Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Morderstwo z premedytacją czy w afekcie?

Morderstwo z premedytacją czy w afekcie?

Moto | 04 września 2014 22:09 | Mateusz Ziubiński
Gdy przestrzeliłeś punkt hamowania o 10 metrów mogłeś już tylko liczyć na litość włoskiego żwiru...
fot. Flickr
Gdy przestrzeliłeś punkt hamowania o 10 metrów mogłeś już tylko liczyć na litość włoskiego żwiru...

Rozpoczyna się weekend wyścigowy na legendarnym, włoskim torze Monza. Niestety wydaje się, iż owa "legendarność" stopniowo jest przykrywana grubą warstwą... asfaltu.

 

Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia zmian technicznych prowadzonych na torze przed zbliżającym się GP Formuły 1. Okazało się, iż włodarze obiektu postanowili na częściowe wyasfaltowanie pobocza przy chyba najbardziej znanym zakręcie tego toru - bardzo szybkiej, trudnej i technicznej Parabolice. Idealne przejechanie tego zakrętu jest niesamowicie ważne, ponieważ wyprowadza kierowców na prostą startową, na której to uzyskiwane są największe prędkości maksymalne w skali całego sezonu.

 

W poprzednich latach zaraz za krańcem toru znajdował się coraz rzadziej wykorzystywany na nowych torach żwir, który to bardzo rzadko wybaczał kierowcom ich błędy. Każda wizyta na poboczu mogła skończyć się uszkodzeniem podłogi, niemożnością wyhamowania i uderzeniem w pobliską bandę, a w minimalnym wymiarze kary ubrudzeniem i uszkodzeniem ogumienia.

 

Każdy kierowca zmierzający w stronę Paraboliki czuł ryzyko wiążące się z ewentualnym błędem popełnionym na hamowaniu do tego zakrętu. A zadanie było bardzo trudne, bo prędkość wynosiła sporo ponad 300 km/h, a bądź co bądź zakręt w przybliżeniu zakreśla kąt 180 stopni! I właśnie w tym miejscu jest sedno zawodu, jaki sprawił wszystkim kibicom (ale także niektórym kierowcom) projekt poprawy bezpieczeństwa na torze...

 

W stawce znajdują się tacy kierowcy, którzy z biegiem weekendu wykręcają coraz lepsze czasy, z każdym kółkiem poprawiając swoje tempo. Są również inni (mniej liczni, ci najlepsi), którzy od pierwszego okrążenia potrafią jechać na 100% swoich możliwości. Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Fernando Alonso wygrał w tym sezonie kilka pierwszych treningów, to tutaj leży odpowiedź na to pytanie. Zdarzało mu się to szczególnie na torach, które można uznać za "bardziej niebezpieczne" od tych, na których błąd wiąże się z przejechaniem pewnego dystansu po asfaltowym poboczu. Na tych torach, kiedy inni kierowcy niepewnie szukali limitów, Fernando prezentował to, na co stać aktualnie jego bolid.

 

Tory klasyczne to obiekty, jakby to nazwał prawdziwy Amerykanin z krwi i hamburgerów, dla kierowców z wielkimi jajami. Tory, na których za błędy się płaci. Żwirowe pułapki, bandy w odległości kilku metrów od toru, to to, co prawdziwi kierowcy lubią najbardziej. "Zwiększanie bezpieczeństwa" w taki sposób jak na Monzy powoduje, że coraz bardziej zmniejsza się czynnik wpływu kierowcy na tempo kombinacji bolid - kierowca. Dlaczego? Dlatego, że każdy zawodnik może jechać na limicie, bo wie, że ewentualny błąd nie będzie go słono kosztować. Kierowca topowy jedzie na limicie, bo tego błędu po prostu nie popełni.

 

Najbardziej widać to na przykładzie kierowców Mercedesa - Hamilton (ten utalentowany) mówi, że lubi tory klasyczne i chętnie ścigałby się na torach z lat 90, a Rosberg (ten drugi) stwierdza: "To był jeden z bardziej ryzykownych zakrętów w kalendarzu. Definitywnie zwiększyło to bezpieczeństwo, więc to dobry kierunek.". Ponoć asfalt na poboczu Paraboliki został wylany dla zwiększenia bezpieczeństwa pod kątem motocykli, co może sugerować, iż zabójstwo na charakterze tego zakrętu nie zostało popełnione z premedytacją. Mimo to już wiemy, że teraz kierowcy będą głowić się, w jaki sposób wykorzystać go w celu poprawy tempa jazdy, nie martwiąc się, czy następne dohamowanie do Paraboliki nie będzie ich ostatnim w tej sesji...

 

Subiektywny i zawiedziony,

Mateusz Ziubiński

 

Kategoria: Moto
Komentarze (0)