Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Greg Oden - chłopak o kolanach dziadka

fot. Archiwum zawodnika

Greg Oden - chłopak o kolanach dziadka

Koszykówka | 28 listopada 2012 13:24 | Patryk Pankowiak

Był 2007 rok, fani Portland Trail Blazers ekscytowali się nadchodzącym draftem. Nic dziwnego, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że drużyna z największego miasta w stanie Oregon dysponowała pierwszym wyborem.


Decyzja zapadła. W tym momencie rozpoczyna się kariera Grega Odena - jednego z największych pechowców, a zarazem najbardziej perspektywicznego zawodnika na pozycji środkowego ostatnich lat. Wszystko pokrzyżowały jednak zbyt słabe i podatne na kontuzję - kolana. Warto odnotować, że z drugim numerem w tamtejszym drafcie do NBA trafił Kevin Durant, ale to w tym tekście jest akurat mniej ważne.


Greg Oden od zawsze wyglądał inaczej niż jego rówieśnicy. Zawodnik, który urodził się w Nowym Jorku, mając 16-lat mierzył już ponad 2 metry, a do tego był potężnie zbudowany. Ci, którzy oczyma wyobraźni widzą długiego, wysokiego, a zarazem chudego chłopaka niech lepiej przetrą oczy. To nie ta osoba będzie bohaterem tego artykułu.


Oden w połączeniu ze swoją brodą i wyrazistymi rysami twarzy wyglądał spokojnie jakby miał 30 lat na karku. Środkowy zdominował rozgrywki NCAA, notując średnio 15,7 punktów, 9,6 zbiórki i 3,3 bloku na mecz, trafiając przy tym z 61 procentową skutecznością. Oden zgarnął również kilka indywidualnych nagród, co tylko bardziej utwierdziło wszystkich o jego potencjale i wartości.


W sezonie 2007/2008 Greg Oden miał nadać ton nowym Blazers. Optymiści porównywali go nawet do największych centrów w historii NBA, podkreślając przy tej okazji szczególnie dawnego zawodnika San Antonio Spurs - Davida Robinsona.


Wtedy sprawy zaczęły się "skrzypiąco" komplikować. Wówczas 20-latek opuścił swój cały debiutancki sezon. Po tym jak z boksu Portland dobiegły potwierdzenia o najczarniejszym scenariuszu, wszyscy byli zdołowani. Greg Oden, 14 września musiał poddać się operacji prawego kolana, które było w fatalnym stanie.


Center, mimo wszystko wrócił do NBA w sezonie 2008/2009, ale rozegrał zaledwie 61 spotkań. Wszystko układało się dobrze, dopóki ponownie nie dały o sobie znać przestarzałe kolana. Jakby tego było mało, zawodnik nabawił się kontuzji prawej stopy. Chłopak znów wylądował na stole operacyjnym i opuścił kolejnych 20 spotkań.


W sezonie 2009/2010 wielkolud z Portland rozegrał 21 spotkań. Spędzał na parkiecie średnio 24 minuty, zdobywając w tym czasie 11,1 punktów, 8,4 zbiórki i blokując 2,3 rzuty. Wydawało się, że wszystko idzie we właściwym kierunku, a Oden wreszcie złapał właściwy rytm. Do czasu ...


Domyślam się, że był to jeden z najczarniejszych dni organizacji z Portland. Greg Oden próbował zablokować rzut Aarona Brooksa z Houston Rockets, ale skutek tej decyzji był wręcz katastrofalny. Center "Smug" runął na parkiet niczym kłoda drzewa. Sprawdziły się najgorsze scenariusze. Złamana rzepka w lewym kolanie. Diagnoza lekarzy brzmiała niczym wyrok. 10 miesięcy rehabilitacji.


Kolan Odena poskładać się już nie da. Próbowali najlepsi z najlepszych lekarzy. Mierzący 213 centymetrów koszykarz miał wrócić do gry w obecnie trwającym sezonie, ale jest to po prostu nierealne.


- Pytaliśmy się wielu specjalistów i nikt z nich nie potrafił nam dokładnie wytłumaczyć, dlaczego stan lewego kolana Grega się pogorszył - skomentował te wydarzenia prezydent Trail Blazers, Larry Miller.


Szkoda. Kto wie, jak wyglądałoby dzisiaj NBA, gdyby nie zadziwiająca podatność na kontuzje tego 24-letniego centra. Oden był jednym z najbardziej perspektywicznych zawodników klasy 07. Greg ze swoimi niesamowitymi warunkami fizycznymi wiódłby pewnie dzisiaj prym pod koszami najlepszej ligi świata. Kto wie czy nie zostałby w niedalekiej przyszłości jednym z najlepszych środkowych w historii NBA? Na przeszkodzie stanęło mu jednak zdrowie.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)

Koszykówka

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL