Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Spurs rozstrzelali Heat. Rekord trójek w finałach NBA

Spurs rozstrzelali Heat. Rekord trójek w finałach NBA

Koszykówka | 12 czerwca 2013 16:57 | Szymon Świtalski
Gary Neal
fot. Mark Runyon
Gary Neal

San Antonio Spurs zeszłej nocy po raz drugi pokonali Miami Heat, wygrywając na własnym parkiecie 113-77. Tym samym Ostrogi objęły prowadzenie w serii 2-1. Mistrzowie NBA przegrywając 36 punktami zaliczyli najgorszy występ w historii klubu w fazie Playoff.

 

Spurs wracali na własny parkiet, aby udowodnić, że drugi mecz w Miami to był czysty przypadek. LeBron James i gracze Miami chcieli pokazać, że mogą utrzymywać tą samą intensywność i regularność, z jaką grali w meczu numer 2. Mecz wydawał się być cały czas pod kontrolą Spurs, którzy narzucili swój rytm gry, oddawali rzuty z dobrych pozycji i znakomicie bronili. Jednak kluczowym okresem meczu była druga kwarta, którą Spurs wygrali 26-24 i zmienili kompletnie obraz tego meczu, kończąc połowę celną trójką Gary'ego Neal'a równo z syreną, która dała dodatkowy zastrzyk energii po przerwie.


LeBron James kompletnie nie był sobą i w pierwszej połowie zdobył tylko 4 punkty z 2/8 rzutów z gry. Starał się jednak włączać do gry swoich kolegów, zaliczając do połowy 4 asysty. Wydawało się, że MVP sezonu w końcu wejdzie w rytm i zacznie trafiać otwarte rzuty, ale tak się nie stało. LBJ skończył mecz z dorobkiem 15 punktów. Była to najniższa jego zdobycz punktowa w finałach.


Poczynania Jamesa świetnie ograniczał Kawhi Leonard, ale zasługę należy także przypisać całej obronie Spurs, która wykonywała świetną pracę w pomocy przy kryciu Jamesa. Obrona San Antonio nie pozwoliła również na wiele Wade'owi, który skończył mecz z zaledwie 16 punktami. co było i tak najlepszym wynikiem drużyny.


Swoje mecze życia rozegrali Gary Neal i Danny Green, którzy razem rzucili 13 trójek, a cały zespół San Antonio ustanowił rekord celnych rzutów za 3 trafiając ich, aż 16. To była kanonada w wykonaniu Spurs i wydawało się, że mogli by tak trafiać bardzo długo. Green i Neal ustanowili swoje career-playoff high w punktach i mieli ich odpowiednio 24 i 27.


Problemem Spurs może być niedyspozycja Tony'ego Parkera, który grał tylko nieco ponad 22 minuty i są podejrzenia o kontuzji ścięgna podkolanowego. W Spurs bardzo liczą na dobrą dyspozycję Francuza, a presja jaką wywiera on na obronę Miami jest nie do przecenienia. Zobaczymy jak staff medyczny da sobie z tym radę.

 

36 punktowe zwycięstwo Spurs jest 3. najwyższą różnicą w historii finałów. Wielka trójka Spurs czyli Duncan, Parker, Ginobili wygrała swoje setne(!) spotkanie w rundzie zasadniczej i jest już tuż, tuż za najlepszymi w tym względzie czyli trójką Magic Johnson, Kareem-Abdul Jabbar i Michael Cooper. Zobaczymy na ile ich jeszcze stać.


Kolejny mecz już w czwartek. Zobaczymy po raz kolejny, na co stać Heat i jakie usprawnienia taktyczne wniosą obie drużyny. Czekamy na wielkiego Jamesa, który jakby trochę ucichł w meczu numer trzy i przypominał tego z finałów w 2010 roku z Dallas. Oby moje obserwacje były mylne, a ten finał będzie trwał i trwał, bo to 'kawał' dobrej koszykówki w wykonaniu obu ekip.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)