Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Mecz sezonu w Bostonie

Mecz sezonu w Bostonie

Koszykówka | 19 marca 2013 18:13 | Grzegorz Kordylas
Jeff Green
fot. Keith Allison
Jeff Green

Celtics bez Kevina Garnetta i Rajona Rondo zagrali jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie. Jeff Green rozegrał mecz życia, a mimo to wszystkie nagłówki należą dziś do jednego człowieka - LeBrona Jamesa. Właśnie dlatego James jest lata świetlne przed resztą zawodników w lidze.


Heat przedłużyli passę zwycięstw do 23, wygrali w Bostonie po raz pierwszy od 2007 roku, a dokonali tego w 4 z rzędu meczu na wyjeździe, po wygranej dzień wcześniej w Toronto. Ciężko znaleźć bardziej elektryzujące pojedynki w ostatnich latach, niż te pomiędzy Heat a Celtics.


Zanim LeBron James (37pkt/12as/7zb) trafił game-winnera na kilka sekund przed końcem, bohaterem dnia był Jeff Green. 43 punkty to najwięcej ile udało się rzucić jakiemukolwiek zawodnikowi przeciwko obrońcom tytułu w tym sezonie. Green przez większość meczu robił co chciał, trafił 5/7 za trzy i miał więcej akcji and-one niż Rasheed Wallace przewinień technicznych za czasów gry w Bostonie. Chris Andersen (ani żaden z jego kolegów) nie mógł znaleźć odpowiedzi na grę ofensywną skrzydłowego Celtics, który wyszedł w pierwszym składzie w miejsce kontuzjowanego Kevina Garnetta. Miami Heat przegrywali już w tym spotkaniu 17 punktami w pierwszej połowie, oraz 13 w 4. kwarcie. Zakończyli mecz runem 22:7, a twarzą sukcesu po raz kolejny był King James. Jason Terry spisywał się niemalże perfekcyjnie w obronie, jednak James srogo go za to ukarał. Dawno nie byliśmy świadkami tak emocjonującego spotkania w NBA, w dodatku bogatego w tyle zagrań, z których spokojnie moglibyśmy zrobić top20 (choć kilka chwil później Nuggets i Bulls zrobili równie efektowne show w United Center). Chris Bosh dwukrotnie leżał na parkiecie po cross-overach graczy Celtics, obie drużyny zablokowały w sumie 14 rzutów, grając na niesamowitym gazie zarówno w ataku jak i w obronie. Heat rozpoczęli to spotkanie o pół kroku za gospodarzami, czego efektem był run 17-0 w pierwszej kwarcie w wykonaniu C's. Którą drużynę w lidze stać na coś takiego przeciwko obecnym mistrzom? A jednak to Miami wracało do gry kilkukrotnie w wielkim stylu, ani na chwilę tak naprawdę nie obejmując dużego prowadzenia. To Celtics kontrolowali większą część tego meczu, który wymknął im się w ostatnich minutach, zdominowanych przez LeBrona Jamesa. Bardzo ciche 21 punktów rzucił Mario Chalmers i choć oglądając to spotkanie rozgrywający Heat nie rzucał się w oczy, jego wkład w to zwycięstwo był nieoceniony. Chalmers trafił 4/5 za 3 i po raz kolejny pokazał jak rzucić wiele punktów nie oddając tak naprawdę wielu rzutów. Dwyane Wade (16pkt/7zb/6as) przez całe spotkanie męczony był przez obrońców C's, nie forsował jednak rzutów i wyszło to podopiecznym Erica Spoelstry na dobre. Doc Rivers postawił na 8-osobową rotację i każdy z graczy robił co mógł, by przerwać niesamowitą serię Heat. Kibice, którzy na codzień nie oglądają w akcji Celtics, mają okazję w takich spotkaniach poznać wartośc takich graczy jak Courtney Lee, czy Avery Bradley. Oboje grali wczoraj z niesamowitym zaangażowaniem, choć Bradley miał problemy ze skutecznością. Znany jest jednak głównie ze swojej defensywy i pokazał nam to niejednokrotnie, chociażby blokując próbę wsadu Norrisa Cole'a, będąc kilka kroków za nim, gdy kontratak Heat się rozpoczynał. Spotkania takie jak to, z atmosferą rodem z Play Offs, wyłaniają nieraz mało oczekiwanych bohaterów. Jeff Green był na ustach całego koszykarskiego świata, choć tak naprawdę przez cały sezon robi niesamowite rzeczy i często jest najbardziej wartościowym graczem Celtics. Shane Battier trafił ,,tylko" dwie trójki, jednak jego decyzje w crunch-time być może uratowały Heat ten mecz. Doświadczenie dało o sobie znać zwłaszcza w decydującej akcji meczu, gdy wybił piłkę z rąk Jeffa Greena. Chwilę później Green spudłował trójkę, a Battier wyprowadzając piłkę z autu, odbił ją o plecy Pierce'a i zakończył spotkanie.


Mecz należał do Jeffa Greena, nawet Pierce nie forsował zbyt wielu rzutów, skupiając się w dużej mierze na rozgrywaniu. Ostatecznie zakończył mecz z 17 punktami na koncie, dokładając do tego 8 asyst i 8 zbiórek. Miał również aż 7 strat (cała drużyna Celtics aż 20. Heat - 14). Gospodarzom do szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa. Heat są już autorami drugiej w historii najdłuższej serii zwycięstw. Mają przed sobą również jeden z najłatwiejszych terminarzy w całej lidze. Dla LeBrona to nie koniec emocjonujących spotkań w tym tygodniu. Heat mają dzień przerwy, jednak już jutro grają w Cleveland przeciwko Cavaliers i jeśli uważacie, że Ray Allen był traktowany źle w dzisiejszym meczu w TD Garden, poczekajcie na to co będzie działo się jutro w Cleveland. Tym razem jednak James przyjeżdża tam jako mistrz i jako autor kolejnego fenomenalnego występu w Bostonie.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)