Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Clippers królują w Los Angeles!

Clippers królują w Los Angeles!

Koszykówka | 08 kwietnia 2013 09:30 | Patryk Pankowiak
Zespół Los Angeles Clippers
fot. facebook.com/LAClippers
Zespół Los Angeles Clippers

Pierwszy raz w historii istnienia najlepszej ligi świata wielki zespół Los Angeles Lakers znajduje się tak wyraźnie w cieniu swojego lokalnego rywala. Jeziorowcy w tym momencie nie są nawet pewni awansu do posezonowych zmagań, a tuż obok Clippers wygrywają mecz za meczem. Czy jesteśmy więc świadkami przysłowiowej zmiany warty?


W niedzielny wieczór, 7 kwietnia, byliśmy świadkami ostatnich derbów Hollywood w sezonie 2012/2013. Powiem szczerze, że od początku liczyłem na zwycięstwo mniej utytułowanych gospodarzy, ale z drugiej strony spodziewałem się też sporego oporu ze strony Lakers. Clippers, wbrew pozorom od początku dominowali i tak naprawdę z każdą minutą powiększali swoją przewagę. Koszykarze w biało-niebiesko-czerwonych strojach skutecznie i cierpliwie rozciągali defensywę Jeziorowców. Piłka chodziła po obwodzie, a gdy tylko nadarzyła się do tego okazja - któryś z graczy wchodził pod kosz.


Kobe Bryant dzielił się piłką, ale nie był to najlepszy pomysł. Może i jedni się z tym nie zgodzą, ale w mojej opinii Czarna Mamba powinna skupić się głównie na ofensywnych popisach, a asystowanie odstawić na drugi plan, szczególnie w tak ważnym i prestiżowym spotkaniu.

 

Po zmianie stron Kobe faktycznie zaczął więcej rzucać, ale nie przynosiło to zamierzonego efektu. Osamotniony lider Jeziorowców bezradnie przeciwstawiał się solidnej obronie lokalnych rywali, a po drugiej stronie parkietu uaktywnił się Chris Paul.


Kieszonkowy rozgrywający zakończył niedzielne spotkanie z 24 punktami, 12 asystami, 5 zbiórkami i trzema przechwytami na koncie. CP#3 przez pełne 48 minut prowadził swój zespół, a w międzyczasie, jak na lidera przystało, udzielał wskazówek swoim mniej doświadczonym kolegom (Bledsoe, Hollins). Drugim ojcem sukcesu Clippers był oczywiście Blake Griffin (24 punkty, 12 zbiórek, 5 asyst). Podkoszowy przy okazji zachwycał publiczność swoimi efektownymi, kreatywnymi wsadami.

 


Trzeba wspomnieć jeszcze, że w ostatnich derbach Los Angeles nieźle spisywał się Dwight Howard. Center uzbierał 25 "oczek", ale najważniejszy jest fakt, że trafił 9 z 13 rzutów wolnych. Tak czy siak, Lakers brakuje jeszcze wiele, a lepsza dyspozycja dnia może pomóc w walce o play-offy, ale na pewno nie w ich trakcie. Realny scenariusz? Awans i szybkie 1-4 z OKC Thunder lub San Antonio Spurs.


Na koniec jeszcze słówko o Los Angeles Clippers. Drużyna, która zawsze chowała się w cieniu miejscowego kolosa, w tym roku świeci wreszcie pełnym blaskiem. Podopieczni Vinny'ego Del Negro już w tym momencie mają na swoim koncie historyczne 51. zwycięstw i triumf w Pacific Division. Takim osiągnięciem mogą poszczycić się pierwszy raz w historii istnienia klubu. A jak walka w bezpośrednich starciach? Clippers zmietli purpurowo-złotych 4-0.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)