Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Mistrz, rewelacja, czarny koń lub kompletny zawód – kto będzie kim w nadchodzącym sezonie Formuły 1? (część 1)

Mistrz, rewelacja, czarny koń lub kompletny zawód – kto będzie kim w nadchodzącym sezonie Formuły 1? (część 1)

Moto | 13 marca 2013 19:54 | Michał Kozera
Bolidy są już w Australii!
fot. facebook.com
Bolidy są już w Australii!

To już zaledwie kilkadziesiąt godzin – po długich miesiącach, tygodniach i dniach oczekiwania, po trzech seriach testów, a wcześniej prezentacjach bolidów, pozostały już zaledwie 2 dni. I choć na podstawie minionych testów ciężko cokolwiek wywnioskować… sam zaryzykuję. Oto pierwsza część moich przewidywań przed 64 sezonem Królowej Wyścigów.



Caterham
Pójdę alfabetycznie. Pierwszy zatem jest Caterham, jeden z trzech nowych (chociaż teraz, po 3 latach, stwierdzenie to przestaje być aktualne) ekip w stawce F1. Rok temu zielone bolidy wydawały się być najbliższej właściwej stawki, z całych sił starając się uniknąć gromów ze strony obserwatorów F1, co raz mocniej znudzonych bezradnością „nowicjuszy”. Ten sezon ma być dla nich kolejnym krokiem do przodu i tym razem wreszcie powinnyśmy zobaczyć kierowców Toro Rosso broniących się przed atakami duetu Caterhama. Testy jednak nie są tak optymistyczne jak byśmy chcieli, a ekipa sama może być zmuszona do obrony przed atakującą Marussią. Podczas pierwszego wyścigu może jednak się wszystko zmienić, niemniej start sezonu nie wygląda dla Caterhama najlepiej.


Charles Pic
Po roku w Marussi nie zachwycił, ale… czy w takim zespole można miarodajnie ocenić kierowcę? Teraz kierowca wykonuje teoretyczny krok do przodu, rozpoczynając sezon z Caterhamem. To on będzie tu tym kierowcą z doświadczeniem – pytanie jak sobie poradzi w porównaniu z debiutantem?


Giedo van der Garde
Dotychczasowy tester „Kejterama”, a wcześniej Spykera wydaje się nie być totalnym laikiem jeśli chodzi o Formułę 1. Bez wątpienia kilka lat spędzonych na zapleczu tych ekip pozwoliło mu nabrać wiele doświadczenia w obszarach, w których przebywał. Cóż… teraz pozostaje tylko jazda bolidem. Oczywiście podstawowym pytam jest – jak wypadnie Giedo w porównaniu z partnerem?



Marussia
Jeżeli ktoś nie oczekuje od tej ekipy zbyt wiele, to może być mile zaskoczony ich predyspozycją w nadchodzącym sezonie. Główną rolę zwyżce formy odegra system KERS, który rosyjskiemu zespołowi będzie dostarczał Williams. Dodatkowe konie mechaniczne mogą ich zbliżyć do Caterhama, ale by walczyć z pozostałymi ekipami… chyba trochę brakuje. Wydaje się, że główną słabością ekipy będzie debiutancki skład kierowców.


Max Chilton
Na testach sprawiał dobre wrażenie, choć jego CV wyścigowe nie zachwyca. Ciężko cokolwiek wywnioskować z testów debiutanta, niemniej mam pozytywne odczucia. Najciekawszą kwestią będzie zapewne walka z rywalem.


Jules Bianchi
Fotel zdobył ‘po trupach’. Mimo starań, to Luiz Razia otrzymał drugi fotel w Marussi, który niestety szybko stracił, po tym jak jego sponsorzy okazali się niewypłacalni. Całą sytuację wykorzystał Bianchi, kierowca Akademii Ferrari, tester Force India – nomen omen o wiele bardziej doświadczony od Chiltona. Nie miał wiele okazji do testowania, ciekawe jednak kto z tego duetu okaże się lepszy?



Sauber
Zespół jest jednym z moich ulubieńców w F1. Ogromnie cenię pana Saubera, m.in. za niesamowitego nosa do młodych talentów. W tym roku, jak w przypadku wielu innych ekip, Szwajcarzy musieli skupić się na finansach, przez co posadę w F1 stracił Kamui Kobayashi. Saubera opuścił również Sergio Perez, skuszony „awansem” do czołowej ekipy McLarena. W związku z tym nowy skład zespołu tworzą Nico Hulkenberg oraz Esteban Gutierrez. Pierwszy z nich prezentował się bardzo dobrze w Force India i jeżeli Sauber utrzyma swoją formę, kierowca może osiągać wyniki równie dobre co Sergio Perez. Partnerem Nico będzie rodak Pereza, Esteban Gutierrez. Młody pełnił już służbę jako tester Saubera, teraz otrzymał awans i ma wreszcie szansę się wykazać.


