Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Kwalifikacje dokończone. (Nie)spodziewany zwycięzca.

Kwalifikacje dokończone. (Nie)spodziewany zwycięzca.

Moto | 17 marca 2013 01:44 | Michał Kozera
Deszcz dał o sobie znać w dalszej części kwalifikacji
fot. roberto_blank/flickr.com
Deszcz dał o sobie znać w dalszej części kwalifikacji


Niemal 18 godzin przerwy dzieliło Q1 od Q2. Ale ważne, że kierowcy jadą dalej i możemy o zarazem karygodnej i fantastycznej godzinie oglądać pozostałe dwie tury sesji kwalifikacyjnej do GP Australii. Dla mnie to coś niesamowitego – obudzić się o 7 rano w weekend, po czym przez dwie godziny zobaczyć tylko 20 minut z 45-minutowego programu przejazdów, a następnie czekać do 1 w nocy, by śledzić pozostałe części. To pokazuje, że Formuła 1 jest prawdziwym sportem, gdzie nie liczy się tylko maszyna, ale też czynnik ludzki, a wszystko to może zrównać z ziemią pogoda.



Wracając do zmagań, tor nadal nosi po sobie ślady australijskiej pogody. Kierowcy wyjeżdżają z pit-lane na przejściowych oponach i po kilku okrążeniach rysuje się czołówka dzisiejszej odsłony. Rosberg i Vettel, czyżby główne nazwiska? Również Alonso wydaje się silny, jednak po 10 minutach uwagę skupiają McLarenyPerez wyjeżdża na slickach, tuż po nim robi to Button. Niestety, Meksykanin nie miał dobrej pozycji w momencie zmiany, a mieszanka na suchą nawierzchnię okazała się przedwczesnym wyborem. W efekcie tego Perez sobie po prostu nie poradził i zajął odległą, 15 pozycję, odpadając tym samym w drugiej czasówce.


Dramat „debiutującego raz jeszcze” kierowcy to przede wszystkim fatalna strategia oponiarska. Wyraźnie widać, że obaj zawodnicy McLarena walczyli na wciąż mokrym torze, a Button w zakrętach był znacznie wolniejszy od innych. Niestety, tylko on wrócił na gumy przejściowe, ratując swój udział w kwalifikacjach.


Przesychający tor to pole do popisu dla strategów, którzy mogą wypuścić swoich zawodników w najkorzystniejszym momencie dla super miękkiej mieszanki, mogą jednak również, jak w przypadku Pereza, zupełnie spalić dobór opon. W jednym miejscu jest już sucho, gdzie indziej jednak nadal jest drastyczny brak przyczepności, dlatego większość zawodników wyjechała do Q3 na interach.


Pierwszy czas wykręca Rosberg, tuż za nim wjeżdża Hamilton i już wiadomo, że czasy w tej sesji są co najmniej 3-4s lepsze niż w Q2. McLaren ryzykuje ponownie i na 5 minut przed końcem Button znowu rusza na slickach. Natychmiast do boksu zjeżdża cała stawka decydując się na softy. To oznacza poprawę czasów o kolejne 2-3 sekundy.


Do boksu wraca Raikkonen, jest tam również Grosjean – niepokojąca taktyka Lotusa. Na szczęście czarno-złote bolidy ruszają na tor i mamy tam już całą dziesiątkę zawodników.


Hamilton wykręca, zgodnie z moimi przewidywaniami, 3 sekundy lepszy czas. Tuż za nim podążają inni, ale niezawodny Alonso jest dopiero 6… Vettel wysuwa się na prowadzenie i kolejne okrążenie zaczyna z genialnym tempem, nie dając szans rywalom. Za nim aż 0,4s jego teammate, Webber. Za nim 0,2s Hamilton. Okazuje się, że Mercedes jest szybki, to jednak nie wystarczyło by dogonić Vettela, który ma ogromną przewagę.


Świetnie pojechał Felipe Massa, który, mam nadzieję, kryzys zostawił pół roku za sobą. 4 miejsce i co najważniejsze – pozycja przed Alonso pozwala wierzyć w świetną formę Brazylijczyka. Lotusy szybko, acz poprawnie, bo dopiero 7 i 8 miejsce. Pochwały należą się Paulowi di Reście za 9 miejsce, ale...


Co dzieje się z McLarenami? Porażkę Pereza tłumaczę taktyką, jednak wyjazd Buttona na softach miał miejsce w identycznych warunkach co reszty rywali… mimo to Jenson ukończył ostatni tracąc niemal 3s do Vettela. To nie jest forma, jakiej oczekiwali fani brytyjskiej marki.


Pozytywem jest fakt, że pogoda może zmienić wszystko. Dominacja Red Bulla może zmienić się w wielką porażkę zaś niepowodzenia McLarena czy Williamsa nie muszę okazać się stałym problemem.


Faktem jest również, że to początek sezonu. Spodziewam się kilku awarii, kto wie, co zdarzy się na pierwszym zakręcie – mamy w końcu kilku debiutantów. Dla tego wszystkiego warto zarywać cały weekend, a o 7 czeka nas wyścig!

Kategoria: Moto
Komentarze (0)