Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Fiński początek sezonu, Kimi Raikkonen na chłodno wygrywa w GP Australii

Fiński początek sezonu, Kimi Raikkonen na chłodno wygrywa w GP Australii

Moto | 18 marca 2013 21:50 | Michał Kozera
Kimi Raikkonen pierwszym liderem tegorocznych Mistrzostw!
fot. roberto_blank/flickr.com
Kimi Raikkonen pierwszym liderem tegorocznych Mistrzostw!

Świetna wiadomość dla wszystkich, którzy byli poważnie zmartwieni o godzinie 2 w niedzielną noc. To nie Vettel, ani nawet nie Webber, odniósł triumf w pierwszym wyścigu tego sezonu. Nie udało się również Alonso czy Massie to, co zrobił Kimi Raikkonen, dla którego kwalifikacje przecież do udanych nie należały. W bolidzie Lotusa tkwi jednak pewna siła...


Po pogodowym zamieszaniu najważniejszym był fakt, że, poranny dla nas, wyścig o GP Australii można było rozpocząć na suchych oponach. Szczęścia nie miał Nico Hulkenberg, którego pierwszy start w Sauberze zakończył się jeszcze w boksie z powodu awarii pompy paliwowej. Na starcie ustawiło się zatem już tylko 21 bolidów, o dziwo jednak nikt nie odpadł na pierwszym okrążeniu.


Najwolniej z pól startowych ruszył Mark Webber. Który to już raz – nie zliczę, tym razem jednak padły oskarżenia w kierunku McLarena, który dostarcza ECU (jednostkę sterującą silnika). Australijczyk podczas okrążenia formującego stracił KERS oraz telemetrię, przez co na starcie ustawił się bardzo osłabiony.


Jego problemy wykorzystali kierowcy Ferrari oraz Raikkonen. Znów świetnie radził sobie Felipe Massa, który przez niemal połowę wyścigu nie tylko był przed Alonso, ale utrzymywał około drugą, rzeczywistą pozycje (czyli nie biorąc pod uwagę Sutila). Widać, że forma Brazylijczyka wróciła.


Wspomniałem wcześniej o Sutilu, który przez jakiś czas prowadził w GP. Jego pozycja była efektem bardzo długiej jazdy bez postoju, który odbył dopiero na 21 okrążeniu, ponownie zakładając zestaw pośrednich opon, tym razem nowych. Na 46 kółku założył supersofty i w efekcie finiszował siódmy, tuż przed partnerem z teamu, Paulem di Restą.


7 i 8 miejsce to bardzo dobry rezultat dla ekipy Force India, zwłaszcza, że wyprzedzili oni nie tylko wszystkich ‘średniaków’, ale również oba McLareny i jednego Lotusa. Ekipy Saubera, Williamsa i Toro Rosso miały na mecie tylko jednego reprezentanta, więc zespół z Indii w tej chwili wykonał najlepszą robotę.


Gdzie zatem znalazł się McLaren? W dupie ciemnej, bo inaczej tego nazwać nie można. Katastrofalne miejsca, 9 Buttona i 11 Pereza nie wróżą nic dobrego, a przecież ambicją ekipy jest walka o mistrzostwo. Co zawodzi? Wydaje się, że cały projekt jest fatalny, a zespół z Woking przejął zeszłoroczną rolę Ferrari. Włosi zaś odzyskali moc, szybkość i znów są na stałe w czołówce. Alonso powiedział, że tak komfortowo na starcie sezonu jeszcze się nie czuł. Na dodatek obaj zawodnicy mają świetną formę, co przekłada się na wyniki i zadowolenie Ferrari.


W sytuacji, w jakiej jest McLaren wydaje się, że „tyle wygrał” Lewis Hamilton. Mercedes co prawda nie wydaje się być bardzo silnym pretendentem do zwycięstw, prezentuje za to silne tempo, które w połączeniu z talentem Lewisa daje naprawdę niezłe wyniki. Czyżby Merc znalazł w końcu oczekiwaną szybkość?


Do pewnego momentu dość cicho było o Kimi Raikkonenie, który po prostu jechał swoje. Tempo wyścigowe Fina było bardzo dobre, bolid Lotusa jest jeszcze łagodniejszy dla opon niż w zeszłym sezonie, Kimi mógł więc powoli odrabiać pozycje dzielące go od wyniku kwalifikacji do lidera i tak na 15 okrążeń przed końcem ostatecznie objął prowadzenie w wyścigu. Dogonić go próbował Alonso, Iceman jednak nie widział problemu i pod koniec wykręcił jeszcze Fastest Lap. Imponujące? Kimi przyznał, że to było nudne zwycięstwo.


Co wynika po pierwszym wyścigu sezonu? To pozostawiam Wam, sam zapraszam do śledzenia Sport4Fans.pl, bądźcie na bieżąco:)

Kategoria: Moto
Komentarze (0)