Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Środa w NBA: Noc kontuzji

Środa w NBA: Noc kontuzji

Koszykówka | 14 marca 2013 16:12 | Grzegorz Kordylas
Tyson Chandler złapał w środowym spotkaniu kontuzję.
fot. Keith Allison
Tyson Chandler złapał w środowym spotkaniu kontuzję.

W ostatnich dniach byliśmy świadkami dwóch wielkich powrotów. Dwight Howard w swojej pierwszej wyprawie do Orlando został wybuczany przez całe miasto, a mimo to zanotował najlepszy występ w tym sezonie. Carmelo Anthony zagrał prawdopodobnie najgorsze spotkanie w swoim pierwszym występie w Denver od wymiany, a na dodatek opuścił parkiet w 3. kwarcie.


Nie on jeden nabawił się urazu. Tyson Chandler po zderzeniu z Coreyem Brewerem opuścił boisko z pomocą kolegów, a Kobe Bryant, po fenomenalnej drugiej połowie przeciwko Hawks, najpierw spudłował potencjalnego game-winnera, a chwilę później zwijał się z bólu trzymając się za kostkę.


- Atlanta była wczoraj najgorętszym miejscem na mapie NBA. Lakers przyjechali po zwycięstwie nad Orlando i nikt nie ukrywał, że również przeciwko Hawks zrobią wszystko by wygrać. Pierwsza połowa szybko zgasiła ich zapał, a Hawks, mimo braku w składzie Josha Smitha doskonale radzili sobie w pomalowanym. Za czasów gdy Dwighta Howarda w Orlando pojedynki z Atlantą były jednymi z najciekawszych w lidze, wczoraj mogliśmy przeżyć powtórkę z rozrywki. Początek spotkania ukradł Al Horford (14pkt/14zb) dwoma potężnymi dunkami. Kobe Bryant rozpoczął spotkanie pudłując 7 pierwszych rzutów i schodząc na przerwę z 3 punktami na koncie. W drugiej połowie praktycznie w pojedynkę odrobił straty gości. Bryant oddał aż 33 rzuty, jednak od trzeciej kwarty większośc z nich odnajdywała drogę do kosza w mniej lub bardziej spektakularny sposób. Al Horford znów okazal się wielki , na 33 sekundy przed końcem zbierając swój nietrafiony rzut, choć może zbierając to za duże słowo. Horford skierował piłkę do Ivana Johnsona, a ten umieścił ją w koszu wyprowadzając Hawks na 5-punktowe prowadzenie. Metta World Piece zmniejszył przewagę po ofensywnej zbiórce, a chwilę później Hawks trafili tylko jeden osobisty. Odpowiedź Lakers wiadoma - Bryant trafia kolejny kosmiczny rzut bez zawachania, zmniejsza stratę do jednego punktu, a chwilę później patrzy jak Kyle Korver pudłuje pierwszy osobisty i Lakers mają szansę doprowadzić do dogrywki lub wygrać. Niestety, koniec tego meczu był dla nich najgorszy z możliwych. Bryant oddając trudny rzut z prawej strony nie tylko pudłuje, ale się nie podnosi. Niemalże pewne jest, że Kobe opuści kilka najbliższych spotkań. Czy będzie zmuszony odpoczywać dłużej? Czas pokaże. Póki co Mike D'Antoni musi wymyślić rozwiązanie, jak Lakers będą wygrywać bez zawodnika, który od przerwy na All-Star rzuca średnio 30 punktów na mecz? Zadanie niebywale trudne. Lakers - Hawks 92:96

 

