Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Zapłodnić wyobraźnię – ale nie mieszczuchów

Zapłodnić wyobraźnię – ale nie mieszczuchów

Moto | 25 stycznia 2015 16:28 | Michał Kozera

fot. Bronisław Komorowski / facebook.com

Wspaniałe wyniki polskich zawodników w Rajdzie Dakarze doprowadziły do wyjątkowego spotkania prezydenta Bronisława Komorowskiego z Rafałem Sonikiem oraz Krzysztofem Hołowczycem. Głowa naszego kraju skorzystała z okazji, by swoimi słowami pokrzepić rodaków do działań i spełniania marzeń, jednak trzeba pamiętać, że jeśli coś zmieniać, to zacząć trzeba od siebie.

 

Nieczęsto piszę o polityce, tym bardziej w miejscu poświęconym na zupełnie inne tematy, jakim niewątpliwie jest SPORT4FANS. Dziś jednak, parę dni po wspomnianym wyżej przemówieniu, postanowiłem zwrócić uwagę jak niesamowicie minął się z celem nasz Prezydent, próbując „zapłodnić mieszczuchów przed telewizorami”. Mieszczuchów, którzy chcą sportu, do którego uprawiania nie zachęca właśnie polityka.

 

Bo prezydent Komorowski nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo się myli. Felerna, w moich oczach, wypowiedź Komorowskiego nie tylko miała swoje okolicznościowe podstawy w wynikach na Dakarze, ale zbiegła się również z przykrym wydarzeniem dla polskiego motorsportu – zamknięciem Toru Lublin. Wraz z wejściem w nowy rok swoją działalność zakończyła pętla sprawiająca ostatnio ogromne problemy okolicznym mieszkańcom oraz inwestorom budowlanym. W sąsiedztwie obiektu powstało osiedle mieszkaniowe, którego mieszkańcy z dość oczywistych przyczyn mają prawo i uskarżają się (choć naturalnie nie wszyscy) na częste wizyty kręconych nieopodal do limitu maszyn. Nie o tym jednak – sytuację przedstawiałem już niespełna półtora roku temu.

 

Zmieniło się niewiele, poza tym że sam obiekt został wykupiony i ostatecznie zamknięty, a niewykluczonym jest, że jego przyszłość stanowią wielopiętrowe budynki. Tym samym z motorsportowej mapy Polski znika tor – jedno z nielicznych miejsc, gdzie mieszczuchy sprzed telewizorów mogą wykorzystać swoje dwa lub cztery kółka w sposób bardziej emocjonujący niż w miejskiej dżungli świateł i korków.

 

I właśnie - mieszczuchy przed telewizorami. Już to, co padło z ust prezydenta Komorowskiego, może brzmieć kontrowersyjnie i nieco obraźliwie w stronę jego własnego narodu. Intencje były w jakimś stopniu dobre i to rozumiem – chodziło o pobudzenie ambicji, pokazanie, że można. Można nie tylko wygrać Dakar, ale osiągać cele, niekoniecznie wymagające ogromnej emisji spalin i ryku silnika. Niestety, z dobrą myślą przyszły fatalne słowa. Okolicznościowo i sytuacyjnie mocno nietrafione, bo przecież doskonale sami znamy dzisiejsze realia, które dobrze obrazują zmotoryzowani młodzi ludzie. Ściganie się po nocach, szaleństwa na parkingach czy korzystanie z ośnieżonych ulic by poczuć trochę kontrolowanego braku przyczepności.

 

Zachowania takie są szeroko karcone – i oczywiście słusznie, bowiem większość takich zabaw wymaga złamania wielu przepisów czy stwarzania niebezpieczeństwa na drodze. Nie mówi się jednak o drugim dnie, czyli możliwości poprawy swoich umiejętności, poznania swojego samochodu w warunkach bardziej wymagających niż zahamowanie do świateł w nudnym i powtarzalnym ruchu miejskim. Chociaż zauważa się nieustającą chęć uwolnienia adrenaliny i wykorzystania więcej niż 4000 obrotów na liczniki, nie próbuje się zwrócić uwagi na fakt, że uliczne czy parkingowe zabawy są efektem braku właściwszych ku temu miejsc. Wiem co mówię – sam wielokrotnie chciałem sprawdzić zachowanie samochodu przy ostrym hamowaniu w zakręcie, na śliskiej nawierzchni lub reakcję na kręcenie kierownicą gdy stracę chociaż część przyczepności. Nie chcę czekać na moment, gdy znajomość tej umiejętności będzie decydowało o ewentualnym wypadku. W centrum Polski spadł zresztą śnieg – ilu z Was wykorzystałoby to, by raz czy dwa zaciągnąć ręczny na zakręcie?

 

- Jestem pewien że ten niebywały sukces gdzieś zapłodni także i polską wyobraźnię wielu, wielu różnych mieszczuchów, którzy siedzą na ogół przed telewizorem – powiedziała głowa państwa.


Zatem panie Prezydencie – mówi się, że jeśli chce się zmian, należy zacząć od siebie (oczywiście nie dosłownie w tym wypadku). Warto zapłodnić także i wyobraźnie wielu, wielu rządzących, którzy niech dadzą szansę na odejście od telewizora. Straciliśmy jeden tor, a to wcale nie musi być odosobniony przypadek. Postawmy na rozwój tej dziedziny w Polsce – dajmy szansę nie tylko mieszczuchom, ale też młodym-gniewnym ze stereotypowym BMW na szlifowanie swoich umiejętności na torach. Skoro Sonik i Hołowczyc pokazali, że można – popracujmy nad obiektami do jazdy terenowej, by dać wytchnienie tak nękanym przez quadowców lasom. Kubica i Giermaziak pokazują swoje możliwości od dawna, a młodych talentów u nas jest więcej.

 

Rozwiązania tych problemów są proste, chociaż kosztowne. Jednak jak dociera niejednokrotnie do naszych uszu, duże pieniądze idą na wiele rzeczy w ogólnej opinii absolutnie niepotrzebnych.


Jeśli się chce, to można. Trzeba tylko mieć gdzie.

 

Michał Kozera

@KozeraM

Kategoria: Moto
Komentarze (0)