Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Hugo Chavez nie żyje – co z Pastorem Maldonado?

Hugo Chavez nie żyje – co z Pastorem Maldonado?

Moto | 08 marca 2013 17:21 | Michał Kozera
Pastor Maldonado
fot. dale hartrick, flickr.com
Pastor Maldonado

Nie jest tajemnicą fakt, że wenezuelski kierowca Formuły 1, Pastor Maldonado, swój debiut w królowej sportów motorowych zawdzięcza przede wszystkim swojej silnej stronie finansowej. W tej zaś, swój duży udział miała głowa wenezuelskiego kraju – Hugo Chavez. Jego dni jednak dobiegły końca, a sytuacja polityczna kraju może doprowadzić do odcięcia dofinansowań ekipie Williamsa. Co się stanie z Pastorem Maldonado?


PDVSA czyli koncern petrochemiczny Wenezueli jest głównym sponsorem ekipy Williams. Spółka należy do rządu tego kraju, a swego czasu głównym orędownikiem wsparcia Pastora był właśnie sam Chavez. Wkład PDVSA jest ogromny – to około 30-40 milionów euro – nie powinien dziwić zatem fakt, że tak wielkie pieniądze stały się istotnym argumentem dla opozycji przywódcy.


Głosy oburzenia, protesty i ataki przeciwników rządu na nic się nie dały. Umowa została podpisana, na koncie Williamsa pojawiły się pieniądze, zaś Hugo Chavez… co tu dużo mówić – był nie do ruszenia. Do tego stopnia, że zdołał wygrać wybory kilka miesięcy temu (wówczas również pod znakiem zapytania stawiano dalszy udział Pastora w F1).


Nie trzeba się jednak martwić – zapewniają źródła w ekipie Williams. Kontakt zawarty między koncernem paliwowym a zespołem F1 jest ponoć nienaruszalny. Jeśli tak, Maldonado nie musi się bać o swoją przyszłość, mogąc skupić się na zbliżającym się sezonie (którego start już za tydzień!), który będzie jego trzecimi mistrzostwami.


Zastanawia jeszcze jedna rzecz – co jeżeli kontrakt by zerwano. Pastor, jak dopiero wspomniałem, już nowicjuszem w F1 nie jest, ma swoje wady – wysoką kolizyjność, jak i zalety – szybkość, którą pokazał m.in. w zeszłym sezonie, w Hiszpanii. Jak wyglądają finanse Williamsa i czy musiałby on ‘zniżyć się’ do poziomu Caterhama i Marussi, zatrudniając kolejnego pay-drivera?


A może Wenezuelczyk udowodnił swoją czysto sportową wartość i pozostałby w ekipie? Na szczęście nic nie wskazuje na to, byśmy musieli się o tym dowiadywać. Czas na nowy sezon i nowe wyzwania, czas również na nowego i niezwykle obiecującego partnera. Być może Valtteri Bottas okaże się szybszy od Maldonado, tym samym niszcząc jego pozycję w ekipie?


Zobaczymy już za tydzień.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)