Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Mistrz, rewelacja, czarny koń lub kompletny zawód – kto będzie kim w nadchodzącym sezonie Formuły 1? (część 2)

Mistrz, rewelacja, czarny koń lub kompletny zawód – kto będzie kim w nadchodzącym sezonie Formuły 1? (część 2)

Moto | 14 marca 2013 16:00 | Michał Kozera


Druga część zapowiedzi sezonu - a tak naprawdę przewidywań kto co i jak bardzo! To już zaledwie kilkadziesiąt godzin – po długich miesiącach, tygodniach i dniach oczekiwania, po trzech seriach testów, a wcześniej prezentacjach bolidów, pozostały już zaledwie 2 dni. I choć na podstawie minionych testów ciężko cokolwiek wywnioskować… sam zaryzykuję. 


Ferrari
Ach, nieszczęśliwi Włosi, udręczeni przez pech, słaby bolid na starcie oraz wielkie szczęście Vettela. Nie można im odmówić – jest w tym wiele prawdy, ale prawdą jest również, że pewnych rzeczy można uniknąć. Na przykład słabej konstrukcji. W tym sezonie czerwone bolidy Ferrari powinny być szybsze. W fabryce pracują dwie ekipy konstruktorskie – jedna z nich opracowuje już teraz konstrukcje na przyszły, przełomowy sezon. Najważniejsza teraz jest jednak druga komórka, która nakreśliła rysy F138 i to od nich zależy jakie szanse będą mieli kierowcy Ferrari. Póki co, sprawa wygląda dosyć dobrze. Jeśli jednak się nie uda, Ferrari szybko porzuci rozwój tegorocznej konstrukcji, skupiając się na kolejnym sezonie.


Fernando Alonso
Powszechnie uznany, za mistrza, obecnie najlepszego kierowcę Formuły 1 wbrew temu, co swoim najświeższym dorobkiem prezentuje Sebastian Vettel. Jak będzie w tym sezonie? Liczę, że to on będzie najsilniejszym ogniwem rywalizacji, chociaż nadzieje pokładam również w Massie. Nie spodziewam się żadnego spadku formy, a jeśli samochód i szczęście dopiszą, Hiszpan może zdobyć trzeci tytuł mistrza świata.


Felipe Massa
To wobec niego mam największe nadzieje. Poprzedni sezon Brazylijczyka dzielił się na dwie części – tragiczną i bardzo dobrą. Gdy Massa wrócił już do dobrej dyspozycji, zaczął finiszować na topowych pozycjach. Sezon 2013 ma być kontynuacją poprzedniego pod kątem konstrukcji i rozwiązań w bolidach, liczę więc, że Felipe ni tylko utrzyma swoją formę, ale również wzniesie ją na wyżyny możliwości. Mam też nadzieję, że skopie tyłek Alonso – to by było ciekawe, prawda?




Force India
Ciężko ocenić poprzedni sezon w wykonaniu tej ekipy, ale również w wykonaniu reszty średniaków. Walka między nimi była bardzo zacięta, a układ sił zmieniał się bardzo często. Indyjska ekipa ma jednak silne fundamenty i wydaje się, że nie problemy Vijaya Mallyi jej nie się dają. W tym sezonie do ekipy wraca solidny Adrian Sutil, pozostaje w nim również Paul di Resta, który prezentował się pozytywnie rok temu.


Paul di Resta
Nie wiem o czym napisać. Szkot wydaje się być utalentowanym kierowcą, który potrzebuje szybkiego samochodu. Już w zeszłym roku pokazywał, że potrafi finiszować wysoko.


Adrian Sutil
Tutaj można i trzeba powiedzieć więcej. Adrian Sutil opuścił F1 nie bez wpływu incydentu, do którego sam doprowadził po GP Chin w sezonie 2011. Niemiec w trakcie imprezy w klubie pokłócił się i zranił, potłuczonym kieliszkiem, w szyję Erica Luxa, udziałowca Lotusa. Groziło mu więzienie w Chinach, na szczęście dla niego skończyło się na zawieszeniu. Niestety, odbiło się to na jego przygodzie w F1 po zakończeniu sezonu. Teraz wraca i chce walczyć o najwyższe cele. Mnie ciekawi przede wszystkim jak wypadnie na tle di Resty i w jakiej dyspozycji będzie po rocznej przerwie.



