Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Koszykówka Made in USA, czyli jak stworzyć giganta

Koszykówka Made in USA, czyli jak stworzyć giganta

Koszykówka | 25 maja 2013 15:08 | Bogdan Kluczek


Gdy 21 grudnia 1891 roku James Naismith powiesił nad wejściem do sali gimnastycznej drewniany kosz po owocach i podzielił swych młodych podopiecznych na dwa zespoły, karząc im wrzucać do niego piłkę, prawdopodobnie nikt, nawet on sam nie przypuszczał, że w tej małej sali właśnie, narodzi się tak globalnie i masowo uprawiana dyscyplina sportu, jaką jest dziś koszykówka.


Co sprawiło, że miliony młodych ludzi na całym świecie ją pokochało? Co sprawiło, że niemal każdy nastolatek chce wyglądać jak obecne gwiazdy NBA? Chce nosić takie same buty, spodenki, kurtki, chce jeść to co oni, wyglądać jak oni, a przede wszystkim grać w koszykówkę – jak oni. Gdzie tkwi fenomen ligi – swoistego rodzaju magnetyzm, przyciągający dziesiątki milionów Amerykanów i ludzi na całym świecie przed ekrany telewizorów?


By zrozumieć czym jest dzisiejsza NBA, należy cofnąć się do źródeł i początków jej powstania. Nic nie dzieje się od razu, na wszystko trzeba czasu, a w przypadku ligi, ten czas działał tylko na jej korzyść. W 1951 roku zrzeszająca kilkanaście zespołów NBA, organizuje Mecz Gwiazd. Najlepsi ówcześni gracze, zaprezentowali się w meczu pokazowym. Krok ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Ludzie zaczęli interesować się grą. Z sezonu na sezon rosła liczba kibiców, a hale coraz rzadziej świeciły pustkami. Systematycznie wzrastała sprzedaż biletów, co znakomicie wykorzystały władze ligi, powołując kolejne zespoły w różnych stanach Ameryki. Takie nazwiska jak: Mikan, Cousy, Robertson czy Chamberlain, stawały się coraz bardziej znane i popularne. Gazety coraz częściej pisały o nowych gladiatorach sportu, a transmisje radiowe z poszczególnych spotkań, przyciągały coraz szersze grono słuchaczy i kibiców.


Lata 60-te i 70-te to wspaniały rozwój NBA, ale nie tylko. To 16 mistrzowskich pierścieni graczy Boston Celtics, to także ich fenomenalny trener Red Auerbch i jego nieodłączne cygaro, które zwykł palić podczas spotkania, a także Wilt Chamberlain i jego 100 punktów zdobyte w jednym meczu. Jednak najlepsze czasy dopiero miały nadejść. W 1984 roku komisarzem ligi zostaje David Stern. Ogólnokrajowe stacje telewizyjne, zaczynają coraz częściej zabiegać o prawa do transmisji meczy. Pojedynki Birda, Magica, czy Jordana, chce oglądać cała Ameryka. Zawodnicy poza swoimi nieprawdopodobnymi umiejętnościami, stają się towarem, który coraz łatwiej można opakować, wypromować, sprzedać, a przede wszystkim – zarobić. Sieci handlowe, linie lotnicze, branża odzieżowa i spożywcza, zaczynają inwestować dziesiątki milionów dolarów na kontrakty reklamowe i marketing. Koszykówka NBA staje się towarem i kwintesencja amerykańskiego snu o sukcesie. W 1992 roku, dzięki uczestnictwu najlepszych graczy podczas IO w Barcelonie i spektakularnemu zwycięstwu Dream Teamu, NBA zaczyna podbijać cały świat. We wszystkich zakątkach globu, ludzie chcą oglądać Chicago Bulls i nosić koszulki z nr.23. Stacje telewizyjne są skłonne zapłacić każde pieniądze za prawa do transmisji, wiedząc oczywiście, że wpływy z reklam sowicie im to wynagrodzą. NBA to jeden z najlepszych exportowych produktów Ameryki.


Dziś liga liczy 30 zespołów i około 500 graczy, dając pracę dziesiątkom tysięcy ludzi. Amerykę przemierzają setki skautów, w poszukiwaniu nowych talentów. Już na poziomie uniwersyteckim, jest stworzone w pełni profesjonalne zaplecze dla młodych graczy. Niczym perfekcyjnie działająca maszyna, liga dba by młodzi gracze wchodzący do NBA niebyli dla nikogo anonimowi. Wielo pokoleniowość jest dla ligi bardzo ważna. Russela zastępował Bird, Birda Magic, Magica Jordan , a tego ostatniego LeBron James. Relacje z ich wielkich niekiedy meczy, są przekazywane z ojca na syna. Dziś młody utalentowany gracz wie, że dzięki ciężkiej pracy za kilka lat może stanąć u boku swego idola na parkiecie. Liga pamięta o swoich gwiazdach, często ich honorując. Byli gracze zostają trenerami lub ich asystentami, wchodzą w składy zarządów klubów, czy też zatrudniani są w roli komentatorów w stacjach telewizyjnych. Korzysta się z ich wiedzy i doświadczenia, ucząc następne pokolenia miłości do gry. Planowanie i dalekowzroczność, to chyba dwa słowa, które najlepiej oddają sposób myślenia i działania włodarzy tego przedsiębiorstwa, jakim stała się dziś NBA. Nam jedynie pozostaje podpatrywać i uczyć się od najlepszych.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)