Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto 10 pozycji Marka Webbera - słusznie?

fot. @alo_official / twitter.com

10 pozycji Marka Webbera - słusznie?

Moto | 24 września 2013 14:53 | Michał Kozera

Mark Webber nie jest najszybszym kierowcą w stawce, jest za to zawodnikiem, którego poziom pecha jest zdecydowanie najwyższy. W minioną niedzielę mogliśmy się o tym przekonać ponownie, a Formuła 1 znów współczuje sympatycznemu Australijczykowi. Z jednej strony słusznie, z drugiej… pewnym rzeczom Kangur mógł zapobiec.

 

Zagrzmiało na portalach poświęconych F1, gdy na jaw wyszła kara, którą na starcie do kolejnego GP otrzyma Mark Webber. 10 dodatkowych pozycji na gridzie GP Korei to strata dużego kalibru, tym bardziej dla kierowcy, którego bolid mógłby mu pozwolić na walkę o zwycięstwo. W mediach wrze, a dość powszechną opinią jest, że FIA ukarała kierowcę Red Bulla cofnięciem na starcie właśnie za taxi. A jak wiemy – wcale nie.

 

Pech zaczął się, gdy Webber został poproszony o wcześniejsze zmiany biegów w związku z problemami z motorem. Na nic niestety zdały się wszelkie metody ostrożności, bo bolid Red Bulla zapłonął na ostatnim kółku, zmuszając Marka to zatrzymania się w zatoczce jednego z zakrętów. Daleko było stamtąd do boksów, kierowca postanowił zatem skorzystać z usług nadjeżdżającego (już na okrążeniu zjazdowym) Fernando Alonso. Mark stanął na poboczu zakrętu, zamachał Hiszpanowi, ten zaś zatrzymał bolid na środku nie tylko jezdni, ale i zakrętu. Webber podbiegł do jego bolidu, a w tym czasie Ferrari mijały oba Mercedesy, ta tyle blisko, by mogło dojść do nieszczęścia.

 

 

Po zakończeniu wyścigu Alonso oraz Webber zostali zaproszeniu przed grono sędziów, gdzie otrzymali po reprymendzie za swoje zachowanie. Kierowca Ferrari zawinił zatrzymaniem bolidu w fatalnym miejscu – na środku zakrętu, na dodatek w miejscu, które przy dohamowaniu nie było widoczne, czyli w tzw. martwej strefie. Pechowy Kangur został niestety ukarany za wyjście na tor wbrew zakazom obsługi pętli zajmującej się jego bolidem oraz stworzenie wespół z Alonso zagrożenia. Niestety – dla niego reprymenda była już trzecią w tym sezonie, a w myśl regulaminu to oznaczało zmianę na karę +10 pozycji na starcie kolejnego GP.

 

Z decyzją sędziów można się zgodzić widząc nagranie. Swoje trzy grosze dodał Hamilton, który przyznał, że mógł potrącić Webbera, mimo to uważa, że takie gesty nie są niczym złym, o ile zachowane są pewne zasady bezpieczeństwa. Jedną z nich jest nie zatrzymywanie bolidu na linii jazdy. Ciężko mu nie odmówić racji.

 

Z drugiej strony dowiadujemy się czego innego. Webber zdradza, że po opuszczeniu bolidu nie rozmawiał z obsługą toru, ta zatem nie miała okazji zabronić mu wyjścia po podwózkę. Dodaje też, że sama sytuacja to wspaniały moment, dający wiele radości kibicom. Tak bez wątpienia było, jednak nie pada z jego ust ani jedno słowo o tym, w jak zaskakującej sytuacji postawił on i Alonso zawodników Mercedesa, którzy znikąd musieli mijać stojący bolid. Ponadto mowa jest o braku zakazu marshalów, jednak pytaniem jest czy Webber wyszedł mimo zakazu, czy może nie otrzymał pozwolenia?

 

Pieprzu do całej sytuacji dodaje FIA, która chce na forum kierowców poruszyć temat takich sytuacji, by zapobiec dalszym niebezpieczeństwom. W regulaminie nie ma zapisu, który zabraniałby takiego sposobu powrotu do boksu i takiego przewinienia kierowcy nie popełnili. Problemem jest bezpieczeństwo, zarówno takiej jazdy, jak i zatrzymywania się w złych miejscach, dlatego to właśnie ma być głównym tematem rozmów przed GP Korei. Jaki będzie ich efekt – przekonamy się niedługo, warto jednak być dobrej myśli i nie obawiać się zakazów.

 

Cała sytuacja zaczęła się od awarii bolidu Webbera. Kolejnej ,która zdarzyła się jemu, a ominęła bolid jego partnera. Dalsze wydarzenia to mały pokaz bezmyślności Alonso, który zatrzymał się w fatalnym miejscu i pochopności Webbera, który bez żadnego upoważnienia wrócił na tor. Na piechotę. Na domiar pecha, który jest tutaj słowem-kluczem, to trzecia reprymenda dla numeru dwa w RBR. Na to jednak zapracował sobie sam, a decyzje sędziów mogą być tylko słuszne.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)