Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Dwie dziesiąte do bariery szybkości

Dwie dziesiąte do bariery szybkości

Moto | 09 listopada 2014 15:28 | Mateusz Ziubiński
Przebudowany wjazd do boksów raczej nie przyspieszył bolidów, ale nowy asfalt już mógł.
fot. Rober Salamao, Flickr
Przebudowany wjazd do boksów raczej nie przyspieszył bolidów, ale nowy asfalt już mógł.

W kwalifikacjach do GP USA pierwszy raz w tym sezonie okazało się, że zdobywca Pole Position przejechał swoje okrążenie szybciej, aniżeli miało to miejsce w zeszłym sezonie. Był to jednak dopiero wstęp do tego, czego doświadczyliśmy na torze Interlagos.

 

Przed startem sezonu wszyscy żyli w przekonaniu, że przez zmniejszenie pojemności i liczby cylindrów jednostek napędowych, a także nowe przepisy uszczuplające dozwolony poziom docisku aerodynamicznego, nowa Formuła 1 zostanie daleko w tyle za poprzednimi jej generacjami. Mowa oczywiście o pozostaniu w tyle pod względem tempa bolidów. Na początku wiele na to wskazywało. Paradoksalnym wydarzeniem z GP Australii było na przykład to, iż jeden z kierowców Caterhama był w kwalifikacjach wolniejszy od zawodników ekipy sponsorowanej przez Caterhama w… GP2.


Pierwszą wzmianką o tym, że nowe bolidy niekoniecznie muszą być o 5 sekund wolniejsze na okrążeniu od bolidów z epoki V8 była zdolność do osiągania dużych prędkości na prostych. Dzięki wykorzystaniu hybrydowego układu napędowego i zastosowaniu nowoczesnych technologii nowe silniki nie mają dużego ubytku mocy, a większy limit wykorzystania „dopalacza” ERS przekłada się na (w zależności od toru) większe o 10 – 20 km/h prędkości maksymalne na prostych.

 

Wraz z biegiem sezonu każdy coraz lepiej poznawał swój bolid, a przede wszystkim prawa nim rządzące. Przez mocno ograniczoną liczbę testów doświadczenie było zdobywane wraz z kolejnymi wyścigami. Z każdym kilometrem możliwe było lepsze wykorzystanie potencjału drzemiącego w jednostce napędowej, czy lepsze opanowanie systemu hamulcowego typu „by wire” (by wire oznacza mniej więcej tyle, co brak mechanicznego połączenia pomiędzy pedałem hamulca, a samymi hamulcami…).

 

Nowa F1 staje się coraz szybsza. Pierwsza wzmianką o tym było właśnie GP USA, gdzie to Nico Rosberg zdobył Pole Position z lepszym czasem, aniżeli Sebastian Vettel w roku ubiegłym. Oczywiście jest to wszystko mocno naciągane, bo trudno porównywać na innej zasadzie warunki panujące na torze, aniżeli tylko na takiej, iż w obu przypadkach było sucho. Każdy miał do dyspozycji inne opony i tak dalej. Jednak liczy się sam fakt, że pomimo założeń, iż nowe bolidy będę dużo wolniejsze, to w praniu wyszło to nieco inaczej.

 

Przyszła kolej na GP Brazylii. Dzięki nowej nawierzchni (która jest sama w sobie bardziej przyczepna, ale też przez to, że jest nowa, to wydziela wciąż sporą ilość śliskich olejów) oraz uległej decyzji Pirelli co do doboru opon, tempo kierowców jest wręcz szokujące. Absolutny rekord okrążenia na torze Interlagos należy do Rubensa Barrichello uzyskany w pierwszej części kwalifikacji w roku 2004, za kierownicą wyposażonego w 3 litrowy silnik V10 bolidu Ferrari (o mocy bagatela 920 koni mechanicznych!). Rekord ten wynosi dokładnie 1:09.822, a film z tego przejazdu zamieszczam poniżej. Tymczasem w tym roku, najlepsze okrążenie w eliminacjach przejechał Nico Rosberg, pokonując pętlę brazylijskiego obiektu w czasie 1:10.023 (onboard również poniżej). Dokonał tego w bolidzie Mercedesa, dysponując tylko sześcioma cylindrami i pojemnością 1.6 litra… (co ciekawe uzyskał na prostej prędkość około 15 km/h większą, aniżeli Barrichello na rekordowym okrążeniu). Można się jeszcze odnieść chociażby do poprzednich sezonów, gdzie w 2012 roku (w 2013 decydującym czynnikiem był deszcz) najlepszy czas w trakcie weekendu wyniósł dokładnie 1:12.458 (autorstwa Lewisa Hamiltona w McLarenie na oponach pośrednich, gwarantujący mu Pole Position).

 

 

 

Kierowcy w Brazylii dysponują oponami miękkimi i pośrednimi. Pierwotnie Pirelli chciało tutaj zabrać opony pośrednie i twarde (tak jak w sezonach ubiegłych), jednak pojawiły się głosy krytyki, co do takiego rozwiązania. Najgłośniej krzyczał Felipe Massa, który uważał, że tak twarde opony mogą stanowić zagrożenie w trakcie jazdy. Pirelli uległo namowom i przywiozło miększe mieszanki, co prawdopodobnie w wyścigu zagwarantuje niesamowite widowisko. Odnosząc się w takim razie do czasów z sezonu 2012 może się wydawać, że to opony mają decydujący wpływ na tempo bolidów. Warto jednak zauważyć, że Pirelli zdecydowało się na zwiększenie twardości opon przed tym sezonem, aby ograniczyć ich ziarnienie i zwiększyć ich szanse na walkę z gigantycznym momentem obrotowym nowych bolidów.

 

Oczywiście wszystkie przytoczone tutaj fakty i mity to czyste spekulacje i bardzo względne porównania. Mimo wszystko jestem pod ogromnym wrażeniem inżynierów pracujących w Formule 1. Ci kolesie zawsze mają wiatr w oczy serwowany przez FIA za pomocą coraz to bardziej dziwnych przepisów. Jednak zawsze znajdą oni sposób na obejście lub fantastyczne wykorzystanie przepisów celem zaprojektowania diabelnie szybkich maszyn. Nowa Formuła 1 byłaby naprawdę ekscytująca i szalona tak jak w swoich złotych czasach, jednak całe wrażenie zabijają przepisy ograniczające zużycie paliwa i limit wykorzystania jednostek napędowych… Mam jednak przeczucie, że za kilka lat wszystko wróci na dobre tory. Musi.


Subiektywny i mimo wszystko zachwycony,
Mateusz Ziubiński


Zobacz również
Gdy bolid buduje się wokół silnika
5-lis-2014


Zobacz również
Moc to nie wszystko!
2-lis-2014

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kategoria: Moto
Komentarze (0)