Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto 52. RAJD BARBÓRKA: Zeznania kibica część I

52. RAJD BARBÓRKA: Zeznania kibica część I

Moto | 07 grudnia 2014 16:17 | Mateusz Ziubiński
Kajto frunął od samego rana i odleciał pozostałym w klasyfikacji Rajdu
Kajto frunął od samego rana i odleciał pozostałym w klasyfikacji Rajdu

Sobota, godzina 6:15. Za oknem ciemno – szaro, na drodze gołoledź. Czy istnieje coś, co może skusić do opuszczenia pola grawitacyjnego własnego łóżka i wygrzanej kołdry celem wystawienia swojej odporności immunologicznej na całodzienną próbę wytrzymałości? Istnieje – to Rajd Barbórka!

 

Kolejna (52.) edycja słynnej rajdowej imprezy rozgrywanej corocznie w stolicy była idealną okazją dla każdego fana motoryzacji na zbliżenie się do tego sportu, podpatrzenie z bliska jak to wszystko działa i jakimi prawami się kieruje. W zasadzie nazwa Rajd jest tutaj podawana troszkę na wyrost, ponieważ kierowcy pokonują dużo więcej kilometrów na dojazdówkach, niż na odcinkach specjalnych, ale to nie jest tutaj ważne. Celem imprezy jest wielkie show serwowane przez wszystkie załogi dla kibiców. Po długim i wymagającym sezonie rajdowym Rajd Barbórka jest swoistego rodzaju wisienką na torcie. Deserem, którym załogi mogą podziękować wszystkim swoim kibicom za udzielane wsparcie i doping na przestrzeni całego roku.

 

Oczywiście wczesna pobudka nie była małym wyzwaniem. Pierwszy OS rajdu startował już o 7:50, była to próba na Torze Służewiec. Na szczęście jako sposób przemieszczania się pomiędzy odcinkami wybraliśmy samochód. Jednak pojawiały się także minusy takiego rozwiązania, a mianowicie często sporym problemem było parkowanie. Oczywiście parkingi były wytyczone, ale koszt miejsca parkingowego postanowiłem przemilczeć.

 

Im bliżej Służewca byliśmy, tym bardziej byliśmy pewni, że zmierzamy w dobrym kierunku. Co chwila na światłach spotykaliśmy kolejne załogi zmierzające na start, gdzieniegdzie na osiedlach spotykaliśmy stojące na podnośnikach rajdówki oczekujące na zmianę kół. A gdy dojechaliśmy na miejsce, większość potencjalnych miejsc parkingowych zajęte było przez uwijające się wokół samochodów sztaby mechaników.

 

Odcinek na Służewcu był nieobecny w zeszłorocznej edycji imprezy, dlatego też z zaciekawieniem podążaliśmy do stref przeznaczonych dla kibiców. Co ciekawe aby dostać się do jednej z nich musieliśmy przedostać się przez tzw. Przejście kontrolowane. W miejscu, gdzie kierowcy wypadali przez bramę z otwierającego się zakrętu na stosunkowo długą jak na realia tego rajdu prostą, my musieliśmy w odpowiednim momencie przeciąć trasę. Przy jeszcze obniżonym współczynniku świadomości taki nagły skok adrenaliny naprawdę pomógł się rozbudzić.

 

Pełne rozbudzenie nastąpiło, gdy na trasie pojawił się FELIX. W zasadzie nie chodziło stricte o niego, a o jego Mitsubishi, które według nas było najgłośniejszym autem na Barbórce. Odcinek na Służewcu był bardzo ciekawie zorganizowany, ponieważ z jednego miejsca można było obserwować samochody w kilku zakrętach, pokonywanych przy różnych prędkościach. Oczywiście najbardziej oczekiwaliśmy na przejazdy kierowców z czołówki oraz na wielki pojedynek pomiędzy Tomaszem Kucharem a Kajetanem Kajetanowiczem. Pierwsze przejazdy tych kierowców od razu wykazały, w jak bardzo zróżnicowanych specyfikacjach samochodów startują ci zawodnicy. Załoga Kuchar/Dymurski ujarzmiała Subaru Imprezę STI R4, samochód o gigantycznej mocy, ale bez większych modyfikacji aerodynamicznych. Natomiast Kajto wraz z Jarosławem Baranem zasiadali za sterami Forda Fiesty R5+ (plus, czyli R5 o większej mocy i tylnym skrzydle z Fiesty RS WRC), auta słabszego od Subaru, ale za to o świetnym docisku aero. Wszystko to przekładało się na styl jazdy – Kuchar wykonywał piękne slajdy i osiągał wielkie prędkości na prostych, natomiast w przypadku Kajto wszystko wyglądało bardzo spokojnie i stabilnie, jednak na zegarku okazywało się, iż w rzeczywistości było niesamowicie szybko.

