylu pokonać Oklahomę, by za chwilę przegrać 20 punktami z Detroit Pistons. Kevin Garnett pokazał w poprzednich Play Offs, że wciąż można na niego liczyć. Doc Rivers opracował świetną taktykę wprowadzania KG na parkiet, która pozwala mu oszczędzać siły na decydujące momenty spotkania i w maksymalnym stopniu uchronić go od kontuzji. Paul Pierce to nadal kapitan przez duże K i od jego dyspozycji strzeleckiej w dużej mierze zależy, czy Celtics się wiedzie czy nie. Drużyna z Bostonu kojarzy się jednak obecnie w największym stopniu z jednym zawodnikiem. Rajonem Rondo. Najlepszy rozgrywający w lidze, czy kolejny point guard, którego statystyki zależą od gry kolegów? Rondo to jeden z najgorętszych tematów do dyskusji i obiektywnie można stwierdzić tylko, że jest to gracz unikalny, nietuzinkowy i przede wszystkim – nieobliczalny. Najlepszy asystujący ligi zdaje się być również jednym z najtwardszych orzechów do zgryzienia dla Heat. W Game2 finałów konferencji rzucił im aż 44 punkty i to w American Airlines Arena, a rozgrywane przez niego akcje to łamigłówka dla defensywnego line-upu Miami. Niestety dla C's – ich dyspozycja w ogromnej mierze zależna jest od skuteczności  rzutów z półdystansu i dystansu. Jeśli te nie wpadają do kosza, Celtics często wyglądają na nieporadnych, zwłaszcza przeciwko najlepszym defensywom w lidze. Odkąd na Florydzie utworzyła się wielka trójka bardzo często mieliśmy okazję oglądać pojedynki obu zespołów. O ile w sezonie regularnym to Celtics przeważnie byli górą, o tyle w Play Offs za każdym razem Heat wychodzili obronną ręką i eliminowali rywali z Bostonu. Podopieczni Doca Riversa są równie wielką niewiadomą co Nets i nawet jeśli awansują do Play-Offs z niższego miejsca, należy się ich wystrzegać bowiem najlepiej grają, gdy nikt na nich nie stawia i uwielbiają sprawiać niespodzianki.


Po zdobyciu mistrzostwa z zawodników Heat spadła ogromna presja. Zespół Spoelstry od 2010 roku był team-to-beat i każdy chciał pokazać im miejsce w szeregu, po tym jak celebrowali mistrzostwa, których jeszcze nie zdobyli. Oczywiście jeden pierścień nie zadowala na Florydzie nikogo i wciąż są pod ogromną presją wygrywania, obecnie jednak mogą sobie pozwolić na swobodę, której nie mieli w ostatnich dwóch sezonach. Jeśli uda im się po raz pierwszy zakończyć sezon regularny na czele wschodu istnieje szansa na łatwiejszą drabinkę i zachowanie sił na potyczki majowe i czerwcowe. Pewności siebie jaką mają będąc obrońcami tytułu nie odbierze im nikt, a największym zagrożeniem może być zlekceważenie któregoś z przeciwników. Poziom ich profesjonalizmu daje nam jednak powody by tak nie myśleć i po raz kolejny Miami Heat są głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa. Kto wie, czy nie pozostanie tak jeszcze przez następne kilka lat, nie oznacza to jednak, że ich droga po kolejne tytuły będzie łatwa. Wręcz przeciwnie, z każdym rokiem będzie co raz trudniej i Heat muszą się mieć na baczności, w końcu konkurencja nie śpi.



Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)

Koszykówka

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL