Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Wielka siła Mercedesów, wielkie dno Lotusa

Wielka siła Mercedesów, wielkie dno Lotusa

Moto | 06 września 2014 16:59 | Michał Kozera

fot. Mercedes AMG Petronas / facebook.pl

Hamilton nareszcie odkuł się w kwalifikacjach i zrobił to w momencie idealnym, bo kiedy jeśli nie po konflikcie w teamie? Za nim wystartuje Rosberg i być może w pierwszym zakręcie znów będzie musiał się wykazać. Monza natomiast daje kolejny sygnał jak bardzo dominujące są dziś Mercedesy oraz ich silniki. Nie to co Lotus…

 

Zaczynając od końca, warto właśnie zwrócić uwagę na Lotusa. Absolutnie fatalna okazała się konstrukcja napędzana francuskim silnikiem. Niegdyś szybki i ogromnie perspektywiczny team, dziś obraz dna kompletnego, swoimi onboardami budzący lekki strach o bezpieczeństwo kierowców. Naprawdę kiepsko prowadził się Lotus i trochę to tłumaczy chociażby przypadek Maldonaldo na Spa. Podczas treningu oraz kwalifikacji mogliśmy obserwować wykresy prędkości w Parabolice i tam bolid z Enstone odstawał niesamowicie wyraźnie od reszty stawki. Obrazu nędzy dopełnił czas – Grosjean zaledwie 0,040s przed Kobayashim. Klękajcie narody, bo Lotus już jest na kolanach.


Nie znaczy to jednak, że aż tak dramatycznie jest w Renault. Silnik umieszczony w lepszym bolidzie dawał radę i spokojnie dotarł do Q2, a na koniec prowadzony przez Daniiła Kwiata ukończył kwalifikacje na 11. pozycji. Niewiele gorzej Vergne, bo 13. Nie było źle, szkoda tylko, że Kwiat ma karę 10 pozycji więcej na starcie za zmianę skrzyni biegów. Mimo to może być wysoko.


Jeszcze wyżej dowieźli się kierowcy Red Bulla, jednak tutaj zaczyna już się część o dominacji Mercedesa (tak, z pominięciem Ferrari). Vettel i Ricciardo nie mieli większych szans na Monzy. Tutaj króluje mały docisk, także główny atut Red Bulla odpada, tutaj także brylują największe v-maxy, dlatego niezwykle ważna jest moc Mercedesa. Najgorszy scenariusz dla ekipy z Austrii na szczęście nie zakładał odpadnięcia w Q2 i pozwolił na miejsca 8-9. W wyścigu mogą jeszcze stracić, bo przecież za nimi jest Perez w Force India–Mercedes, którego motor może generować duże prędkości, a okazji do wyprzedzania będzie wiele.

 

Mercedes Mercedesowi jednak nie równy i na czele znów fabryczny zespół. Po raz kolejny nie obyło się bez zdeklasowania – Bottas w Williamsie stracił ponad 0,5s do Hamiltona, a 0,3s do Rosberga. Mówiło się, że wiatr w żagle złapał McLaren, ale więcej w tym wiatru w turbinę i mocy w silnik, bo gdzie, jeśli nie tu, wykorzystać najlepszy element bolidu? Znów Magnussen przed Buttonem, nad którym zbierają się ciemne chmury. Jak jednak mówił Ron Dennis – nikt nie musi opuszczać zespołu.


Na ciekawe spostrzeżenie pozwolił sobie Fernando Alonso, który zinterpretował wyniki w ciekawy sposób: „To dla mnie pozytywny sygnał, widzę dwa Mercedesy, dwa Williamsy, dwa McLareny, jedno Ferrari oraz dwa RedBulle, więc osobiście uważam, że potrafię wycisnąć limity z samochodu.”


Medal ma jednak dwie strony i tą gorszą tym razem jest Raikkonen, który przyznał, że popełnił w kwalifikacjach kilka błędów. Zresztą, jeżeli Fernando widzi same duety wokół siebie, to może dla tych zespół obaj kierowcy kręcą limity, a w Ferrari tylko jeden? Tym razem Kimi limit przekroczył i odbiło się to na czasie, a wyprzedzanie tutaj nie będzie łatwe, jeżeli przeciwnikami będą rywale z Mercedesem. Dlatego wydaje się, że 7 miejsce to maksimum dla Fina.

 

Więcej można się spodziewać po Alonso. Co prawda on dziś był „best of very rest”, jednak błędy się zdarzają i Hiszpan dzięki nim może „ugryźć” jakiegoś Mercedesa z przodu. Kimiemu takiej jakości nie wróżę, za to nie zdziwią mnie problemy Red Bulla, o czym wspominałem. Przebijać się może i powinien Nico Hulkenberg, który swoim Force India wylądował na 14 dopiero miejscu.

 

A gdyby tak jeszcze popadało? Kto wie – nie tylko deszcz paść musi, również i silnik potrafi nawalić, a tutaj gaz w podłodze trzyma się na tyle długo, by możliwe było zamęczenie motoru. Nawet mimo wystarczającego chłodzenia i zabetonowanej Paraboliki, dającej nienaturalny komfort w przypadku błędu i więcej niż nienaturalny ból, gdy spojrzeć na zniszczoną legendę.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)