Lotus
W gruncie rzeczy rewelacja zeszłego sezonu – czy nie inaczej? Mieli bardzo dobry bolid i świetnych kierowców, rozwijali swoją konstrukcję przez cały sezon, dzięki czemu Kimi Raikkonen zmagania zakończył na trzecim miejscu w generalce. Do pełni szczęścia brakuje im tylko zwycięstw. Na ich koncie jest tylko jedno – zdobyte w Abu Zabi kosztem awarii Lewisa Hamiltona. W pozostałych przypadkach brakowało niewiele, może kilku kilometrów na prostej. Teraz mają szanse to zmienić wraz z nową konstrukcją. Lotus to kolejny pretendent do tytułu.


Kimi Raikkonen
Co tu dużo mówić – perfekcyjny, zimny jak lód Fin, szybki i skuteczny – takiego znamy go od zawsze, taki był również rok temu. W tym sezonie nie ma powodów, by coś się zmieniło. Zeszłoroczne mistrzostwa ukończył trzeci, teraz może być jeszcze lepiej. Iceman znowu, już teraz bez żadnych wątpliwości, wymieniany jest jako jeden z głównych rywali Vettela w walce o kolejny tytuł.


Romain Grosjean
Mówiąc szczerze tutaj jest do powiedzenia niewiele. Francuz udowodnił, że jest szybki, należy tylko liczyć, że dojrzał i się rozwinął. Wszyscy wymagają od niego przede wszystkim myślenia na torze i mniej kontaktowej jazdy. Jeżeli to osiągnie, zdobędzie wiele więcej.

 

McLaren
Jeden z dwóch wielkich zawodów zeszłego sezonu. Mimo świetnego startu, ich sezon naznaczony był masą błędów i niepowodzeń, które doprowadziły do utraty szansy walki o mistrzostwo i prawdopodobnie stratę Lewisa Hamiltona. W tym sezonie potrzebuję przede wszystkim niezawodności i perfekcji w tym co robią. Jeżeli osiągną nie poświęcając tym samym niczego innego, mogą być głównym pretendentem do tytułu. Wiele będzie również zależeć od wyników Sergio Pereza. Na korzyść ekipy z Woking działa fakt, że zarówno Perez jak i Jenson Button prezentują podobny styl jazdy. Byleby nowemu nabytkowi nic nie strzeliło do głowy.


Jenson Button
Niedługo stanie się, o ile już nie jest, weteranem Formuły 1. Doświadczony, szybki i utytułowany Brytyjczyk staje w nowej roli – teraz to on jest numerem jeden w zespole, starszym z kierowców, który za partnera ma młodego i obiecującego zawodnika. W nim również pokładane są nadzieje McLarena na mistrzostwo kierowców oraz duży dorobek punktowy. Bardzo możliwe, że je spełni.


Sergio Perez
Jego transfer do McLarena rodzi wiele pytań. Jak poradzi sobie Meksykanin w tak dużej ekipie, czy nie uderzy mu do głowy, czy wytrzyma rywalizację z Buttonem, czy dostosuje się do filozofii zespołu? Już po ogłoszeniu kontaktu z Brytyjczykami, Perez znacznie zniżył loty, budząc tym samym głosy fanów pytających – czyżby sodówka? Martin Whitmarsh przyznaje, że w zespole wiedzą, jak radzić sobie z młodymi zawodnikami. Liczę, że przyniesie to świetny rezultat.




Mercedes
Największa i najbardziej interesująca zagadka zbliżającego się sezonu. Trzy lata Mercedesa nie przyniosły wiele, na pewno zaś dały wiele, wiele mniej niż zakładano. Słabe osiągi, awaryjność, dobrzy, ale nie wystarczająco, kierowcy. Teraz ma się to zmienić. Szeregi Mercedesa zasilił Toto Wolff, Nicki Lauda oraz Lewis Hamilton. To jest coś. Już testy pokazywały, że Srebrne Strzały są bardzo szybkie. Naturalnie, sesje testowe nie obrazują dokładnie układu sił, ciężko się jednak nie zgodzić, że Mercedes zrobił sobie dobrą reklamę przed startem sezonu.