 

Po przejeździe Kajto, który zamykał stawkę kierowców, obejrzeliśmy jeszcze kilka załóg startujących w 52. Rajdzie Barbórka Legend. Zobaczenie na trasie starego Opla Kadetta, czy poczciwego „dużego Fiata” było na pewno nie lada gratką szczególnie dla starszych kibiców, którzy gdzieś jeszcze na dnie szafy mają plakaty tych samochodów z czasów, kiedy rządziły one na rajdowych trasach.

 

Tak samo jak w zeszłym roku zastanawialiśmy się, w jaki sposób załogi dały radę zdążyć dojechać na odcinek w Rembertowie, tak samo teraz my zastanawialiśmy się w jaki sposób możliwe było przemieszczenie się ze Służewca do Klaudyna, gdzie to rozgrywany był OS STW Center. Niestety nasz samochód nie posiadał tak bogatego zasobu mocy co pojazdy startujące w Barbórce, więc musieliśmy zrezygnować z oglądania drugiego odcinka specjalnego i udaliśmy się na serwis zlokalizowany obok Autodromu Bemowo.

 

Również na Bemowie rozgrywany był kolejny odcinek specjalny. Kiedy załogi w ośkach walczyły o przetrwanie na śliskiej nawierzchni, my zwiedzaliśmy serwis polując na tak zwane bonusy. Udało spotkać się Kajetana podpisującego plakaty, a także krzątającego się przy swoim Subaru Wojtka Chuchałę. Sam odcinek na Bemowie był bardzo ciekawy z uwagi na połączoną część asfaltową na torze wytyczonym przez opony i beczkę i niezmienną od lat część szutrową.

 

Ogromną zmianą na plus względem zeszłorocznej edycji była zmiana konfiguracji odcinków. Mianowice każdy kierowca w trakcie jednej próby pokonywał dany odcinek dwukrotnie, gdyż każdy z odcinków na większości dystansu zapętlał się. To pozwalało dwukrotnie zobaczyć swoich ulubieńców na trasie i chociażby zrobić większą liczbę zdjęć, gdyby poprzednie ujęcie nie było warte milionów westchnień. Dodatkowo na trasie znajdowały się zawsze dwie załogi (oczywiście wypuszczane były one w odpowiednich odstępach) co jeszcze bardziej podkręcało emocje i adrenalinę. Nie obyło się oczywiście bez wpadki, która mogła mieć poważne konsekwencje w związku z dwoma autami na trasie, kiedy to rozpoczynający odcinek na Bemowie Oleksowicz pomylił się i pojechał wprost pod koła nadjeżdżającego Rzeźnika. Na szczęście obyło się bez „rzeźni”, gdyż Oleksowicz szybko usunął się z kursu zderzeniowego i sytuacja zakończyła się całkiem niewinnie.

 

Wyniki przejazdów były bezlitosne dla całej stawki. Kajetan Kajetanowicz udowadniał swoją wyższość nad wszystkimi rywalami i pewnie zbliżał się do drugiej wygranej w Rajdzie Barbórka. Co prawda, gdy w piątek na konferencji prasowej podszedł do nas gdy odbieraliśmy akredytacje na rajd, spytany, czy też stoi w kolejce, odpowiedział, że jeżeli nie dostanie się na Karową to będzie musiał sobie załatwić bilet. Jednak sobotnia rzeczywistość nie dopuściła takiego zagrożenia.

 


Zobacz również
52. RAJD BARBÓRKA: serwis [FOTORELACJA]
8-gru-2014

Po odcinku na Bemowie wszystkie załogi udały się ponownie na Tor Służewiec. My natomiast przekornie udaliśmy się na OS STW Center, aby tam poczekać na przejazdy najlepszych. Gdy dojechaliśmy na miejsce na trasie walczyły już załogi w samochodach z napędem na jedną oś. Trochę smutno było patrzeć, jak nieporadni byli kierowcy za sterami tych maszyn, kiedy to w środku zakrętu, gdzie pożądane było zarzucenie tyłem, możliwe było jedynie ucieknięcie przedniej osi związane z dodaniem gazu… Dlatego też emocje zaczęły się dopiero w momencie, gdy do akcji wkroczyły samochody 4x4. Oglądając przejazdy kolejnych kierowców wytworzyliśmy sobie pogląd na temat podstawowych aut startujących w rajdzie, a mianowicie: najbardziej tak zwanymi bokami prowadzały się Lancery, bardzo podsterowne były samochody Subaru WRX, Fiesty skrzętnie szukały przyczepności i starały się zachowywać niczym wyścigówki z torów, a Subaru STI znajdowały się gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Oderwaniem od tego wszystkiego była szybka i zwinna Skoda Fabia S2000 Grzegorza Grzyba, który w naszej opinii był niespodzianką tego weekendu.

