Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Pierwsi zwycięzcy i pierwsze porażki Formuły 1

Pierwsi zwycięzcy i pierwsze porażki Formuły 1

Moto | 06 marca 2014 17:38 | Michał Kozera

fot. Pirelli

Po dwóch tygodniach testów i już na tydzień przed startem pierwszego tegorocznego GP w Formule 1 możemy wyłonić pierwszych zwycięzców i pierwszych przegranych. Wcale nie mówię tu o obsadzie podium, które tak naprawdę nadal stanowi dla nas zagadkę. Mam na myśli kierowców i zespoły, które zrobiły interesy życia, co wyraźnie pokazały testy.

 

 

Zacznijmy od tych, którzy wyszli na plus – znany, lubiany i podziwiany Kimi Raikkonen zostawił Lotusa w ich agonii, przenosząc się do Ferrari. Kto z Was kibicował Finowi, a kto brytyjskiemu zespołowi? Ekipa z Enstone była kiedyś naprawdę silna, a co więcej – bardzo perspektywiczna. Zniszczył ich budżet nie pozwalający wykorzystać tak ogromnego potencjału i opłacić tak świetnego kierowcę jakim jest Raikkonen. Ten zatem skorzystał z oferty Ferrari, które w ramach odnowy zespołu i prób wyniesienia go na sam szczyt szukało właśnie takiego objeżdżacza. Czemu zatem Kimi jest zwycięzcą? Opuścił okręt, który nie tylko tonie z powodu utraty załogi, ale który nie ma napędu. Czyli napędzany jest przez Renault.

 

 

Skoro francuska firma dostarcza teraz najgorsze silniki, to może być tylko lepiej. Warto jednak pamiętać, że lepsze nie oznacza najlepszego, a najlepsze nie jest jeszcze Ferrari. Wydaje się, że lepiej od nich radzą sobie wszystkie, napędzane Mercedesem maszyny, w tym także Williams. Brytyjska ekipa w tym sezonie skorzysta z niemieckich jednostek, brazylijskich umiejętności Felipe Massy i, jeżeli to połączenie odniesie sukces, w garażu napije się specjalnie przygotowanych dla nich szampanów Martini. To właśnie trzy czynniki stanowiące o tak wczesnym zwycięstwie ekipy sir Franka Williamsa, którego nazwisko może na stałe zagościć na szczycie tabel oraz list z wynikami. Póki co, za nimi testy, na których im bliżej końca, tym wyraźniejszy był progres nowego teamu Felipe Massy.

 

 

Każdy zespół to dwóch kierowców, nie można zatem zapominać o Valtterim Bottasie – już nie nowym Finie w F1. Zeszły sezon w jego wykonaniu nie był szczególnym błyskiem talentu i unikatowości, to jednak wciąż jest nazwisko, z którym wiąże się wielkie nadzieje. Kto wie – może teraz, gdy Williams może zaoferować mu lepszy bolid, Valtteri pokaże swoje możliwości i udowodni, że faktycznie jest bardzo perspektywicznym talentem?

 

 

Jeżeli tak się stanie, to smak rywalizacji pozna Felipe. Póki co jednak, Brazylijczyk trafił do miejsca dla siebie fantastycznego – Williams nie wywiera ogromnej presji na swoich podopiecznych, dając im wiele ciepła i dobrej atmosfery. Być może tym łatwiej będzie Massie zaadaptować się do nowego pracodawcy po opuszczeniu Ferrari, w którym spędził wiele lat. Jeśli do tego otrzyma szybki samochód a sam on przejdzie renesans formy i poczuje nadchodzące wyzwanie ze strony Bottasa, możemy wiedzieć fantastyczny powrót na szczyt. Zresztą – kto mu tego nie życzy?

 

 

Zaskoczyć może nas wreszcie Marussia – jej bolid może nie jest jeszcze szczytem technologicznych marzeń projektantów rosyjskiej ekipy, jednak w tym sezonie zmianie uległ jeden, kluczowy element – dostawca jednostek napędowych. Po definitywnej śmierci Coswortha w F1 (firma działała, ale w zasadzie od początku było wiadomo, że wiele nie zwojują) do wyboru byli trzej działający dostawcy. Wybór padł nie na Renault, jak zrobił to wcześniej Caterham, ale na Ferrari. To może być strzał w dziesiątkę – włoskie motory nie sprawiają takich problemów jak francuskie, a sam zespół już jest typowany do zdobycia pierwszych punktów. Piękna perspektywa, prawda?

 

 

Jeśli mamy wygranych, nie można nie wspomnieć o przegranych. Dotychczasowe zestawienie zyskało jeden, wszechobecny element. Silnik Renault jest urzeczywistnieniem wszystkich obaw, jakie wiązane były z sezonem 2014 oraz powrotem ery turbo do F1. Kompletnie nowe silniki, zupełnie odmienna filozofia niemal wszystkiego, co wiąże się z konstrukcją bolidu niosły za sobą ryzyko popełnienia błędu, który mógł zaważyć na niezawodności, a to ją typowano na kluczowy czynnik nadchodzącego sezonu. I to właśnie niezawodności brakuje silnikom Renault – szczególnie boli to Red Bulla, który kocha budować bolidy tak, by wszystkie elementy były jak najlepiej upchane w jego wnętrzu. Tego nowa jednostka napędowa nie znosi i wyraziła swoje zadowolenie już kilka razy, burząc się i dymiąc na środku toru.

 

 

W tym gorszej sytuacji znalazł się Lotus – opuścili pierwsze testy by dopracować maszynę i w pełni przygotowani wziąć się za jazdy – tak na poważnie. Niestety, konkurencja mogła się pośmiać, bo Grosjean i Maldonado jeździli poniżej oczekiwać i nawet niesymetryczny, widlasty nos E22 nie ratuje póki co sytuacji. Tonący okręt tonie nadal.

 

 

Wspomniałem o Maldonado, ponieważ to może być kolejny looser – opuścił Williams na rzecz Lotusa. Co prawda Wenezuelczyk nie musiał mieć wiele do gadania w sprawie opuszczenia Williamsa, jednak jego losy na chwilę obecną potoczyło się dosyć kiepsko. Williams wydaje się mieć dobrą passę, Lotus jeszcze większą bessę. A Pastor trafił do zespołu ze swoim „crash kolegą”, gdzie obaj nie charakteryzują się typem lidera, tym bardziej nie mając tak dużego doświadczenia, by móc swoimi umiejętnościami pociągnąć team w dobrą stronę.

 


Wyjątkowym przegranym już teraz wydaje się być Formuła 1. Warto jednak podzielić ten świat na uczestników i widzów, spośród których to Ci pierwsi mogą być wyjątkowo stratni. Wiele godzin prac, udoskonaleń, testów i analiz, liczne kilometry przejechane w celu przygotowania się w stu procentach na nadchodzący sezon tylko po to, by… silnik nie podołał trudom jednego weekendu. Taki scenariusz jest naprawdę bardzo prawdopodobny i niewykluczone, że już w Australii metę osiągną, na przykład, wyłącznie samochody napędzane silnikami Mercedesa i Ferrari. Pomniejszone o tych, którzy nie poradzą sobie z wysokim momentem oferowanym przez turbo, ale to już inna bajka.

 

 

Pytanie do Was – kto jeszcze jest w Waszej opinii zwycięzcą lub przegranym na tym etapie sezonu – czyli jeszcze przed startem?

Kategoria: Moto
Komentarze (0)