Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Sponsor daje i zabiera. Razia zastąpiony Bianchim

Sponsor daje i zabiera. Razia zastąpiony Bianchim

Moto | 05 marca 2013 07:47 | Michał Kozera
Luiz Razia
fot. Marussia F1 Team
Luiz Razia

Stawkę F1 można podzielić według dwóch typów kierowców: utalentowanych i z zasobnym portfelem. W czasach kryzysu motoryzacji zespoły co raz częściej patrzą na możliwości finansowe zawodników i ich wsparcie sponsorskie. Szczególnie tym problemem dotknięte są dwa zespoły końca stawki: Caterham i Marussia. Oba wystawią w tym roku zupełnie odświeżony skład, ale to ten drugi team zaprosił do współpracy debiutantów.


Bohaterem ostatnich dni stał się Luiz Razia. Brazylijczyk nie zdążył dobrze zaaklimatyzować się w ekipie, a już musiał ją opuścić. Przygoda młodego kierowcy zakończyła się po zaledwie dwóch sesjach testowych i łącznie niewiele ponad 500 kilometrach za sterami bolidu Marussi. Na torze Catalunya regularnie jeździć zaczął drugi kierowca rosyjskiego teamu, Max Chilton, a po padoku krążyły niepokojące plotki, jakoby nieobecność Razii była spowodowana brakiem wpłat od jego sponsorów.


Niestety, 1 marca plotki stały się prawdą. Zaplecze finansowe Brazylijczyka nie wywiązało się z umowy, na koncie Marussi nie znalazła się oczekiwana suma a samego Razię natychmiast zastąpiono Julesem Bianchi. Niedoszły debiutant nie ukrywał zdumienia zaistniała sytuacją – „Jestem w szoku, ponieważ oczekujesz bycia w F1, jesteś tu, ogłoszony, testujący i nagle nie ma Cię – i to nie z Twojej winy.” – powiedział serwisowi Autosport.com.


Nie można dziwić się reakcji Luiza, jego słowa zaś tłumaczą wszystko. Młody kierowca, który ma za sobą sukcesy w niższych seriach otrzymuje wreszcie upragnioną szansę na debiut w najwyższej serii wyścigowej. Plotki na jego temat jednak nie ucichły wraz z ogłoszeniem zastępstwa. Jeśli im wierzyć, Bianchi fotel w Marussi otrzymał tylko na jeden lub dwa pierwsze GP. Na więcej nie pozwala mu… budżet. Jeżeli po tym czasie Francuz nie zbierze koniecznej sumy, ponowną szansę otrzyma Razia, o ile jego sponsorzy odzyskają swoje możliwości finansowe.


Dość już słów padło na temat wad obecnej sytuacji i natłoku pay-driverów (kierowców zdobywających miejsce dzięki wkładowi finansowemu – przyp. red.), teraz jednak weszliśmy na kolejny poziom karuzeli finansowej w Formule 1. Ostateczny upadek ekipy HRT, odejście Heikkiego Kovaleinen oraz Timo Glocka wzbudziły jeszcze większe niż dotychczas obawy o kierunek Formuły 1 a zwłaszcza o kondycje finansowe mniejszych ekip, w szczególności Caterhama i Marussi. Jak się okazuje – sytuacja nie należy do najlepszych, a Marussia, jeśli ufać plotkom, jest skłonna rotować kierowcami tylko po to, by wzmacniać swój niewielki budżet o każdy milion.


Niestety, jeżeli faktycznie finanse zespołu zostaną uratowane, straci on w innym obszarze. Marussia w tym sezonie będzie dysponować dwoma debiutantami. O ile Max Chilton skorzystał na zamieszaniu kadrowym, otrzymując zwolniony przez Razię przydział dni testowych, o tyle Bianchi do dyspozycji będzie mieć takie dni tylko dwa. Gdyby został on zastąpiony Razią, ten również wskoczyłby do kokpitu z dwiema sesjami testowymi.


Jak bardzo taka strategia odbije się na wynikach i, co za tym idzie, wizerunku ekipy, przekonamy się już za dwa tygodnie podczas pierwszego wyścigu w Melbourne. Rzeczywistość jednak nie rysuje się w optymistycznych barwach.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)