Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto F1: Kasa nie równa się wynik

F1: Kasa nie równa się wynik

Moto | 31 marca 2015 23:22 | Michał Kozera

fot. wtf.co.uk

Jeden z zagranicznych portali przygotował szacunkowe zestawienie budżetów, jakimi dysponowały zespoły w minionym sezonie. Uwagę zwracają nie tylko różnice między kolejnymi sumami ale też zespoły – te osiągające więcej oraz te, nie dopinające celów zgodnych z ich wysokościami budżetowymi. Jak się okazuje, nie za wszystko można zapłacić. 


Jesteście w stanie sobie wyobrazić ile dzieli najbogatszy i najbiedniejszy zespół minionego sezonu? Już podaję odpowiedź: 365 milionów euro. W tej sumie mieści się budżet Mercedesa, który mimo swojej całkowitej dominacji wcale nie okazał się tym, który szastał walutą Starego Kontynentu. Rozrzutnikiem w Formule 1 okazał się Red Bull, który wydał aż 435 milionów na walkę o, jak się okazało, zaledwie drugie miejsce. W tę cenę wliczyć też trzeba przygotowanie bolidu na obecny sezon, w którym, póki co ekipa z Milton Keynes prezentuje fatalne tempo.

 

Red Bull 425 milionów euro

 

Wszystkiego bowiem się nie kupi. Owszem, pieniądze były potrzebne na to by zamówić silnik przygotowany przez Renault, jednak jak się okazuje niemożliwym było sprawienie, by motor ten miał właściwą dla zespołu efektywność. Red Bull był zresztą już rok temu świadom tego, że francuscy inżynierowie przegrywają rywalizację z niemieckimi, dlatego próbował za plecami skłonić to właściwej transakcji Mercedesa. Niestety, zespół spod szyldu gwiazdy nie był głupi i nie chciał sprzedać swoich niezwykle wydajnych jednostek napędowych zespołowi, który dominował poprzednie cztery lata. I żadne pieniądze by ich nie przekonały, bowiem Srebrne Strzały na swój budżet nie narzekały. Zawsze można mieć więcej, ale nie zawsze rachunek ekonomiczny jest jedynym, który ma znaczenie.

 

Force India - 75 milionów euro

Caterham - 70 milionów euro
Marussia - 60 milionów euro

 

Na drugim biegunie, bez niespodzianek, znajdują się Caterham i dalej Marussia. Tutaj nie warto się rozwodzić nad problemami finansowymi obu grup, które są znane wszystkim. Brak tempa, sponsorów i w efekcie tego dwie likwidacje, z której cudem wyszła tylko Marussia. To jednak co naprawdę zwraca uwagę, to zaledwie o 5 milionów większy od Caterhama budżet Force India! Ekipa Vijaya Mallyi zakończyła sezon na bardzo dobrym, 6 miejscu, ale niewielkie pieniądze odbijają się teraz, kiedy indyjskie bolidy należą raczej do gorszej części stawki.

 

Sauber - 85 milionów euro
Toro Rosso - 80 milionów euro

 

Zaskakiwać pozytywnie powinny Toro Rosso i Sauber. Pieniądze rzędu kolejno 80 oraz 85 milionów euro wystarczyły, by zrobić o wiele więcej, niż wskazują na to różnice względem Force Indii. Sauber rok temu poległ na całej linii – nie zdobył żadnego punktu i przegrał w generalce nawet z Marussią, mimo to jednak teraz stawił się na starcie i swoim na niebiesko zamalowanym bolidem robi wyraźną różnicę. Na ich korzyść bez wątpienia działa sponsoring Banco de Brasil. W przypadku Toro Rosso zamiast opisów wystarczy przedstawić wynik GP Malezji. Tam ekipa z siedzibą we Włoszech była lepsza od Red Bulla, grając na nosie siostrzanej, bajecznie bogatej ekipie. Do tego potrzeba było jednak przetrwać sezon 2014, kiedy wyniki było naprawdę słabe. tylko 30 punktów (FI zdobyło 155) i 7. miejsce nie zwiastowały dobrze, inżynierowie jednak pokazali swój fach.

 

Williams - 150 milionów euro


Williams nigdy nie należał do bogaczy i tak jest nadal, chociaż posiadana suma 150 milionów euro musi robić różnicę. I tak było, kiedy w poprzednim sezonie ekipa Franka Williamsa skończyła na zespołowym podium i (wyłączając Mercedesa) była uczestnikiem bezpośredniej czołówki. W ich przypadku różnicę bez wątpienia zrobiły posiadane motory Mercedesa, pytaniem jednak jest czy nie trzeba było za nie zapłacić więcej?

 

Ferrari - 410 milionów euro
Mercedes - 300 milionów euro
McLaren - 230 milionów euro
Lotus - 160 milionów euro

 

W odniesieniu do obecnego sezonu tabela funduszy z ubiegłorocznej kampanii nie pozostawia suchej nitki na niektórych zespołach. O ile Ferrari, Sauber czy Toro Rosso wykonały fantastyczną robotę, a Marussia uciekła katowi spod topora zmieniając nazwę na Manor, o tyle Red Bull wydał ogrom pieniędzy w zeszłym sezonie nie wygrywając zbyt często, a teraz wystawiając dwa bubl… bolidy napędzane bublami. Pochwalić wypadałoby Ferrari, które poprawiło się, ale kosztem części z 410 milionów (a przecież mówi się o dodatkowych 100). Podobnie jak Red Bull nic do gadania nie ma McLaren – im pozostało zrobić ze swojej strony dobry bolid (co chyba się udało) i czekać na dobry silnik, by zweryfikować osiągnięcia. A jeszcze sezon temu było lepiej, kiedy wystarczyło zapłacić Mercedesowi…

 

 

Pełne zestawienie:

1. Red Bull 425 milionów euro
2. Ferrari 410 milionów euro
3. Mercedes 300 milionów euro
4. McLaren 230 milionów euro
5. Lotus 160 milionów euro
6. Williams 150 milionów euro
7. Sauber 85 milionów euro
8. Toro Rosso 80 milionów euro
9. Force India 75 milionów euro
10. Caterham 70 milionów euro
11. Marussia 60 milionów euro
 

Źródło: circusf1.com
Kategoria: Moto
Komentarze (0)