Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto W deszczu iskier - wyścigi wielu startów

W deszczu iskier - wyścigi wielu startów

Moto | 30 czerwca 2014 14:43 | Michał Kozera

fot. © Andrew Hone Photographer / Pirelli

Już kiedyś na łamach Sport4Fans pojawił się artykuł „Szalone pomysły FIA”. Czas nadszedł na część drugą, bowiem za nami zestaw decyzji na sezon 2015. Wśród nich jest powiew optymizmu – F1 będzie ładniejsza po pozbyciu się okropnych nosów, nie będzie też zakazu używania koców grzewczych. Z kontrowersji, których uniknąć się z FIA nie da, otrzymujemy nowy sposób restartu oraz kolejne ograniczenia.


Dobrą wieścią jest naturalnie to, że nadal będą w użytku koce grzewcze. Argumenty na temat bezpieczeństwa kierowców zrobiły swoje i FIA zrezygnowało z zakazania ich użycia w trakcie wyścigu. To oznacza, że zawodnicy na tor wrócą od razu gotowi do walki (na pewno w stopniu wiele większym, niż na kompletnie zimnych gumach) i walka o pozycje na podstawie postojów będzie ciekawsza.


Dobrze nastraja też chęć pozbycia się brzydoty z F1. Kolejny sezon ma przynieść regulacje, które zapobiegną rozwiązaniom w stylu „penisonosów” lub innym, równie brzydkim i niezachęcającym do oglądania. Tutaj jednak pojawia się obawa – przecież żadna wersja regulaminu nie była przygotowywana ze świadomością, jak brzydko to będzie wyglądać w praktyce. To dopiero zespoły definiowały to, interpretując przepisy w sposób przynoszący bolidowi największe korzyści. Pytanie zatem – czy tym razem sytuacja się nie powtórzy? FIA to grupa teoretyków, co pokazali już wielokrotnie przygotowując regulacje kompletnie nie trafione po wdrożeniu ich do F1. Niewykluczone, że dobre chęci skończą się jak zawsze, jeśli federacja nie skonsultuje się z zespołami.


Spadać będzie ilość testów przedszezonowych. W zimę czeka nas 12 dni, przed sezonem 2016 już tylko 6. Terminarz dni testowych podzielony zostanie na normalną część oraz tę poświęconym młodym kierowcom. Wszystkie sesje będą przeprowadzone w Europie, co ma zmniejszyć koszty logistyki. W celu poprawy wydatków zmniejszony zostanie też limit silników. W tym sezonie ma on absurdalny wymiar – zaledwie pięć nowej generacji motorów, podatnych na awarie i dopiero sprawdzanych w warunkach bojowych. Za rok będą dostępne tylko cztery i możliwe, że wówczas osiągną już one stopień niezawodności pozwalający na wytrwanie całorocznej kampanii. Pytanie tylko jak bardzo ucierpią na tym osiągi, ograniczane próbą oszczędzania jednostek?


Kolejne ograniczenia to zasada parc ferme czyli zamknięty park maszyn. Modyfikacji w samochodzie nie będzie można dokonywać już od trzeciego treningu, co oznacza że przez piątek trzeba będzie przygotować bolid „na fest”. W sezonie 2016 będzie 8 okazji, by popracować przy samochodzie w „godzinie policyjnej”. Czas na to – 7h. Do tego nie będzie można przesadzić z użyciem tunelu aerodynamicznego – dotychczasowe 80h będzie skrócone do 65h. Wszystko to w imię rozwoju i pieniędzy…


Na koniec kontrowersje pełną gębą - zmieniają się szczegóły samej rywalizacji na torze. Od przyszłego sezonu po neutralizacji kierowcy nie będą powracać do walki startem lotnym, a zajmą właściwe swojej aktualnej pozycji miejsca na starcie i z miejsca rozpocznie się rywalizacja. Słowem – wyjazd samochodu bezpieczeństwa oznacza ponowny start. Pomysł sam w sobie jest dość szalony, jednak moim zdaniem zapewni widzom ogrom emocji, dając powtórkę pierwszego okrążenia wyścigu, które przecież zawsze podwyższa tętno. Rozwiązanie to nie jest zbyt sprawiedliwą opcją dla tych, którzy emocje nam zapewniają, jednak neutralizacja sama w sobie niwelowała przewagę na torze i zwężała stawkę. Teraz FIA poszła krok dalej i przygotowała wyścigowy bum.


Do tego smaczek, istny fototrysk dla Formuły 1 – spod bolidów będą sypać się iskry! tworzący regulamin zasięgnęli nagrań wyścigów sprzed lat i spostrzegli, że w parze z dynamiczną jazdą na krawędzi idzie wiele iskier wydobywających się z bolidu. W tym celu w podłodze zamontowana będzie tytanowa płytka, która po otarciu z nawierzchnią da piękny efekt dla wszystkich widzów. Pytanie jak szybko znudzi im się tak bezsensowny bajer – po połowie wyścigu, maksymalnie dwóch?


Ktokolwiek przygotowuje przepisy w F1 i chce ją uatrakcyjnić - nadal się nie zorientował, że idzie w niewłaściwą stronę. Już od dawna.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)