Nico Rosberg
Podstawowe, najważniejsze pytanie – jak wypadnie w duecie z Lewisem Hamiltonem? Kto będzie szybszy? Dotychczas Niemiec miał za partnera Michaela Schumachera, który wcale nie sprawiał wrażenia bardzo szybkiego kierowcy, mimo to Rosberg był od niego niewiele tylko lepszy. Teraz główny przeciwnik to prawdziwa klasa, nastawiony naprawdę bojowo i chcący wynieść Mercedesa na wyżyny. Wyzwanie jest ogromne.


Lewis Hamilton
Czemu opuścił McLaren? Miał dość błędów z zeszłego sezonu, chciał zmian? Być może liczył na jeszcze lepsze zarobki, rozgłos towarzyszący transferowi? Chciał pokazać niezależność? Te i wiele innych pytań do dziś stawiane są przez fanów Lewisa oraz Formuły 1. Hit transferowy, największe wydarzenie końcówki sezonu, o którym było głośniej niż o trzecim mistrzostwie Vettela oraz Red Bulla. Po zakończeniu mistrzostw przyszedł jednak czas na właściwą część tego projektu. Lewis wreszcie dołączył do wzmocnionego składu Mercedesa i zaczął wsparcie przy tworzeniu nowej maszyny. Wydaje się, że wychodzi mu to na dobre – nadal jest szybki, a co najważniejsze szybki jest również jego bolid. Nikt nie stawia na mistrzostwo Mercedesa, ale wbrew temu i owemu nie mogę nie powiedzieć, że Lewis to czarny koń rozpoczynającego się sezonu.



Red Bull Racing
Jedyne słuszne i naprawdę istotne pytanie, jakie zadał sobie przed tym sezonem każdy fan, to czy Red Bull znów sięgnie po mistrzostwo? Tych, którzy woleliby tego uniknąć jest dziesięciokrotnie więcej niż fanów austriackiego zespołu. Nie ma co się dziwić, jakkolwiek zadziwiające są możliwości Sebastiana Vettela, Marka Webbera i ich projektanta - Adriana Neweya, ich dominacja nie wpływa pozytywnie na widowisko. O ile walka do ostatniego punktu, którą widzieliśmy w zeszłym sezonie była świetnym show, o tyle jej zakończenie zawiodło wielu, bo przecież „znowu Red Bull? Znowu Vettel?”. Nie można jednak odmówić ekipie wielu atutów. Teraz słyszymy o ich problemach. Były obawy, że Byki nie zdążą z nowym bolidem na testy – niektórzy takie informacje uważają tylko za zasłonę dymną i spodziewają się ponownej dominacji. Pomóc może fakt, że tegoroczne przepisy są jedynie ewolucją tych z poprzedniego sezonu, dlatego Adrian Newey ma przed sobą przede wszystkim zadanie skutecznego rozwoju. Chociaż znając go – doda do tego niejedno nowatorskie rozwiązanie.


Sebastian Vettel
Wiele razy oskarżany o to, że jego umiejętności ograniczają się do wygrywania jadąc superbolidami Neweya. Pokazywał, że wiele potrafi, to wszystko zacierają jednak błędy, które jego przeciwnicy wypominają i wypominać mu będą jeszcze długo. Zeszły sezon to niezliczone porównania do Fernando Alonso – stawianego jak przykład mistrza, idealnego zawodnika i bezkonkurencyjnego rywala, jeżeli otrzymałby nieznacznie lepszy bolid niż zeszłoroczne Ferrari. To jednak Vettel ma już trzy tytuły mistrzowskie i ten sezon może przynieść mu czwarty. Kolejny rok to dalszy rozwój młodego nadal zawodnika, teraz więc możemy ujrzeć naprawdę bezkonkurencyjnego Niemca, który już jest legendą.


Mark Webber
Zawsze w cieniu, zawsze wolniejszy, chociaż nie zawsze z własnej winy, jeśli pamiętamy strategię Red Bulla. Teraz spędza kolejny sezon w ekipie, w której najwyraźniej czuje się dobrze jako drugi kierowca. Nie spodziewam się zwyżki formy, chociaż zwycięstwo odnieść może niejedno. Wiele też zależy od tego w jakiej roli postawi go jego team. Moim zdaniem to będzie kolejny, solidny rok Kangura.
 


Kategoria: Moto
Komentarze (0)