Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Stal wraca do gry o medale. Po 15 latach!

Stal wraca do gry o medale. Po 15 latach!

Koszykówka | 11 maja 10:40 | Hubert Błaszczyk
Aaron Johnson zdobywa kolejne punkty.
fot. Jakub Janecki
Aaron Johnson zdobywa kolejne punkty.

BM Slam Stal nadspodziewanie łatwo poradziła sobie w serii play-off z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Zespół Drażena Anzulovicia w każdym ze spotkań miał swoje szanse, ale ich nie wykorzystał. Ostrowianie wracają do gry o medale po piętnastu latach przerwy. W sezonie 2001/2002 drużyna prowadzona przez śp. Andrzeja Kowalczyka sięgnęła po brązowy medal.

 

Jeśli ktoś przestał obserwować Polską Ligę Koszykówki po pierwszych meczach i teraz włączył oficjalną stronę ligi, to musi być w niezłym szoku. BM Slam Stal zaczęła sezon od serii porażek. Po trzech meczach zwolniony został Zoran Sretenović. Legendarny rozgrywający „Stalówki” nie miał pomysłu, jak wyprowadzić z kryzysu drużynę. Zarzucano mu również błędy w budowie składu.

 

Drużynę od Serba przejął Emil Rajković. Znany z pracy w Śląsku Wrocław Macedończyk nie miał łatwego przywitania z Ostrowem Wielkopolskim. Wygrał w Tarnobrzegu, ale później przyszły bolesne porażki we własnej hali z Polpharmą Starogard Gdański i na wyjeździe z Kingiem Szczecin.

 

Szkoleniowiec w międzyczasie mieszał w składzie. Bez żalu pożegnał się z Marvinem Jeffersonem i Władysławem Koreniukiem. W ich miejsce ściągnął Shawna Kinga i Marca Cartera. Sprowadzenie tej dwójki okazało się strzałem w dziesiątkę. W trakcie rozgrywek do Stali dołączyli też Robert Tomaszek i Mateusz Kostrzewski.

 

Zmiany w Ostrowie Wielkopolskim nie dokonały się z dnia na dzień. Wymagały czasu i pracy u podstaw. Rajković postawił przede wszystkim na defensywę. I to od początku wyróżniało ostrowian. 38-latkowi nie podobało się też przygotowanie fizyczne zespołu. Szybko zmienił trenera odpowiedzialnego za ten aspekt. To przyniosło oczekiwany skutek.

 

Z czasem ostrowianie zaczęli grać z polotem w ataku. Macedończyk mózgiem zespołu uczynił Aarona Johnsona. Przeczekał słabszy początek filigranowego rozgrywającego, a ten odwdzięczył mu się wspaniałą grą w dalszej części rozgrywek. Amerykanin to gracz z niebywałym przeglądem pola. Przeciwko niemu nie jest w stanie ustać w obronie 1 na 1 praktycznie żaden zawodnik w lidze. Doskonale przekonał się o tym Łukasz Koszarek, który przeciwko Stali rozegrał jedno z najsłabszych spotkań.

 

Znakiem firmowym „Stalówki” stała się współpraca Johnsona z Shawnem Kingiem. Koszykarz pochodzący z St. Vincent i Grenadyny zaczął uprawiać tę dyscyplinę sportu bardzo późno. Dlatego mimo 36 lat nie przyjechał do Ostrowa Wielkopolskiego odcinać kupony. Efekt? Został MVP sezonu zasadniczego. W serii play-off prezentował się słabiej, dlatego jeśli Rajković myśli o zwycięstwie nad Stelmetem musi szybko odbudować tego gracza.

 

BM Slam Stali nie byłoby w półfinale gdyby nie jeszcze jeden zawodnik. Marc Carter, a właściwie TJ Carter pokazał w serii z MKS-em, że ma zadatki na najbardziej wartościowego gracza ligi. Amerykanin we wszystkich końcówkach spotkań grał fenomenalnie. Trafiał wszystkie ważne trójki, czym zupełnie odbierał chęć do walki rywalom. Do tego dołożył świetną obronę, która jest jego znakiem firmowym.


Ostrowski zespół, to jednak nie tylko „wielka trójka”, to sprawnie funkcjonująca maszyna, którą stworzył Rajković. Dzielenie się piłką, zespołowa obrona – to musi robić wrażenie. Ważną rolę w zespole odgrywają też Polacy – Łukasz Majewski, Szymon Szewczyk, a ostatnio też Matuesz Kostrzewski. Oddech z ławki z kolei dają Tomaszek, Tomasz Ochońko, Christo Nikołow czy Kamil Chanas.

 

Czy Stal stać na wyeliminowanie Stelmetu? Najlepszą odpowiedzią jest kwietniowy mecz obu drużyn, który miał miejsce w Ostrowie Wielkopolskim. Stal może zagrać w finale, ale warunek jest jeden. Wszyscy zawodnicy muszą być zdrowi. Aktualnie problemy z plecami ma Szewczyk, a Majewski odczuwa skutki środowego urazu. Z kolei King nie może odnaleźć formy z sezonu zasadniczego.

 

Ostrowianie mogą podziękować Polpharmie, bo dzięki ich wygranej zyskali kilka dni, przez które mogą podleczyć urazy i spokojnie przygotować się pod tego rywala. Czeka nas pasjonująca seria!

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)