Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Karuzela kierowców w cyrku F1

Karuzela kierowców w cyrku F1

Moto | 24 grudnia 2013 21:54 | Michał Kozera
Kevin Magnussen będzie jednym z przyszłorocznych debiutantów.
fot. Vodafone McLaren Mercedes / facebook.com
Kevin Magnussen będzie jednym z przyszłorocznych debiutantów.

Tegoroczna karuzela transferowa w Formule 1 skończyła się równie szybko, co zaczęła. Nie można się dziwić – nowy sezon zbliża się wielkimi krokami, a idące wraz z nim zmiany wymagać będą szybszego i nie cierpiącego zwłoki przygotowania się. Ze zmianami technicznymi oraz regulaminowymi przyszły zatem zmiany personalne, a tych jest wyjątkowo sporo. Jak będą w tym roku wyglądać duety kierowców? Zgoła inaczej.

 

Zacznijmy od czołowych ekip bo tam dzieje się… najmniej, a zarazem najbardziej interesująco. Red Bull czeka zmiana na stanowisku fotela numer 2, które opuścił Mark Webber, dając szansę na awans Danielowi Ricciardo. Australijczyk za Australijczyka to opcja brzmiąca tak jakby jednego z nich zamienić jego kopią. I jest to zrozumiałe, bowiem Daniela czeka bez wątpienia posłuszeństwo jeszcze większe niż Marka. Pytanie czy dotychczasowy kierowca Toro Rosso wniesie takie same umiejętności, co jego starszy poprzednik?


Ogromną niewiadomą będzie przyszłoroczna dyspozycja duetu McLarena. Podczas gdy Jensonowi Buttonowi przyjdzie zaadaptować się do nowych bolidów, z czystym kontem do Formuły 1 wejdzie Kevin Magnussen, 21 letni duński kierowca wyścigowy, mistrz Formuły Renault 3.5 oraz dziecko programu rozwojowego McLarena. Zespół nie boi się odważnych decyzji i udowadnia to drugi rok z rzędu, zwalniając będącego dość nietrafionym transferem Pereza, a zastępując go debiutantem. Kto jednak wie – może Duńczyk podzieli los Lewisa Hamiltona?


Zaiskrzy w Ferrari? Takie nagłówki miesiąc temu zobaczyć można było niemal wszędzie, gdzie pisano o F1. Temat już ucichł, a fabrykę Ferrari i nową-starą ekipę odwiedził już Kimi Raikkonen. Fin parę lat temu dostał dość pokaźną sumę pieniędzy, mającą przekonać go do odejścia z Ferrari i zwolnienia miejsca Fernando Alonso. Tego, któremu dziś Iceman rusza „na pomoc”, któremu będzie partnerował w próbach odzyskania mistrzowskiego tytułu dla zespołu. Jak rozstrzygnie się kwestia indywidualna? Tutaj może być ciekawie, bowiem Ferrari z trybu „gry pod jednego kierowcę” musi przestawić się na równe warunki dla duetu.


Na porażkę skazywany jest Lotus. Jest ku temu wiele powodów – pierwszy ciągnie się od zakończonego bessą sezonu, w którym znaczną rolę odegrały finanse. Pieniędzy zabrakło na równie dynamiczny rozwój pod koniec sezonu, nie było też możliwości zapłaty Raikkonenowi i domek z kart zaczął się sypać. Kimi odszedł do Ferrari, a zastąpił go… Pastor Maldonado. To może okazać się drugim problemem, wespół z partnerującym mu Romainem Grosjeanem, który postara się o naturalną rolę… lidera ekipy. Samo zestawienie dwóch „crashboyów” może doprowadzić do przeznaczenia znacznej części budżetu na kary i części zamienne, z drugiej jednak strony obu kierowców czeka kolejny etap testu dojrzałości i odpowiedzialności w nowych rolach. Obaj są szybcy, zatem jeśli szybki będzie też bolid, na przeszkodzie do dobrych wyników stanie wyłącznie regularność.

 

Force India i Sauber po zakończeniu sezonu postawiły na transakcje wymienną. Hulkenberg i Sutil zasilili swoich rywali, dając tym samym szansę pierwszemu z Niemców na powrót na stare śmieci i kto wie – może tym razem poprowadzenie lepszego bolidu. Sezon temu ta sztuka się nie udała – szybszy pod koniec 2012 r. Sauber jeździł na pół gwizdka w tym roku, a lepiej radziła sobie Force India. Sutil może powiedzieć o szczęściu, bowiem jeśli nie Sauber – to kto? Adrian zajął tym samym drugie obok Gutierreza miejsce i zablokował drzwi Sirotkinowi. W Force India pojawi się również uchodźca z McLarena – Sergio Perez znów poprowadzi „średniaka” i być może znów będzie błyszczeć.

 

W Toro Rosso zwolnił się wakat przeznaczony dla młodego talentu, przyszłej gwiazdy spod znaku byka. Daniel Ricciardo, wydaje się, spełnił założenia programu i awansował do ekipy Red Bulla, a ekipa z Faenzy gotowa jest do przyjęcie kolejnego adepta. Szczęściarzem został Daniił Kwiat, świeżo upieczony mistrz GP3 czy zeszłoroczny triumfator Alpejskiej Formuły Renault 2.0. Rosyjski talent ma szansę zabłysnąć w F1, bowiem widzi się w nim talent, nie pieniądze.

 

Zwolniony z Ferrari Felipe Massa nie musiał długo szukać miejsca w Formule 1. Brazylijczyk, chociaż nie najszybszy i nie najbogatszy, przygarnięty został przez Williamsa, zajmując miejsce u boku Valtteri Bottasa, który dość dobrze przejechał zakończoną kampanię. Massa może wnieść do zespołu sporo doświadczenia, a dość rodzinna atmosfera wewnątrz teamu wydaje się być stworzona dla Felipe, który do bezuczuciowych skał nie należy.

 

Wciąż niepewne są miejsca w Marussi i Caterhamie. W gronie kandydatów do drugiego z zespołów wymienia się Kamui Kobayashiego, za Japończykiem stać jednak muszą spore fundusze. Poza tym w Formule 1 pozostaje jeden zespół z nienaruszonym składem kierowców: Mercedes. W barwach Srebrnej Strzały nadal widzieć będziemy Lewisa Hamiltona oraz Nico Rosberga. Pod kątem równości teamu, wydaje się to być zdecydowany faworyt – jeżeli forma i osiągi bolidu dopiszą, a awarie ominą obu zawodników, wewnętrzna walka trwać może do samego końca mistrzostw.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)