Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Nocne wyznania kierowców w Singapurze

Nocne wyznania kierowców w Singapurze

Moto | 20 września 2013 21:02 | Michał Kozera

fot. Pirelli

W blasku reflektorów przebiegnie, jak co roku, GP Singapuru. Tym razem jednak część świateł będzie skierowana nie tylko na tor, ale też na kierowców poza nim. Flesze nie odpuszczą Raikkonenowi, Massie i Alonso, dla których ostatnie decyzje wniosą spore zmiany na przyszły sezon. Zmienił się też tor, na którym nie ujrzymy już kartingowych szykan w zakręcie nr 10. A to wszystko po to, byśmy mieli jak najlepsze widowisko, w ludzkich godzinach.


Ferrari zatrudniając na przyszły rok Raikkonena odniosło sukces kalibru Mercedesa, który rok temu ogłosił skład z Lewisem Hamiltonem na czele. Dla włoskiej ekipy to będzie kolejny bardzo istotny krok w drodze do pokonania dominacji Red Bulla. Mając dwóch kierowców największego kalibru będą mogli być spokojni o najlepsze rezultaty. Kolejnym krokiem pozostanie szybka maszyna, jednak ten ruch inżynierowie Maranello starają się wykonać już od naprawdę dawna.


Czemu jednak Raikkonen zdecydował się przejść do Ferrari? Lotus, owszem, stracił już szybkość, jednak w przeciwieństwie do Ferrari pokazywał, że ma potencjał. Włosi natomiast chociaż mają podobne osiągi i wyniki, to nie sprawiają tak dobrego wrażenia jak Lotus, na przykład na początku sezonu. Jest jednak jedna rzecz, która i różni obie ekipy, i spowodowała problemy Lotusa. Pieniądze. Jak Kimi sam przyznał w czwartek, zmienił zespół, gdyż Lotus nie płacił mu wynagrodzenia. Jak podają nieoficjalnie – 15 milionów powinno jeszcze wylądować w kieszeni Fina. Ogromna suma, zwłaszcza dla zespołu z takimi problemami, jak Lotus.


Co w takiej sytuacji zrobi Massa? A no może dołączyć do Lotusa właśnie i tam udowodnić, że potrafi. Ma konkurenta, przynajmniej na takiego kreują media Hulkenberga, który żałuje przejścia do Saubera, a że potencjał ma – wszyscy wiemy. Póki co jednak Brazylijczyk zapowiedział, niczym w akcie rozgoryczenia, że więcej Alonso na torze nie pomoże. Pełne skupienie na swoich wynikach, walka do ostatnich metrów, podwójna motywacja – to deklaruje Massa. Uległość zespołowi, praca o wynik Alonso – tym odpowiada mu Montezemolo, niemal śmiejąc się z oświadczenia Felipe. Wygląda więc na to, że ostatnie miesiące Massy w Ferrari mogą upłynąć pod znakiem pogarszających się stosunków. Kto jednak wie – może to przyniesie lepsze wyniki?


Wracając jednak do rywalizacji na torze w tym sezonie, przyśpieszy ona w Singapurze. To wszystko za sprawą usunięcia Singapore Sling, kartingowej szykany, która skutecznie opóźniała kierowców podczas przejazdu przez T10. O ile wygląd był dość interesujący, o tyle sam pożytek z istnienia w tym miejscu tarek nie był zbyt trafiony – niewielki błąd kierowcy mógł spowodować wizytę na bandach. Poza tym akcji wyprzedzania na dohamowaniu było niewiele, a i kierowcy sugerowali zmianę charakteru T10 na szybką partię. Tak też się stało i bez wątpienia czasy okrążeń znacznie wzrosną. W tabeli brylować powinni przede wszystkim kierowcy Mercedesa i, standardowo, Red Bulla. Pierwsze dwa treningi pokazały, że Srebrne Strzały odzyskały trochę tempa, jednak Byki nie będą chciały odpuścić, co widzieliśmy podczas drugiego treningu. Mercedes już nie raz pokazał, że tempo treningowe potrafi znacznie odbiec od osiągów w trakcie rywalizacji, stąd też jest nadzieja na przełamanie dominacji Vettela. Jeżeli jednak ktoś z Was kibicuje Niemcowi, nie musi się martwić – mistrz świata wciąż jest zdecydowanym faworytem.


Warunki wcale nie są łatwe. Ostatnie dni w Polsce przyzwyczaiły nas do bardzo chłodnych nocy, jednak w Azji nadal jest gorąco. W połączeniu z 75 procentową wilgotnością mamy warunki, które sprawdzą zawodników nie gorzej niż w Malezji czy Bahrainie. Pirelli przyznało, że pit stopy przewiduje się dwa, jednak różnicę zrobić mogą zmiany na torze w połączeniu z dużym obciążeniem paliwa oraz Samochodem Bezpieczeństwa, którego szansa wyjazdu jest tutaj naprawdę duża. Ponadto warto wiedzieć, że różnica między miękką a supermiękką mieszanką wynosi tu około dwóch sekund, stąd niemal wszyscy powinni wystartować do wyścigu na tej wydajniejszej gumie.


Jak rozpocznie się walka o punkty – przekonamy się w sobotę, jednak godzinę później niż zwykle – o 15. Niedzielny wyścig normalnie już będziemy mogli obejrzeć „przy obiedzie”, a to wszystko zagwarantuje nam 1485 lamp okalających pętle.


P.S. – Ciekawostką rzuciło Pirelli – wyścig w Singapurze wygrywali dotychczas tylko mistrzowie świata: Fernando Alonso (2008, 2010) Lewis Hamilton (2009) i Sebastian Vettel (2011, 2012). Kto wie, może będziemy mieli szczęście zobaczyć małe przełamanie tej reguły?

Kategoria: Moto
Komentarze (0)