Nico Hulkenberg
26-latek to bardzo pozytywnie postrzegany kierowca na rynku Formuły 1. W bolidzie Force India spisywał się bardzo dobrze, teraz w Sauberze również wydaje się prezentować niezły PR. Wszystko zweryfikują wyniki pilnie obserwowane już od pierwszego treningu w Australii, moim zdaniem jednak jest to właściwy człowiek we właściwej ekipie. Ciągle stawia się zawodników Saubera jako pretendentów do objęcia fotela w Ferrari i kto wie, może to będzie on, a może…


Esteban Gutierrez
Młody Meksykanin nie ma łatwej roli – wielu ludzi patrzy na niego jak na drugiego Pereza. Jego starszy kolega jeździł naprawdę dobrze, teraz więc debiutant ma wiele do zrobienia. Będzie oceniany surowo tym bardziej, że za partnera ma Hulkenberga – który chociaż nie jest już debiutantem – to przygodę w Sauberze dopiero zaczyna. Kolejnym wyzwaniem jest niedopuszczenie do przyklejenia nazwisku Gutierrez łatki pay-drivera. Jeżeli wyniki będą złe, status kierowcy w świecie F1 stanie się jednoznaczny.
 


Toro Rosso
W moich oczach najbardziej bezpłciowy, bezcelowy i totalnie nudny zespół. Nominalnie satelita Red Bulla, od jakiegoś czasu oddzielna ekipa, ale cel nadal ten sam – dawanie szansy potencjalnym następcom Vettela. Póki co jednak… ze „szkółki” udał się tylko sam Seb, który zresztą został sprowadzony z Saubera. Cała reszta… tu jest problem – zostali z góry zaszufladkowani jako „potencjalny Vettel 2”, przez co musieliby być naprawdę niewiarygodnie wybitni, by spełnić oczekiwania. W przeciwnym wypadku, jak bywało w 100%, byli oceniani jako średniacy, podczas gdy dysponowali niemałym talentem. I nie ukrywajmy – Vettel jeździ Red Bullem, Torro Rosso zaś jest pierwszym tytułem wymienianym jako potencjalny cel Caterhama i Marussi…
Wybaczcie również, że nie wypowiem się na temat każdego z kierowców… po prostu nie mam co powiedzieć.
 


Williams
Prawie bym o nich zapomniał, a przecież to starzy mistrzowie, legenda Formuły 1, która teraz straciła blask. Powstają z kolan, co udowodnili zwycięstwem w Hiszpanii. Mają też dobrego kierowcę oraz debiutanta, o którym mówi się wyłącznie w superlatywach. Co było ich problemem? Oczywiście brak regularnej szybkości, pozwalającej na więcej zwycięstw, co nie oznacza, że byli słabi. Problemem może być również koszt części zamiennych po kraksach Pastora Maldonado, wydaje mi się jednak, że (potężne!) wsparcie wenezuelskiego koncernu naftowego nie idzie na marne. Trzymam mocno kciuki za Williams i wierzę, że mogą znów wygrać. Tym razem więcej niż raz.


Pastor Maldonado
Crashdonaldo, postrach innych kierowców, spowodował na spółę z Romainem Grosjeanem większą część kolizji w tym sezonie. Również jest szybki, ale przy tym nieostrożny i być może w zeszłym sezonie się nie dograł. I w tym przypadku również oczekuje się od niego tych samych rzeczy, co od Grosjeana – zachowania szybkości i większego myślenia na torze. Czemu nie miałoby się udać?


Valtteri Bottas
Prosto z mostu – jeżeli nie okaże się objawieniem sezonu, będę czuł się zawiedziony. Jak wielu innych zresztą. Fin prezentował się bardzo dobrze podczas testów i piątkowych jazd, zastąpił też bezbarwnego Bruno Sennę, nietrudno mu więc będzie osiągać lepsze wyniki. To jest jego szansa i pozostaje mieć nadzieję, że jest ulepiony z tej samej gliny co Kimi Raikkonen. Jeśli tak, może finiszować bardzo wysoko.


Część druga już jutro o godzinie 16.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)