Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Koszykówka Heat dokonali niemożliwego, James zachował twarz

Heat dokonali niemożliwego, James zachował twarz

Koszykówka | 19 czerwca 2013 21:28 | Patryk Pankowiak


Oglądając szósty mecz finałów NBA w samej końcówce czwartej kwarty byłem wręcz pewny, że za kilkanaście sekund poznamy nowych mistrzów, a Tim Duncan wreszcie się uśmiechnie, podnosząc trofeum Larry'ego O'Briena. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że większość koszykarskiego świata myślała podobnie...


Koszykówka to jednak bezwzględny, emocjonujący, a zarazem niesamowity sport, w którym do końcowej syreny nie można być pewnym swego. Świetnie udowadnia to właśnie szósty mecz serii pomiędzy San Antonio Spurs, a Miami Heat, który już teraz został okrzyknięty mianem "klasycznego" czy po prostu wyjątkowego.


Przyjezdni z Teksasu 20 sekund przed zakończeniem wtorkowego spotkania prowadzili już różnicą pięciu oczek, a rzut LeBrona Jamesa obił tylko przysłowiową gumę. W tym momencie mogłyby zakończyć się finały 2012/2013, ale piłkę niespodziewanie zebrał Mike Miller i odegrał z powrotem do "Kinga". Ten nie wahając się długo naprawił swój błąd i dał jeszcze cień nadziei swojej drużynie. Chwilę później jeden rzut wolny spudłował zestresowany i smutny Kawhi Leonard, a Ray Allen zrobił to co potrafi najlepiej - trafił zza łuku. Heat doprowadzili więc do dogrywki, którą siłą rzeczy musieli wygrać...


Niesamowicie duży wkład w to zwycięstwo, oprócz Allena, Jamesa i Mario Chalmersa miał również Chris Bosh. Podkoszowy zablokował dwa najważniejsze rzuty w dogrywce i popisał się świetnym czuciem gry w decydujących fragmentach czwartej odsłony. Cały pojedynek zakończył natomiast z 10 punktami i 11 zbiórkami na koncie. W tym wszystkim zaginął gdzieś Dwyane Wade, ale... kogo to teraz obchodzi? Dzięki świetnej postawie kolegów z drużyny twarz zachował również LBJ, który nie stanął tym razem na wysokości zadania i po dwóch prostych stratach mógł zaprzepaścić szansę Heat na zdobycie mistrzostwa.


Żar pokonał ostatecznie przyjezdnych z San Antonio 103:100 po niesamowitym spotkaniu, ale sprawa mistrzowskiego tytułu wbrew pozorom cały czas pozostaje otwarta - przynajmniej w mojej opinii.


Podczas decydującego rozdania o wiele lepiej zaprezentować się muszą jednak Tony Parker oraz Danny Green. W niedawno zakończonym spotkaniu szczególnie zawiódł ten pierwszy. Francuz trafił bowiem zaledwie 6 z 23 oddanych rzutów i nie był w stanie skutecznie wykończyć akcji w kluczowych momentach, co tak efektywnie robił przecież jeszcze kilka dni temu.

Kategoria: Koszykówka
Komentarze (0)