- Miami Heat biją rekord za rekordem. Wczoraj stali się czwartą drużyną w historii ligi, która wygrała 20 spotkań z rzędu w jednym sezonie. Jako ostatni dokonali tego Houston Rockets. Nie tak dawno, bo w sezonie 2007/2008, gdy wygrali 22 mecze z rzędu. Wczoraj zwycięstwo nie przyszło im łatwo. 76ers nie wyglądali jak drużyna, która straciła już nadzieje na grę w Play Offs. W 4. kwarcie Sixers stać było na run 17-4 po którym objęli prowadzenie, jednak Heat szybko je odzyskali. Na 1:20 przed końcem Jrue Holiday (21pkt/7as/7zb) oszukał obronę gości i zadunkował nad Lebronem Jamesem wyrównując stan spotkania. Najważniejszą akcję przeprowadził jednak sam James, choć spudłował w niej dwukrotnie. Z pomocą przyszedł D-Wade, który umieścił piłkę w koszu po zbiórce i choć Dorell Wright trafił jeszcze trójkę zmniejszając straty do dwóch oczek, Heat nie mylili się na linii osobistych i dowieźli zwycięstwo do końca. Obrońców tytułu czekają jeszcze cztery spotkanai na wyjeździe, w tym jedno w Bostonie.

 

- Powrót do Denver okazał się jednym z najtrudniejszych dni w tym sezonie dla Carmelo Anthonego. Gwiazdor Knicks rzucił zaledwie 9 punktów, a w 3. kwarcie opuścił parkiet z powodu urazu kolana. Nuggets nie dali gościom szans w tym spotkaniu dominując po obu stronach parkietu. Po raz 47. z rzędu podopieczni George'a Karla wypunktowali swoich rywali w pomalowanym. Są pod tym względem najlepszym zespołem w lidze zdobywając średnio prawie 58 punktów na mecz. Mają również niesamowitą ławkę rezerwowych, wczoraj Wilson Chandler (24pkt, 9/12 z gry) okazał się najlepiej punktującym graczem, jednak przed każdym spotkaniem Nuggets wytypowanie najlepszego strzelca graniczy z wygraniem w totolotka. Od początku meczu gospodarze zaczynali swoje akcje już w obronie, a graczom Knicks pozostawało tylko patrzeć jak ich rywale z każdym kontratakiem co raz bardziej się oddalają. Mike Woodson ma dodatkowy powód do zmartwień - Tyson Chandler opuścił parkiet po bardzo groźnie wyglądającym zderzeniu. Tylko Iman Shumpert zaprezentował się dobrze - trafił 8 z 10 rzutów i zdobył 20 punktów. J.R. Smith, który również powrócił na parkiet swojej byłej drużyny zanotował 15 oczek. Knicks przegrali dwa ostatnie spotkania łączną różnicą 52 punktów.


- Memphis Grizzlies wygrali 14 z 15 ostatnich spotkań, a wczoraj, pokonują w Staples Center Clippers, wyprzedzili ich także w tabeli i zajmują obecnie trzecią pozycję. Dokładnie w momencie, gdy zarząd Grizzlies postanowił oddać do Toronto swojego najlepszego strzelca, drużyna rozpoczęła najbardziej udany streak w tym sezonie. Marc Gasol i Zach Randolph nie boją się żadnego front-courtu w lidze, Blake Griffin i DeAndre Jordan wczoraj to zrozumieli. Griffin zagrał jednak dobrze, notując 22 punkty, a 24 i 9 asyst dodał Chris Paul. Niestety dla LA, Vinny Del Negro nie mógł liczyć na ławkę rezerwowych, która tym razem dołożyła zaledwie 11 oczek. Jamal Crawford był 1/10 z gry, a cała drużyna Clippers rzucała na 43% skuteczności. Grizzlies postawili na twardą defensywę, zatrzymując gospodarzy na zaledwie 33 punktach w drugiej połowie. Marc Gasol rzucił 21 punktów i zaliczył aż 5 przechwytów - udowadniając, że jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych centrów w NBA. Po raz kolejny udane spotkanie zaliczył również Tayshaun Prince (18pkt), któremu przeprowadzka do Memphis wyszła tylko i wyłącznie na dobre. Prince przypomniał sobie jak to jest grać w drużynie z dodatnim bilansem. Goście wygrali w Staples 96:85.


Nuggets i Grizzlies są w gazie, nie wypada więc ominąć piątkowego spotkania między obiema drużynami w Pepsi Center. Przed podopiecznymi Lionela Hollinsa prawdziwy test, w końcu tylko trzem drużynom udało się w tym sezonie pokonać Nuggets na ich własnym parkiecie.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)