Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Mistrz Kajetanowicz zdominował 53. RAJD BARBÓRKA! [GALERIA]

Mistrz Kajetanowicz zdominował 53. RAJD BARBÓRKA! [GALERIA]

Moto | 16 grudnia 2015 00:30 | Mateusz Ziubiński
Perfekcyjnie przygotowany Ford Fiesta R5 na pewno pomógł Kajto w wygranej
fot. Mateusz Ziubiński
Perfekcyjnie przygotowany Ford Fiesta R5 na pewno pomógł Kajto w wygranej

Kajetan Kajetanowicz i Jarek Baran po mistrzowskim sezonie na europejskich trasach rajdowych zawitali do Polski by kolejny raz zawojować wieńczący polskie zmagania 53. RAJD BARBÓRKA. Do rywalizacji stanęła śmietanka polskiej sceny rajdowej, jednak zwycięska – i to podwójnie – załoga okazała się tylko jedna!

 

Tegoroczny finisz sezonu rajdowego Polskiego Związku Motorowego to już tradycja i legenda dla każdego, kto śledzi zmagania w naszym kraju. W tym roku 53. edycja RAJDU BARBÓRKA przyniosła za sobą korzystne jak na grudzień warunki, zachęcając wielu kibiców do stawienia się na 6 odcinkach specjalnych. Tym razem do rywalizacji doszło na trasach wytyczonych na Torze Służewiec, Autodromie Bemowo oraz błoniach Stadionu Narodowego. Ostatnia z prób to debiut, zastępujący obecne rok temu oesy na STW Center.


OS1 już z samego rana przyniósł kibicom pierwsze niespodzianki – na Służewcu najlepszym czasem popisał się Jakub „Colin” Brzeziński i Grzegorz Olchawski. Tuż za nimi, niespełna sekundę wolniesi byli Bryan Bouffier i Thibault De La Haye. Trzecie miejsce wyjeździł Wojciech Chuchała z Sebastianem Rozwadowskim. Nie obyło się bez interesujących sytuacji – mistrzowie ERC Kajetanowicz i Baran natrafili podczas przejazdu na Bryana Bouffier, a ostatecznie obie załogi otrzymały kary czasowie – kolejno 5 i 10 sekund. Dodatkowy czas dopisano też do wyniku Chuchały czy Grzyba, a ostatecznie, po przetasowaniach na podium wskoczyli Grzesiński i Oleksowicz. Jak się okazało, pierwszy z kierowców pilotowany przez Mateusza Tutaja dopiero wkręcał się na rajdowe obroty.


Rozgrywany pod Stadionem Narodowym OS2 padł łupem Bryana Bouffier. Trzykrotny mistrz Polski pokonał na tracie Kajetanowicza, który po wizycie na Służewcu musiał odrabiać aż 11 sekund do lidera tabeli. Trzeci uplasował się Chuchała, wskakując dzięki temu na pozycję lidera RAJDU BARBÓRKA.

 

Kajetanowicz przed RAJDEM BARBÓRKA przyznawał, że od zakończenia cyklu ERC nie miał okazji wsiąść do swojej Fiesty, poświęcając czas na otoczkę towarzyszącą mistrzostwu w cyklu. Nic więc dziwnego, że dopiero wizyta na doskonale znanym mu Autodromie Bemowo przyniosła pierwsze oesowe zwycięstwo w RAJDZIE. Na drugim miejscu przypomniał o sobie Brzeziński, a trzeci – znowu Oleksowicz. Tym samym poranna pętla zakończyła się najlepiej dla Wojtka Chuchały, który utrzymał pozycję lidera. Za nim dzięki świetnej jeździe utrzymał się Rafał Grzesiński, natomiast do góry piął się Kajetanowicz.

 

OS Bemowo to przede wszystkim świetne miejsca dla każdego fana rajdów. Poza bliskości zmagań towarzyszącej odwiedzającym każdy z oesów, kibice mieli również szansę przespacerować się o parku serwisowym, mogąc nie tylko dokładnie przyjrzeć się każdemu z aut, ale także porozmawiać ze swoimi idolami – naturalnie jeśli Ci nie przygotowywali się wówczas gorączkowo do popołudniowej pętli.

 

A walka była zacięta, bowiem stawką było nie tylko zwycięstwo na koniec sezonu, ale także szansa na legendarny laur dla każdego polskiego (i nie tylko) kierowcy rajdowego – start i walka o zdobycie Kryterium Asów na Karowej.