 

Wszyscy zawodnicy bardzo pozytywnie odnosili się do zachowań kibiców. Postanowiliśmy nagrać załogi przyjeżdżające na OS, wszyscy do nas machali i odpowiadali na nasze gesty. Właśnie takie szczegóły budują niesamowitą atmosferę Rajdu Barbórka.

 

OS STW Center debiutował w tym roku w Rajdzie i naszym zdaniem wypadł bardzo dobrze. Trasa była co prawda wytoczona na ogromnym placu w wyniku czego trudno było połapać się, w jakim dokładnie miejscu znajduje się dana załoga, ale ponownie świetne wrażenie zrobił fakt, że każdy kierowca wykonywał dwa okrążenia i robił to w towarzystwie innego rywala.


Piąty odcinek specjalny okazał się jedynym, na którym to Kajetanowicz ustąpił pola rywalom i ustąpił aż dwóm załogom. Były to mianowicie duety Grzyb/Siatkowski i Nivette/Natkaniec, którzy to ex aequo wygrali ten przejazd. Nie zmieniał oto jednak za bardzo faktu, że Kajto miał gigantyczną przewagę, jak na przejechany dystans i w zasadzie jedynie katastrofa na Bemowie mogła pozbawić go wygranej.

 

Wizyta na STW Center pozwoliła nam wypełnić założenia, które mówiły, że należy odwiedzić każdy z trzech odcinków specjalnych. Dzięki temu, że wymagająca dla samochodów trasa tego odcinka mocno obciążyła ogumienie aut, po każdym z przejazdów tego OSu zaplanowany był serwis. To pozwoliło nam spokojnie wrócić na Bemowo i przemieścić się w okolice słynnego mostka, na którym to kierowcy co roku wykonują efektowne skoki. Podekscytowani tym, co zobaczyliśmy do tej pory, byliśmy głodni jeszcze większej porcji wrażeń. Na szczęście zawodnicy bardzo smacznie karmili nas swoimi popisami. Mostek rozpoczynał sekcję szutrową, która była bardzo zdradliwa i wyboista. To nie zmieniało nic w podejściu kierowców. Niesamowita szybkość w bardzo ciasnych sekcjach bez najmniejszego marginesu na błąd wywierała ogromne wrażenie na wszystkich zgromadzonych na odcinku kibicach. W ramach ciekawostki oglądaliśmy jak na hopce skakał człowiek, który skoczyło nas z kosmosu! Chodzi oczywiście o Felixa Baumgartnera.

 

Spektakularne przejazdy odcinka na Bemowie zakończyły rywalizację w 52. Rajdzie Barbórka. Nie było niespodzianki i ze zwycięstwa cieszyć się mógł Kajetan Kajetanowicz wraz z Jarosławem Baranem. Widać było ich radość zaraz po ostatnim przejeździe, kiedy to udało nam się złapać Fiestę R5+ podróżującą z powrotem do serwisu. Załoga machała nam przez otwarte okno i z uśmiechami na twarzy odjechała w stronę największego wyzwania tego dnia – Kryterium Asów na Karowej.

 


Wrażenia jakie przyprawił nam 52. Rajd Barbórka miały być jedynie delikatnym wstępem do tego, co miało wydarzyć się wieczorem na Karowej. Zraszający trasę lekko marznący deszcz i bardzo wyrównana sprzętowo czołówka zapowiadała gigantyczne emocje na najbardziej kultowym odcinku specjalnym w Polsce. I my też tam byliśmy, fotki z Kucharem i Hołowczycem robiliśmy, a to co zobaczyliśmy, w kolejnej części wpisu umieściliśmy… (część druga relacji już wkrótce!)

 

W imieniu Ekipy Redakcyjnej SPORT4FANS,
Mateusz Ziubiński

Kategoria: Moto
Komentarze (0)