 

Popołudniowa pętla oznaczała powrót na przetarte już rano trasy. Tym razem układ sił wrócił niejako do normy – na Służewcu zwyciężył „Kajto”, wygrywając z Grzesińskim oraz „Colinem”. W tym miejscu warto byłoby wspomnieć, że załoga Forda Fiesty – mowa tu oczywiście o Kajetanowiczu i Baranie – objęła prowadzenie w RAJDZIE, gdyby nie fakt, że pierwsze pięć miejsc na oesie padło łupek kierowców właśnie tego auta. Poza wspomnianą trójką czwarty był Bouffier, piąty Oleksowicz.

 

Powrót pod Stadion Narodowy najlepiej wyszedł innemu z kierowców – najlepszym czasem popisał się Michał Ratajczyk, który nie tylko w szybkim, ale też bardzo przyjemnym dla oka stylu poprowadził swojego Mitsubishi Lancera Evo IX. Wynik ten pozwolił mu zresztą przebić się na 3. miejsce w generalce RAJDU. Dalej, na samym oesien bez szczególnych zmian – Kajetanowicz, Grzesiński, Brzeziński.

 

Po rozstrzygnięcia kierowcy ponownie udali się na OS Bemowo – ten najbardziej wymagający i widowiskowy zresztą. Jedyny odcinek z mocno szutrowym akcentem wyróżniał się nie tylko zmianą nawierzchni, ale popularną już tez hopką oraz „splashem” czyli widowiskową kałużą pokonywaną bez żadnej litości dla aut. Tutaj mieliśmy prawdziwy popis wschodzącej gwiazdy – pierwszy czas uzyskał Colin Brzeziński, za którym stawka ułożyła się równie ciekawie – Oleksowicz, Gagacki i Ratajczyk.

 

Na 5 dopiero miejscu wylądował Kajetanowicz, jednak pozornie słabszy przejazd nie przeszkodził mu w realizacji głównego planu – to własnie on wraz z Jarkiem Baranem sięgnęli po kolejne, trzecie już z rzędu zwycięstwo w prestiżowym, kończącym sezon RAJDZIE BARBÓRKA. Tym razem zabrakło wśród kandydatów do zwycięstwa prezentującego słabszą dyspozycję Tomka Kuchara wraz z Danielem Dymulskim, jednak o miejsce na podium zgłosili się inni – Rafał Grzesiński z Mateuszem Tatajem oraz Michał Ratajczyk z Jędrzejem Szcześniakiem.

 

Tuż za pudłem ukończył RAJD Wojciech Chuchała prowadzony przez Sebastiana Rozwadowskiego, natomiast dalsze miejsca zajęli świetni Maciej Oleksowicz z Michałem Kuśnierzem oraz Marcin Gagacki z Marcinem Bilskim.

 

Wydawało się, że emocje były naprawdę wysokie, jednak jak co roku, to Pani Karowa ustawiła poprzeczkę na najwyższym poziomie. Tym razem nierówna nawierzchnia legendarnej warszawskiej ulicy ugościła kierowców zmiennymi warunkami – zanim swoje przejazdy zakończyli kierowcy prowadzący auta jednonapędowe, na trasę spadł deszcz. Dość znaczna zmiana przyczepności wyraźnie odbiła się na czasach. Po przejazdach „osiek” liderem byli Byśkiniewicz z Wisławskim i gdy kolejne załogi zawodziły w próbach ustalenia konkurencyjnego czasu, wydawało się, że dopiero Ci najlepsi będą mieli coś do powiedzenia.

 

Tak zresztą było. Gdy jeszcze Tomek Kuchar wjechał na metę z czasem gorszym od dotychczasowych liderów, słysząc ich czas w trakcie rozmowy z reporterem wprost przyznał, że jest to wynik nieosiągalny. Innego zdania był dopiero Michał Ratajczyk, który doskonale wykorzystał możliwości swojego Lancera Evo IX i o 3,57 sekundy podniósł poprzeczkę. Ta nie okazała się niemożliwa do przeskoczenia, do tego jednak potrzebni byli mistrzowie. Rok temu mimo świetnej jazdy na oesach i zwycięstwie w RAJDZIE, Kajetanowicz z Baranem przegrali walkę o Karową z Kucharem. Tym razem LOTOS Rally Team swoją pracę wykonał doskonale, jeszcze o 2 sekundy poprawiając czas i zdecydowanie, bezapelacyjnie wręcz zdobyjąc kolejny dublet na koniec sezonu.

Michał Kozera
Mateusz Ziubiński

 

 

PS. A już niedługo druga część fotorelacji!

 

Kategoria: Moto
Komentarze (0)